Dzielność nie jest człowiekowi wrodzona

Kluczowym pojęciem, czy też mówiąc dokładniej, kluczową realnością, osiowym fenomenem całej etyko-polityki klasycznej jest arete. Z pojęciem arete w przestrzeni polskiego języka jest pewien problem. Słowo za pomocą którego tradycyjnie się to pojęcie przekłada, czyli „cnota”, ma niezbyt fortunne nacechowanie, dość nieszczęśliwy ciąg skojarzeń znaczeniowych nasuwających na myśl potrzebę wyrzeczeń, pewien odcień cierpiętniczy kojarzący się z dyscypliną klasztorną. Tymczasem najbardziej odpowiedni byłby krąg znaczeniowy terminu kalokagathia (doskonałość, szlachetność) lub poprzedzającego go starszego pojęcia andragathia (dzielność, męstwo, odwaga). W dalszym tle mogłyby rysować się takie „świeckie” terminy: wewnętrzna szlachetność, bycie cywilizowanym, prawość charakteru, człowieczeństwo, mądrość, harmonijność. W skrócie można stwierdzić, że arete znaczy: szlachetność obyczajów, charakteru, duszy i umysłu – odziedziczona lub wypracowana za pomocą pewnych ściśle określonych metod i technik pedagogicznych oraz samorozwojowych.

Niestety, „cnota” w języku polskim za bardzo odsyła do języka teologii. Nie zawsze tak było. U najstarszych autorów aż po złoty wiek „cnota” znaczyło „prawo” (zakon). W dziełach autorów pozygmuntowskich „cnota” oznaczało pełnienie przykazań kościelnych, które to skojarzenie, niestety, podświadomie panuje do dzisiaj. W literaturze popularnej i pamiętnikarskiej znaczeniem było: realizacja któregoś z ideałów szlachcica. U Krasickiego, Naruszewicza – życie pod władzą króla. Od konfederacji barskiej – i tu niespodzianka, czyli zgodność z sensem Arystotelesa – słowo „cnota” oznaczało „patriotyzm”[sic!] (ew. obywatelskość),bez żadnego dodatkowego względu na religijność lub moralność, jak to słusznie zaznaczają Karłowicz, Kryński i Niedźwiedzki (Karłowicz 1900, s.344). Jeśli zaś chodzi o dzisiejszy „stan” tego niezwykle ważnego pojęcia, niezbyt popularnego w czasach po rewolucji francuskiej, najlepiej przytoczyć opinię Pawła Rybickiego: „Arete to nie tyle cnota w znaczeniu przez nowszą myśl wypaczonym lub zwężonym, ile dzielność. Tym właśnie terminem posługuje się Daniela Gromska w […] przekładzie Etyki Nikomachejskiej” (Rybicki 1963, s.49).   


Ilustracja. Personifikacja cnoty (gr. ἀρετή) w Bibliotece Celsusa w Efezie

 

 

 

Arete to stan, przysposobienie, nawyk, trwała dyspozycja, sprawność woli do określonego działania. Bardzo ważny w pojęciu "arete" jest aspekt - by tak rzec - dynamistyczny. Kluczowe jest "stawanie się" dobrym, dążenie, wytwarzanie ukierunkowanych nawyków. W świecie "arete" nauka nigdy się nie kończy, osobowość ciągle się rozwija. „ […] Arystoteles nazywa „arete” trwałą dyspozycją, „dzięki której człowiek staje się dobry i dzięki której spełniać będzie należycie właściwe sobie funkcje”. „Arete” to „opanowywanie i ukierunkowywanie namiętności, pragnień i dążeń”). Dzielność nie jest człowiekowi wrodzona: „[…] stajemy się sprawiedliwi postępując sprawiedliwie, […] mężni przez mężne zachowywanie się” (Legowicz 1973, s.245). Jak zwykliśmy postępować – takimi się stajemy. Nawyk nas tworzy. Arystoteles formułuje to tak: „Kto bowiem od wszystkiego się uchyla i wszystkiego się obawia, i na nic nie naraża, staje się tchórzem […]”.

W takiej optyce łatwo zrozumieć potępianie przez autorów klasycznych (np. Cyceron) postawy utylitarystycznej („cel uświęca środki”, „makiawelizm”): Hołdowanie podwójnej prawdzie początkowo w drodze wyjątku –stopniowowraz z wejściem na rozstaju dróg na tę ścieżkę – staje się drugą naturą człowieka i powoduje u niego stan samooszukiwania się. Znakomicie rozumiał niezwykłe zagrożenie cynizmu jako trwałej metody w polityce wewnętrznej państwa Cyceron. Cynizm ("cel uświęca środki") raz zapoczątkowany rozszerza się, zagarnia coraz większe obszary osobowości i trudno jest go porzucić - zaczyna stawać się trwałą dyspozycją (drugą naturą) i droga prowadząca do arete dla danej jednostki zostaje zamknięta. Także wspólnota rządzona przez cyników ulega degradacji i regresji. Nie można iść dwiema rozstajnymi drogami naraz a więc rozpoczyna się spektakl samooszukiwania się i połączonej z nim hipokryzji - dwóch cech najczęściej spotykanych wśród polityków.

 

Zakończmy tę refleksję nad arete słowami polskiego arystotelika, Sebastiana Petrycego: „Cnota taką ma moc, iż za jej darem umarli żyją: w ciemnościach leżący świecą, uniżeni pod niebo się podnoszą, chorzy znamienicie zdrowi są; ubodzy prawdziwymi bogactwami opływają, słudzy panują, słabi są możnymi, niscy są wysokimi, prostego rodu stają się szlachcicami, szpetni pięknymi; a nieszczęśliwi bywają szczęścia panami. Przez cnotę człowiek Anielskiego dostaje stanu […]”.   

 

Skoro najwartościowsze w człowieku nie jest to, co wrodzone, lecz są tym dzielności nabyte w drodze żmudnego przysposabiania samego siebie i współobywateli do podążania drogą dobra – logicznie wynika z tego fundamentalna waga wychowania w rodzinie i edukacji zgodnych z dobrem wspólnym narodu.