Etap nr 2: polowanie na terrorystów stworzonych wirtualnie za pomocą prowokacji i manipulacji językowych

[Z powodu pomyłki podczas wklejania notki ukazała się ona poprzednio urwana w połowie, co uniemożliwiało uchwycenie całości wywodu. Teraz publikuję kompletną wersję]

 

 

TOCZY SIĘ WALKA O NARZUCENIE JĘZYKA W CELU ZDOBYCIA I UGRUNTOWANIA WŁADZY

 

Każde tłumaczenie się z zarzutów uzurpatorskich kategorii niezauważalnie przenosi nas w pole obcej mocy. Jeśli tylko zaczniesz tłumaczyć się, że nie jesteś antyszczepionkowcem, to już... nim jesteś. Bo odpowiedzią na zaczepkę sankcjonujesz bezznaczeniowe słowo i popędowo-emocjonalny wyścig dwóch monologów, który nastąpi po tym, jak zakomunikowałeś, że uważasz zaczepkę za sensowną. Jeśli na ulicy w twoim kierunku idzie osobnik będący „pod wpływem” ze słowami: „Pocałuj mnie w usta!”, to nie zatrzymujesz się i nie pytasz: A czemu w usta? Nie mówisz: Ja wolę w uszko. Nie mówisz: A zrobisz coś dla mnie? Nie tłumaczysz się mówiąc, że nie lubisz chłopców. Tylko przyspieszasz, omijasz i odpowiednim spojrzeniem dajesz znać, że osobnik pomylił adres. Jeśli jakiś wyznawca Allacha na ulicy cię zaczepi i zapyta nachalnie: Dlaczego nie wierzysz w Allacha? (autentyczne, zdarzyło się znajomemu w Grecji). Nie zaczynasz się tłumaczyć, objaśniać swoją wiarę, czy też niewiarę. To chyba jasne? Pytanie: „Dlaczego nie wierzysz w Allacha?” znaczy po prostu: Dlaczego nie kochasz Allacha? Kryje się za nim zamiar zmuszenia do miłości (absurdalny z założenia) oraz zamiar ukarania za brak miłości (również absurdalny). Jeśli ktoś mówi do ciebie: Jesteś antyszczepionkowcem, negacjonistą pandemii, antyspołecznym elementem i bandytą mordującym babcie, dziadków i resztę obywateli swoimi poglądami (na podawanie preparatu genetycznego) – to w 9 na 10 przypadków pyta się ciebie o dwie rzeczy: 1. Dlaczego nas i naszych mocodawców nie kochasz? 2. Dlaczego jeszcze jesteś na wolności? Z takich pytań już z definicji nie może nic dobrego wyniknąć... Gdy traktujesz poważnie ludzi wypowiadających „oskarżenia” o "antyszczepionkowość" i "negacjonizm" oraz "terroryzm" i gdy sam używasz tych słów lub się tłumaczysz z niepodlegania tym "pojęciom" - wchodzisz w teatr absurdu I WYCHODZISZ NA GŁUPCA.

 

 

POLNISCHE BANDITEN, ELEMENT ANTYSPOŁECZNY, PŁASKOZIEMCY, ANTYSZCZEPIONKOWCY, WROGOWIE LUDU I ANTYSEMICI czyli DEZINFORMACYJNY TRÓJKĄT SEMIOTYCZNY

 

 

Członkowie rządu oraz tegoż "eksperci" od czasu zapoczątkowania operacji psychologicznej (psyop) pod nazwą pandemia zaczęli stopniowo, początkowo ostrożnie, później bezczelnie i po bolszewicku używać wykluczających grupowo zwrotów wobec wszystkich przeciwstawiających się ich marionetkowym wobec lobbies globalistycznych rządom. Prof. Simon już jawnie w zgodzie z nazistami użył identycznego jak oni słowa: BANDYCI. Inni "eksperci" i "członkowie" "rządu" używają podobnych określeń a niektórzy nawet - jak premier RP - sięgają po techniczne zwroty związane z holokaustem czyli terminu NEGACJONIŚCI. Wśród czcicieli partii rządzącej uciera się też bolszewicka metoda zamykania ust przeciwnikom za pomocą kija bejsbolowego "płaskoziemcy". Dlatego warto się przyjrzeć OKOLICZNOŚCIOM HISTORYCZNYM w jakich zrodziła się taka postawa "umysłowa" i jakie miała precedensy. Skąd na polskim terenie wzięły się postawy typowo stepowe, orientalne, totalistyczne? Niech każdy sobie odpowie skąd i spróbuje zlokalizować źródła osobowe tego "stylu". 

 

Wszyscy znają trójkąt semiotyczny, czyli fakt, iż znaczenie jest relacją trójczłonową.: znak-pojęcie-rzecz (znak-pojęcie-referencja). Trójkąt semiotyczny dotyczy sytuacji normalnej, gdy nadawca komunikatu ma na celu informowanie a nie deformowanie. W tym drugim przypadku, w przypadku diagramu opisującego dezinformację mamy do czynienia raczej z kątem, niż trójkątem, gdyż więź pomiędzy znaczeniem a przedmiotem zostaje zerwana (wypaczona, perwertowana), CZYLI INTENCJONALNIE UKSZTAŁTOWANA W CELACH ZDOBYCIA I UTRZYMANIA WŁADZY za pomocą manipulacji świadomością ludzi. 

                                     image

 

Ilustracja. Polskie państwo podziemne i AK nazwani przez Niemców BANDYTAMI. Sens i znaczenie nie mają niczego wspólnego z rzeczą. Uzyskuje się to za pomocą bezczelnego, dezinformacyjnego zakłamania nazwy nadanej rzeczy. 

 

Semiotyczny trójkąt dezinformacji jest odmienny od trójkąta informacji. Dzieje się tak dlatego, gdyż w dezinformacji zamiar jest perwersją zakomunikowania czegoś komuś, poinformowania. Intencją dezinformacji jest fałsz. Zamiarem dezinformacji jest „dekomunikacja”, „antykomunikacja”, czyli po prostu dezorientacja, pacyfikacja i uczynienie z odbiorcy marionetki manipulowanej przez autora komunikatów. Prawidłowy trójkąt semiotyczny zostaje rozerwany, wieź pomiędzy znaczeniem a tym, co oznaczane zostaje zerwana lub odwrócona. Słowo zostaje... przewerbowane, pracuje przeciwko... odbiorcy komunikatu, jest ostrzem magicznego sztyletu wymierzonego w głowę tego, który z dobrą wolą i dziecięcą naiwnością bierze jakieś słowo ze sfery publicznej i posługuje się nim... niszcząc samego siebie. Dzisiaj być naiwnym odbiorcą i rezonatorem krążących w przestrzeni publicznej komunikatów - to wystawiać się na mentalne... naloty dywanowe. Wojska informacyjne zbroją się bezustannie. Napełniają arsenały, czyli biblioteki bronią coraz nowszej generacji. To najnowsze pole walki - język, słowniki, encyklopedie i katedry uniwersyteckie. Obiekt zostaje intencjonalnie oznaczony nieadekwatną nazwą. Obiekt „słuszna krytyka zbrodniczych czynów państwa położonego w Palestynie” zostaje oznaczony słowem „antysemityzm” (sugerującym rasizm), czyli krytyka rasistowskich działań państwa położonego w Palestynie zostaje nazwana... rasizmem. Mamy tu do czynienia z perwersją totalną i klasyczną dezinformacją. Te same metody stosuje propaganda pandemiczna.

 

image

 

 

Ilustracja. Władza z komunistycznego nadania nazwą "wróg ludu", "antykomunista", "wichrzyciel" określała bojowników o niepodległe państwo polskie

 

 

Dany znak (np. słowo "antyszczepionkowiec", "antysocjalista",„antysemita”, "wróg ludu" wytwarza w umysłach adresatów pojęcie, pojęcia (koncept), nie mające nic wspólnego z objektem, który określa, a często jest wręcz przeciwieństwem prawdziwego sensu objektu. I tak b.często „antysemita” znaczy nie to, co dezinformacja kreuje (faszysta, potencjalny ludobójca, potencjalny hitlerowiec), lecz oznacza po prostu wroga danego układu władzy, czyli wroga lobby żydowskiego, lub krytyka syjonizmu przekazującego prawdziwe, lecz skrywane informacje o obu grupach władzy. Dezinformacja semantyczna jest jednym z najskuteczniejszych, „pokojowych” narzędzi walki o władzę, obrony władz i sprawowania władzy. Z kolei zwrot „wróg ludu” sugeruje, że określa śmiertelnego wroga obywateli państwa, gdy tak naprawdę tym pojęciem dyktatorska władza określa „wroga zniewalającego systemu władzy”, czyli swojego wroga likwidowanego prewencyjnie. Podobnie „antykomunista”, sugeruje, iż mówi o wrogu systemu (układu rządzącego) dającego każdemu obywatelowi szczęście, a tak naprawdę przylepia to słowo jak list gończy za... bohaterami walczącymi o niepodległe państwo (inny zestaw słów dezinformujących: renegat

 

zdrajca klasy robotniczej

 

burżuazyjny idealista

 

rewizjonista

  

reakcjonista

 

wróg klasowy

 

oportunista

 

wyzyskiwacz

 

obskurant

 

 Podobnie niemieccy okupanci określali słowem „terroryści, bandyci” („polnische Banditen”) wszystkich walczących z okupantem.

 

image

 

Ilustracja. Trójkąt semiotyczny w warunkach normalnej komunikacji, gdzie wywoływane przez nazwę pojęcie jest ADEKWATNE do opisywanej rzeczy

 

image

Ilustracja. Trójkąt semiotyczny. [za: Andrzej J. Nowak, „Peirceida” – gwiazda znaku, Studia Kulturoznawcze nr 1 (7), 75-86 , 2015] 

                                       image

 Ilustracja. Covidianin, zamknięty na jakikolwiek dialog i wymachujący szablą typowo leninowskich manipulacji językowych

 

PODZIAŁ SPOŁECZEŃSTWA NA PROSZCZEPIONKOWCÓW I ANTYSZCZEPIONKOWCÓW TO DEMONIZACJA "WROGA LUDU" I OBJAWIENIE SIĘ NA TERENIE POLSKI NIEREDUKOWALNEGO KONFLIKTU DWÓCH KODÓW KULTUROWYCH

Termin antyszczepionkowiec jest częścią realizacji polityki obcych interesów.  W swej konstrukcji językowej jest w 100% analogiczny do terminu "antysemita". 

 

Żydzi używają słowa „antysemityzm” do demonizacji osób i środowisk mających na ich temat krytyczne opinie. Jednocześnie twierdzą, że to goje ich demonizują. Powstają dziesiątki prac zajmujących się demonizacją Żyda w poszczególnych okresach historii. Tymczasem prawda wygląda tak jak w biblijnej Księdze Estery, tzn. że u początku konfliktu leżą krytyczne opinie danej wspólnoty (Persów) na temat mieszkającej pośród niej mniejszości ostentacyjnie lekceważącej tejże wspólnoty zasady i reguły. "[...] wmieszał się pomiędzy inne szczepy całego świata pewien naród wrogo [do pozostałych] usposobiony, który przez swoje prawa sprzeciwia się wszystkim narodom i stale lekceważy zarządzenia królów, tak iż stanowi przeszkodę w rządach nienagannie sprawowanych przez nas nad całością" (Est 3,13d). Kluczowa jest - wg Księgi Estery -  reakcja Żydów na zwrócenie im uwagi. Odrzucają jakąkolwiek możliwość własnej winy, błędu i ewentualność dostosowania się do obowiązujących praw i obyczajów ziemi na którą przybyli. Oraz intensyfikują podkreślanie tego, iż są kimś innym, kimś lepszym, kogo nikt nie zmusi do uwzględnienia dobra wspólnego.A wtedy następuje powtórna reakcja wspólnoty miejscowej, już bardziej emocjonalna i bardziej niechętna bezczelności przybyszów (Vulgata nazywa tę cechę Żydów insolentia – buta, bezczelność). Spirala konfliktu nakręca się. W dalszej kolejności przychodzi ze strony Żydów zakłamywanie relacji o przebiegu konfliktu, co spiralę konfliktu rozkręca jeszcze bardziej. Poprzez prowokacje (Estera symuluje próbę gwałtu ze strony Hamana) droga ta prowadzi do ludobójstwa Persów oraz zmuszania ich aby ze strachu przyjęli wiarę Żydów: "Wielu spośród narodów państwa perskiego przechodziło na judaizm, ponieważ padł na nich strach przed Żydami" (Est 8,17). Dzisiaj mamy podpalenie punktu szczepień i budynku sanepidu oraz grożenie zmuszaniem do przejścia na wiarę kowidiańską i na wiarę w "szczepionki". Persowie są nazywani planującymi ludobójstwo i za to karani... prewencyjnie, bo nie chcieli się zgodzić na obce prawa. Nie chcący się "zaszczepić" nazywani są mordercami i za to karani obostrzeniami i zmuszani do przechodzenia na wiarę religijną zwaną "szczepionkizm".

Identyczny do opisanego w Księdze Estery jest (i z pewnością ew. byłby) modus operandi obu głównych polskich partii w kwestiach pandemicznych. Modus operandi nakręcający spiralę konfliktu i wykluczający dialog oraz posługujący się prowokacjami, prowadzący do narzucenia siłą wiary kowidowej i do prób wprowadzenia obowiązkowych zastrzyków z preparatu genetycznego.

Gdy do tej agresji (czy też - mówiąc językiem biblijnym - buty i bezczelności) dodamy kilka prostackich prowokacji antyszczepionkowych (przez 3 dni z rzędu), to sytuacja staje się poważna, chociaż tym samym... jasna i klarowna względem tego kto i z kim tu walczy oraz w imieniu kogo.

 

Zgoda na obecność i posługiwanie się słowem „antyszczepionkowcy”, "negacjoniści" (w sensie negujący pandemię) i analogicznym postmarksistowskim śmietniskiem leksykalnym, (ksenofobia, polactwo, chorobliwy nacjonalizm, skrajna prawica, polski antysemityzm, polska nietolerancja, otwartość, zamknięcie, zaściankowość, kruchta, ciemnota, wsteczność, postępowość, progresywność, zacofanie) w języku potocznym – prymitywizuje obyczaje, w języku naukowym zaś degeneruje aparat naukowy. Kiedy używają tych prostackich manipulacji i prowokacji przedstawiciele rządu znak to, iż nie jest on "nasz".

  

PIĘTNOWANIE WYIMAGINOWANYCH ANTYSZCZEPIONKOWCÓW JAKO KATEGORIA Z KRĘGU „MYŚLI” SOWIECKIEJ 

SYGNAŁY TO NIE SŁOWA

Sama w sobie "naukowość" środowisk "ogłaszających pandemię" nie miała nic wspólnego z ruchem naukowym. Była jawnie ruchem politycznym o wewnętrznej strukturze sekty religijnej, symulującym naukowość. Z sowieckimi ruchami politycznymi i sowiecką nauką łączyło ją wiele szczegółów: kult wodza (WHO, Fauci, Gates, ONZ, Rady Medyczne) dyscyplina partyjna związana z głęboką, poniżającą ingerencją w życie osobiste społeczeństw za pomocą "obostrzeń" i ze składaniem samokrytyki, manipulowanie danymi naukowymi i wysługiwanie się przedziwnymi "ekspertami", traktowanie schizmatyków od ruchu jako chorych psychicznie ("medycyna polityczna") i jako "wrogów ludu covidiańskiego", wymuszanie potrzebnych dla teorii wypowiedzi pacjentów i celebrytów (pokrewne z prymitywizmem i nachalnością sowieckiej propagandy) – by poprzestać na tych najbardziej jaskrawych zbieżnościach.

 

Na poziomie biologicznym zamiast słów wystarczają sygnały. Istnieją tam tylko 3 kategorie „ontologiczne”: dany osobnik, stado, środowisko zewnętrzne. Na poziomie człowieka jako stworzenia, zwierzęcia społecznego (Arystoteles) członkowie innej grupy socjalnej są traktowani jako członkowie jednej rodziny ludzkiej, nie zaś jako zdehumanizowane „środowisko zewnętrzne” przeznaczone do maksymalnego wykorzystania i zindoktrynowania. Są duże podobieństwa pomiędzy reakcjami stada a plemienia. Plemię też działa na zasadzie grupowych reakcji instynktownych.

 

Obsesja widzenia wszędzie antyszczepionkowców jest traktowaniem innych jako biologicznego środowiska zewnętrznego, nie jako partnera do dyskusji, partnera do wspólnego życia i współpracy. Wypowiedź członka innej grupy (plemienia) traktowana jest jako źródło sygnałów wyzwalających reakcje dwojakiego rodzaju: zagrożenia lub zadowolenia. To prawa biologii. Jakikolwiek aspekt krytyczny wypowiedzi traktowany jest jako sygnał: „Jestem zagrożony” i wywołuje reakcję obronną (zastraszającą, objawiającą lub sugerującą siłę), jak u zwierzęcia obnażającego zęby, co znaczy: uważaj, zaraz ugryzę. Dochodzi też znaczenie: zaraz przywołam resztę stada. Jak dyskutować z... wyszczerzeniem zębów? Nie da się.

Wyszczerzając zęby pod naszym adresem będą szli drogą nazywania nas terrorystami. To logiczna kolej rzeczy.

Simon (nie napiszę "profesor", by nie profanować szacownej terminologii) nazwał nas BANDYTAMI parę miesięcy temu. Teraz, po "prowokacjach kamińskich" ze strony rządu padają określenia "terroryści". I zapowiedzi chińskiej cenzury. Ktoś się dziwi?

Manipulacje semantyczne za pomocą słów "bandyci" i "terroryści" charakteryzują rządy okupacyjne. Logika więc prowadzi do wniosku, że jesteśmy pod okupacją. My, POLNISCHE BANDITEN & TERRORISTEN. 

Dla PO "wyklęci" to POLNISCHE BANDITEN & TERRORISTEN. 

Dla PIS myślący to POLNISCHE BANDITEN & TERRORISTEN. 

Dlatego TVN i TVP mówią to samo o "pandemii".

Szczerząc kły wobec okupowanych. Dlaczego na temat "pandemii" i szczepionek niemożliwy jest w Polsce dialog obu stron sporu? Bo okupant nie dyskutuje...