Powrót gospodarza

Ponad rok temu Tadeusz Korzeniewski napisał, że jest potrzeba i konieczność utworzenia partii etnicznych Polaków. 

Zgadzam się z tym. Też po "niecnej zmianie" 2017 r. wspominałem o tej konieczności.  Kwestią do dyskusji jest czy na tym etapie ma być to organizacja (ponadpartyjna), ruch czy partia, ale sam fakt, czyli egzystencjalna konieczność powołania etnicznej struktury nie ulega wątpliwości. Bez wejścia na tę ścieżkę rozwoju nie ma przyszłości dla naszego kraju. Zaniknie. I kraj i naród. Bez wejścia na tę ścieżkę rozwoju nie ma znaczenia która z partii i w koalicji z kim będzie rządziła. Bez tego kroku nie ma znaczenia na kogo będziemy głosować. 

Teraz - w czasie globalnego, pandemicznego zamachu stanu niepolskość sceny politycznej uwidoczniła się w pełnej krasie. Termin "okupacja" chyba nigdy po 1989 r. nie był tak powszechnie stosowany. 

Wiele osób - zdeformowane mając rozumowanie neomarksistowską edukacją i mediami - musi jeszcze dojrzeć do zrozumienia fundamentalnego znaczenia pojęcia "etniczność", gdyż dali sobie wdrukować obawy a nawet strach przed tym i pokrewnymi pojęciami. Sądzę jednak, że dojrzeją i wyzbędą się strachu. Pojęcie "etniczność" może być niekiedy zastępowane słowami "rdzenność", "interes narodowy", a czasem nawet  terminem "łacińskość". 

Żyjemy w rzeczywistości hybrydowej. Dlaczego? Bo rządzeni jesteśmy przez hybrydy. Polska i naród to dla nich akcydensy ich działalności - nie esencja.

Po długich latach nieobecności gospodarza i po okresie dewastowania posesji, rozpanoszenia się i przechwycenia władzy przez gości i lokatorów - czas na powrót gospodarza do domu i postawienie spraw z głowy na nogi.

Tu nie chodzi o dyskusję, o przekonywanie zagrabiających prawa do cudzej własności. Na nic są wszystkie nasze argumenty o posiadaniu praw własności. Oni nie chcą być przekonywani. Nie muszą chcieć. Bo tu nie chodzi - że sparafrazuję C.J.Hopkinsa - o spór, o dyskusję i o argumenty. Tutaj chodzi o władzę. O władzę nad własnością. Złodziejowi nigdy nie przetłumaczymy, że nie powinien kraść. Tylko się ośmieszymy i spowodujemy, że powiadomi innych kolegów po fachu, że znalazł posesję z wyjątkowo naiwnym gospodarzem, który nawet wydaje uczty na cześć grabiących go złodziejów i pomaga im wynosić łupy.