Nie wolno wierzyć siewcom paniki - oni mają na pewno złe zamiary.

Zamieszczam dzisiaj b.dobry tekst blogerki S24@Beret w akcji będący czymś w rodzaju podsumowania minionych kilkunastu miesięcy operacji "pandemia". Tekst jest tak celnie napisany i odwołujący się do fundamentalnych ludzkich intuicji, odczuć i myśli, że powinien przemówić do każdego.

*     *     *

Polska - rok 2020

479 tys. zgonów (70 tys. więcej niż w roku 2019)

w tym 26,5 tys. zgonów wzwiązku z Covid-19

w tym tylko na Covid-19 (bez chorób towarzyszących) ok. 6 tys. zgonów

 

------------------------------------------------------------------------------------------

 

Dynamika zgonów: wrzesień, październik, listopad, grudzień 200 tys. (w analogicznym okresie roku ubiegłego 124 tys) - wzrost o 76 tys. zgonów

https://www.salon24.pl/u/alamira/1104211,przerazajace-liczby

A teraz kilka innych liczb (liczby przybliżone):

Co roku na choroby krążenia umiera w Polsce 170 tys. osób (465 osób dziennie)

Co roku na nowotwory umiera w Polsce 110 tys. osób ( (300 osób dziennie)

Co roku na zapalenie płuc umiera w Polsce 12 tys. osób ( 33 osoby dziennie)

Co roku na grypę choruje w Polsce 3,5 mln osób, z czego 6,5 tys. osób 60+ umiera

 

https://www.medexpress.pl/na-grype-umiera-w-polsce-100-razy-wiecej-ludzi-niz-to-wynika-z-oficjalnych-danych/77710

------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiele lat temu moja Kuzynka przeszła dwie poważne operacje płuc. Wywiązały się liczne komplikacje. Spędziła (z przerwami) 2 lata w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. Dyrektorem Instytutu byl wówczas znany torakochirurg, prof. Stanisław Mlekodaj. W Instytucie leczone były najcięższe "przypadki" z całej Polski.

Ponieważ Kuzynka jest spoza Warszawy i rodzina mogła do niej przyjeżdżać tylko rzadko, odwiedzałam ją regularnie 1-2 razy w tygodniu przez 2 lata.

Napatrzyłam się... i nasłuchałam. Śmierć była tam cały czas blisko, ludzie ciągle umierali. Morze cierpienia. I walki. I heroizmu. Napatrzyłam się na ludzi, charczących z rurkami po tracheotomii, na ludzi wycieńczonych do granic, na ludzi złamanych bólem i cierpieniem i na ludzi z ogromną wolą życia i walki.

W pamięci pozostały mi szczególnie dwie osoby - młoda, piękna dziewczyna, która z niezmiennym spokojem uczyła się do matury. Wiedziała, że już żadnej matury nie zda. Cierpliwie, łagodnie i z uśmiechem pocieszała i uspokajała swą zrozpaczoną matkę, która była w histerii. Dziewczyna zmarła chyba w kwietniu - przed maturami.

I pamiętam wesołego, pełnego życia i energii górala. Rozweselał, kogo się dało, dowcipkował, dodawał ducha, był taką iskrą radości i otuchy. Zmarł o północy w Sylwestra - otwierał na sali szampana. Nagły ogromny krwotok - upadł w tę krew, pomieszaną z szampanem.

Kuzynka mi to opowiadała - nie byłam w Sylwestra w szpitalu. Tzn. byłam - ale nie o północy.

Prof. Mlekodaj żył tym szpitalem. Śmiano się z niego, że woli być w szpitalu niż z żoną. Z podróży pędził z walizką najpierw do szpitala - dopiero potem do domu.

Profesor regularnie odwiedzał sale chorych. Wpadał i fukał niby surowo:

- A co to, dziewczyny - dziś nieumalowane? Oczy podkrążone? Co to ma być? Wanda, przecież widzę, że płakałaś... Będę tu za kwadrans, macie być piękne tak, jak to tylko wy potraficie. No!

Rozweselał, rozbawiał, dowcipkował, dodawał ducha, energii, budził uśmiech i nadzieję.

Powtarzał nieustająco:

- Żadnego mi tu gadania i wysłuchiwania od innych, co może pójść źle... jakie mogą być komplikacje... Unikać tych opowiadających. Uciekać przed nimi! Nie myśleć o tym! Nie wolno się bać! Słuchać pięknej muzyki, czytać ulubione książki! No!

Profesor wiedział doskonale, że stres, lęk, panika są wrogiem. Że trzeba z nimi walczyć.

Wiedział, że stres, panika i depresja znacznie zmniejszają odporność organizmu, zmniejszają szansę na wyleczenie, szansę na życie. Miał do czynienia również z takimi pacjentami, którzy mieli tylko 1% szansy na życie - i to im ta siła wewnętrzna była najbardziej potrzebna. To dla nich stres i panika były największym dodatkowym zagrożeniem. Ich sam stres mógł zabić.

Wie o tym każda matka. Wie o tym każdy człowiek, mający odrobinę serca i rozumu - nie wolno nikogo śmiertelnie straszyć! Czy troskliwa matka, chroniąca malucha przed zagrożeniami, ostrzegająca go przed gorącą kuchnią czy kontaktem, będzie budzić w dziecku panikę - by trzęsło się z przerażenia, sztywniało, miało koszmary nocne, zaczynało się jąkać i moczyć w łóżko?

Czy ktokolwiek z nas będzie budził panikę w swych najbliższych? Doprowadzał ich do stanu stresu, uniemożliwiajacego normalne funkcjonowanie? Paraliżującego, odbierającego zdolność racjonalnego myślenia?

Każdy dowódca wie - nie wolno dopuścić do paniki. Wie to każdy odpowiedzialny człowiek. Panika zabija zdolność racjonalnego myślenia. Paraliżuje rozum. Uniemożliwia racjonalne myślenie i działanie. Trzeba robić wszystko, by panika nie rozprzestrzeniała się. W płonącym budynku w panice ludzie się zatratują - nikt się nie uratuje.

Kto budzi, rozpala i systematycznie podtrzymuje panikę w sytuacji zagrożenia - jest nieodpowiedzialnym głupcem. Kto świadomie i celowo to robi - jest łajdakiem.

Kto budzi, rozpala i miesiącami konsekwentnie podtrzymuje panikę w skali globalnej, jest... no właśnie - kim jest?

Narzędziem budzenia, szerzenia i podtrzymywania paniki stały się media.

Ktoś wpuścił wirusa paniki do mediów - wirus błyskawicznie zainfekował cały świat. Zaczęła się globalna pandemia paniki.

Ktoś popchnął pierwszy kamień - runęła lawina. Lawina leci już dalej w sposób niekontrolowany, nikt nie musi sterować każdym kamieniem. Ale też nikt nie może jej już powstrzymać.

Gdy media zaczęły bombardować grozą 24 godziny na dobę, szerzyć panikę przy użyciu wszelkich dostępnych środków, paraliżować strachem, stało się dla mnie jasne jak słońce:

Jeśli istnieje naprawdę śmiertelne zagrożenie, jeśli światu grozi zagłada - NIE WOLNO DOPUŚCIĆ DO PANIKI! Trzeba robić wszystko, by uspokajać, trzeba troszczyć się o zachowanie spokoju, równowagi, podejmowanie działań racjonalnych.

 

Jeśli nie istnieje śmiertelne zagrożenie, jeśli światu nie grozi zagłada - kto i po co sieje śmiertelną, śmiertelnie groźną panikę? Która sama w sobie może doprowadzić do katastrofy - nawet bez realnego zagrożenia?

Ci, którzy sieją śmiertelną panikę, którzy chcą sparaliżować strachem miliardy ludzi NA PEWNO NIE DZIAŁAJĄ MĄDRZE ANI ODPOWIEDZIALNIE ANI NIE KIERUJĄ SIĘ TROSKĄ. Oni działają przeciwko ludziom - nie dla ludzi.

Panika jest złem. Ze zła nie zrodzi się nic dobrego.

Tym, którzy sieją śmiertelną panikę, paraliżującą rozum, mogącą prowadzić do katastrofy globalnej, nie wolno ufać.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------

 

W marcu 2020 roku pojawiły się pierwsze informacje medialne o śmiertelnym zagrożeniu. Świat z dnia na dzień ogarnęła panika. Ten jeden temat - śmiercionośny wirus - wyparł wszystkie inne. Od rana do nocy media pompowały panikę, było to coś na kształt nalotów dywanowych, bombardowania strachem i paniką.

 

Opustoszałe ulice. Wymarłe miasta. Ludzie pozamykani w domach - na ulicach tylko ekipy w kombinezonach kosmitów, polewające płynami dezynfekującymi puste ulice i mury. I Bergamo - masowe zgony, brak miejsc w szpitalach, brak dostępu do respiratorów, przerażeni i wycieńczeni medycy, przerażeni, cierpiący, duszący się ludzie... hekatomba.

I te szeregi trumien, ten długi konwój z trumnami...

Sceny powtarzane co godzinę - 24 godziny na dobę. Utrwalane, wbijane w pamięć. Oddziaływanie podprogowe - wy wszyscy też tak skończycie, jeśli się nie schowacie, jeśli nie zmienicie całego swego życia...

Na początku - jak wszyscy (?) uwierzyłam.

To koniec. O dziwo - nie uległam niemal (?) panice. Zachowałam spokój.

Jeśli to koniec świata, Apokalipsa, jeśli to właśnie przyszły te czasy ostateczne - dziej się wola Twoja. To czas na pojednanie i spotkanie z Bogiem - nie pozostaje nic innego. Zginiemy wszyscy - a może nieliczni pozostaną przy życiu...

 

Pierwszy lockdown. Wymarła Warszawa, zionąca pustką i grozą. Zamknięte całe oddziały szpitalne, odwołane operacje, przerwane terapie, chorzy odesłani do domów. Personel medyczny na kwarantannach lub w domach - opieka nad dziećmi.

"Nie wychodź z domu!". Maski, dystans, rękawice.

Posłuchałam. Wychodziłam raz w tygodniu po zakupy, kupując wielki zapas, przywdziewając maskę i rękawice, zachowując dystans.

 

To był czas przed telewizorem. A z niego lał się strach, lała się panika - nieustająco. Psychoza strachu. Paraliżowanie strachem. Zaczęła mi pomału świecić moja lampka alarmowa - coś jest nie tak...

Programy poradnikowe. Jak żyć w czasach zarazy? Odpowiedzi ekspertów-lekarzy. Czy wolno wychodzić na balkon? A jeśli na sąsiednim balkonie sąsiad chuchnie w moją stronę? Czy można otwierać okna? Czy myć wszystkie produkty spożywcze? Jak często dezynfekować blaty, powierzchnie, klamki i inne przedmioty? Czy pozbyć się psa - czy pies przeenosi wirusa? Czy można wywiesić za oknem pranie? Czy po powrocie do domu wrzucać całą odzież do pralki? Czy dezynfekować buty? Czy wsiadać do windy?

Śmiercionośny wirus czai się wszędzie, wszędzie... w każdym czlowieku, w każdym oddechu, w powietrzu naokoło, na każdym przedmiocie, może zaatakować zewsząd...

Nabierałam z każdym dniem większego dystansu - i coraz szerzej otwierałam oczy ze zdumienia...

Pojawiła się śmiertelna zaraza, jak twierdzono w ediach - porównywano ją ze średniowiecznymi. Poczytałam sobie o średniowiecznych zarazach - zabijały 40-60-80% POPULACJI! Niektóre zabiły połowę ludności Europy. Europa się wyludniała.

Ludzie byli wtedy analfabetami - no i nie było mediów. Nikt ludzi o zagrożeniu nie musiał informować - wszyscy i tak wiedzieli, wszyscy SAMI się chronili jak umieli, kryli, osłaniali głowy workami, czym się dało. Nie dowiadywali się o morowym powietrzu z mediów - lecz widzieli stosy trupów na ulicach, których nie było komu wywozić. W każdej rodzinie umierała połowa, większość - czasem wszyscy - mąż, żona, dziadkowie, pięcioro dzieci, trzech wujów i cztery ciotki.

W marcu - gdyby nie media, bombardujace globalną paniką - nikt by żadnej zmiany nie zauważył.

 

Wokół świat był jak zawsze - w mediach zagłada, Apokalipsa i hekatomba.

Moja lampka alarmowa świeciła coraz mocniej. Sąsiedzi wszyscy zdrowi. Znajomi też. Sprzedawczyni, kasjerki, panie na poczcie - wszyscy ci sami. Nikt się nie zakaża masowo, nikt nie umiera. Właściwie nic się nie dzieje. Jest jakiś nowy wirus, jakaś choroba zakaźna - śmiertelność wydaje się być niska, liczby z Polski nie wskazują na żadne poważne zagrożenie. Te z zagranicy są gorsze - ale też mocno przesadzone. Chyba żadna hekatomba i zagłada światu nie grozi. To jakaś straszna pomyłka (?).

 

Media wywołały panikę w pogoni za sensacją, rozdmuchały sztucznie zagrożenie, żerując na złych newsach, karmiąc się złymi informacjami?

Pojawiły się pierwsze informacje o stratach finansowych, spowodowanych lockdownami. Sam LOT tracił dziennie 2 miliony... A koleje, transport, przemysł, usługi... Na całym globie. Uświadomiłam sobie - codziennie gospodarki tracą miliardy.

 

Dlaczego??????????? Czy świat oszalał????? Przecież nie ma potrzeby niszczenia gospodarek. Czy ludzkość postanowiła popełnić zbiorowe samobójstwo? Wykończyć swe gospodarki? Zniszczyć podstawy życia społecznego, oświatę, kulturę, przekreślić naszą cywilizację??? Co się dzieje????

 

Przecież te działania i te straty są zupełnie nieadekwatne do zagrożenia!

I nagle mnie olśniło - przecież to wszystko musi się skończyć falą kredytów, jakiej dotąd na świecie nie było! To będą biliony, biliardy kredytów! Zwyciężcami w nowym rozdaniu będą banki, ponadnarodowe instytucje finansowe, światowe korporacje, cyber-giganty!

Świat nie oszalał. Widać - kto na tym zyska! Widać wyraźnie już teraz - komu to służy, kto na tym zarobi biliony, biliardy! Kto przejmie władzę nad światem. Dzieje się coś dziwnego i bardzo groźnego.... tu nie chodzi o żadnego wirusa... Wirus to pretekst. Jest owszem jakiś wirus, jest nowa choroba zakaźna - posłużono się nim w celu przebudowy i zmiany świata. Wirus i epidemia to tylko narzędzie.

Gdy usłyszałam:

- Unikajcie banknotów - na nich czai się smiercionośny wirus - wycofajcie gotówkę! - nie miałam już żadnych wątpliwości, kto za tym stoi.

 

Po kilku tygodniach bombardowania paniką miałam jeszcze nadzieję - zawiniły tylko media. Tak dziś działają media - news błyskawicznie obiega glob, agencje podchwytują jedna od drugiej. Wirus paniki, wpuszczony do mediów, błyskawicznie zainfekował świat. Jeszcze wierzyłam - ktoś to ukróci... przecież to nie może trwać...

Czekałam - wystąpią wreszcie ważni politycy - prezydent USA, Niemiec, Francji, Rosji - zaapelują. Zaapelują do mediów - uciszcie nastroje! Przestańcie siać panikę, psychozę strachu! Dosyć! Przemówią do tłumów, uspokoją. Przywrócą spokój, normalnosć i rozsądek. Czekałam i czekałam.

Czekałam, aż powiedzą: najpierw wszyscy się przestraszyliśmy - gdyż pojawiło się nieznane. Zachowywaliśmy się nieracjonalnie - można to zrozumieć i wytłumaczyć. Teraz już wiemy - przeceniliśmy zagrożenie. Wirus nie jest aż tak groźny. Uporamy się z epidemią, z nowym wirusem, z nową chorobą. Podejmiemy odpowiednie środki zaradcze.

 

Wierzyłam, że odpowiedzialni za miliony (miliardy) ludzi politycy powiedzą STOP panice i psychomanipulacji. Że powstrzymają niszczenie naszego świata.

Wierzyłam w odkręcenie tego wszystko. W powrót rozsądku, racjonalnego myślenia i działania.

Żaden z wielkich tego świata nie wystąpił. Politycy przyłączyli się do mediów w sianiu paniki i szerzeniu psychozy. Przyłączyli się lekarze.

Usłyszałam w "Poradniku dla seniora" z ust profesora medycyny:

Objawy Covid-19 mogą być u seniorów nietypowe. Mogą to być bóle głowy, zawroty głowy, zapominanie, kłopoty z koncentracją, biegunka, zaburzenia równowagi.

??????????????????????

Dlaczego ci lekarze straszą starych ludzi? Czy chcą, by umarli ze strachu? Ze stresu? Każdy stary człowiek ma zawroty głowy, kłopoty z pamięcią, zaburzenia równowagi i koncentracji - to fizjologia. I ma wtedy wpadać w panikę - dopadł mnie śmiercionośny wirus??? Tego chcą ci lekarze? Dlaczego ci lekarze straszą i stresują starych, schorowanych ludzi????

Przecież stres jest bardzo groźny. Stres zabija. Starzy ludzie mają się zamykać w domach i izolować - żyć bez ruchu, słońca, spacerów; żyć w izolacji od bliskich i stale się obserwować - czy to już, czy to już męka i śmierć??? Przecież takie życie zniszczy i tak już obniżoną odporność starych, chorych ludzi.

Primum non nocere.

 

Ci lekarze szkodzą. Bardzo szkodzą.

Zaczęłam się bać. Nie wirusa. Nie epidemii.

Polityków, mediów, lekarzy. Tego, co nadciąga...Tego, co nam, maluczkim, szykują wielcy tego świata. A kto? Nie wiem, nie znam nazwisk - ale wszystko wskazuje na globalnych graczy, na pasku których są politycy i media. Na tych, którzy na wirusie zarobią biliony, zmienią i zniewolą świat.

Przypomniał mi się prof. Mlekodaj.

On nie pozwalał się bać, walczył ze stresem i paniką - odpędzał jak umiał lęk nawet od tych konających, z promilem szansy na życie. To był wielki lekarz, z powołania.

 

A dziś? Posłużę się porównaniem - to wyglada tak, jakby Profesor zachowywał się dokładnie odwrotnie - stresował, panikował, przerażał - WSZYSTKICH! Nie tylko tych najciężej chorych, również tych w lepszym stanie - patrzcie, tak będziecie cierpieć, tak bedziecie umierać!

Jakby chcial przerazić wszystkich - również zdrowych! Patrzcie, patrzcie - każdy z was może tak cierpieć i umierać!!! Jakby biegał z tym przekazem do personelu, do salowych, kucharek, dostawców - jakby wybiegał z tym przekazem za zewnątrz i wołał na ulicy: patrzcie wszyscy - tak możecie cierpieć i umierać, to może spotkać każdego z was!

 

 

Ci lekarze w TV mają chyba świadomość, że słuchają ich miliony ludzi? Chcą przestraszyć miliony ludzi? Ludzie młodsi, pracujący, zaabsorbowani pracą, rodziną, obowiązkami są bezpieczniejsi, bardziej odporni na truciznę medialną - ot, włączą telewizor na godzinę dziennie - a poza tym ich umysły i emocje zajęte są innymi sprawami. Ta trucizna paniki i psychozy, płynąca z ekranów, aż tak ich nie zatruje.Mają mechanizmy obronne - zresztą codzienne zajęcia i wir obowiązków najlepiej ich bronią.

Najbardziej bezbronni są ci najsłabsi - starzy, samotni, izolowani, zamknięci w domach, 10 godzin dziennie sam na sam z telewizorem, z którego sączy się trucizna dla serc i umysłów. Postanowiono ich wykończyć? Zniszczyć ich odporność, mechanizmy obronne, siłę psychiczną - zniszczyć stresem? Czy to tylko głupota i nieodpowiedzialność - czy planowe działanie?

W kwietniu zadzwonił do mnie Kolega - znacznie starszy ode mnie. Po wylewie, częściowo niepełnosprawny, ze stentami. Dotąd - człowiek pogodny, aktywny, pełen radości życia - miał liczne grono znajomych, pasję, wyjeżdżał, podróżował.

 

W kwietniu - wrak człowieka. Agresywny, przerażony, złamany. Krzyczał na mnie przez telefon:

- Ty wychodzisz z domu??? Zwariowałaś??? Siedź, nie ruszaj się. Ja nie wychodzę, nikogo nie widuję - syn zostawia zakupy pod drzwiami.

Byłam wstrząśnieta - chciałam Kolegę uspokoić, pocieszyć, rozbawić - próbowałam na różne sposoby. Na próżno.

Ilu było takich jak on? Ilu osobom skrocono życie, serwując im taki stres? Ile osób, zamkniętych w domach, nie wychodząc z lęku przed śmiercionosnym wirusem, wyhodowało sobie nowotwory wielkości pięści? Ile osób już odeszło - nie na Covid - na nieleczone inne choroby?

Mówię o okresie, w którym w Polsce umierało w związku z Covidem kilka - kilkanaście osób dziennie. Jesień, zima i wiosna 2021 były jeszcze daleko przed nami.

Przy pomocy codziennej obróbki medialnej, koncentracji na jednym temacie - Covid-19, poprzez tworzenie afmosfery grozy, stałego poczucia zagrożenia, psychozy strachu - kombinezony kosmonautów, OIOMY, respiratory, aparatura, rurki z tlenem, pokazywane setki razy dziennie - wprowadzając codzienne raporty - liczenie zgonów, zakażeń, pacjentów we wszystkich możliwych krajach - udało się wpłynąć na zmianę świadomości ogromnej liczby ludzi. Milionów - miliardów(?) w skali globalnej. Pranie mózgów, psychomanipulacja i granie na emocjach, owo "zarządzanie strachem" przyniosło niebawem owoce.

Ludzie przestali myśleć racjonalnie i logicznie. Fakty przestały się liczyć. Jeśli na całym świecie tematem nr 1 jest śmiertelne zagrożenie ludzkości Covidem, jeśli media całego świata trąbią o tym od rana do nocy, powtarzają tysiące razy - to przecież tak musi być!!! 


Tymczasem fakty pozostawały nieubłagane - tylko malo kto zajmował się faktami... Nie po to świadomie i celowo rozpala się panikę i psychozę strachu, by ludzie myśleli chłodno, rzeczowo i analitycznie.

 

A fakty były takie:

W kraju, w którym umierało dziennie (jak zwykle) 1100-1200 osób, z tego 450 na choroby krążenia, 300 na nowotwory ... i 8-15 na Covid (głównie starzy ludzie z chorobami towarzyszącymi), ludzie żyli w panice z powodu Covida! Żyli w przekonaniu, że to Covid jest dla nich największym zagrożeniem i muszą uczynić wszystko, by się przed nim ochronić! Ludzie wyhodowali nowotwory wielkości pięści - bo lepiej nie chodzić do lekarza, lepiej unikać szpitala - gdyż tam czyha Covid!

A ci, którzy nawet chcieli się leczyć na swoje choroby - nie mogli - przychodnie i szpitale pozamykane, terapie i operacje odwołane... bo Covid...

Świat zmienił sie tylko trochę - do tysięcy grożnych chorób doszła jeszcze jedna, zakaźna. Nadal głównym zabójcą pozostały choroby krążenia i nowotwory. Nadal groźne były pożary, wypadki, powodzie, tsunami, trzęsienia ziemi, wojny, głód, wszelkie katastrofy naturalne i spowodowane przez człowieka... nadal każdego z nas mogło spotkać każdego dnia coś złego, również śmierć z wielu powodów - jak zawsze. Jak przez całe życie.

Stała, konsekwentna psychomanipulacja i pranie mózgów prowadziła jednak do tego, że ludzie mieli bać się tylko Covida!

Proszę sobie wyobrazić, że takie relacje jak covidowe mamy odnośnie innych chorób - codziennie! Powtarzane, utrwalane, ciagle przywoływane.

Dziś wykryto nowotwory u kolejnych 1300 osób - z tego 300 w woj. śląskim, 289 w mazowieckim...Zmarło 300 pacjentów.

Dziś na choroby krążenia zmarło ...

I tak codziennie - 365 dni w roku.

 

A przecież tak się działo - od zawsze. Codziennie tysiące ludzi dowiadywało się o śmiertelnej chorobie. Codziennie ponad tysiąc osób w Polsce umierało. Codziennie ludzie cierpieli, bali się, żegnali i opłakiwali bliskich. Tak było każdego dnia naszego życia.

Przy pomocy psychomanipulacji, wybiórczego kierowania uwagi na jedno jedyne zagrożenie z pominięciem innych i wyolbrzymiania tego zagrożenia przy przemilczaniu pozostałych - i powtarzanie tego miliony razy - udało się wywołać zmiany w psychice wielu osób.

Każdy człowiek może zarażać! Każdy może być nosicielem bezobjawowym! Każdy kontakt z drugim człowiekiem grozi śmiercią!

Czy to prawda?

 

 

 

Ależ tak! Rzecz w tym, że takich prawd jest wiele. Każdy dzień może być naszym ostatnim dniem. Każdego dnia mogę wpaść pod samochód. Każdego dnia mogę się zadławić, upaść i uderzyć głową o bruk (zabić się), dostać zawału, wylewu, paraliżu, zapaść na sto grożnych chorób, zginąć w pożarze, stracić najbliższych...nie bedę wymieniać dalej. To też tylko prawda. Tylko gdybyśmy o tym codziennie mysleli, gdyby codziennie nam o tym przypominać wielokrotnie, gdybyśmy się bali wszystkiego, wszystkich i każdego kroku - to byśmy zwariowali. Nie da się tak żyć.

Są ludzie, którzy mają takie lęki - to są ciężkie nerwice lękowe i hipochondryczne, często uniemożliwiające normalne życie i prowadzące do depresji i samobójstw.

Mechanizm samoobronny człowieka i instynkt samozachowawczy działa tak, że o tym nie myślimy, że to na codzień nie dociera do naszej świadomości. Czasem jakaś refleksja - ale raczej z własnej woli... memento mori.

 

A gdy choroba (nieszczęście) nas lub naszych bliskich dopadnie - bronimy się tak, jak zalecał prof. Mlekodaj - odrywaniem myśli od najgorszego, wiarą, nadzieją...

Psychomanipulacja, zaserwowana przez globalnych łajdaków, ktorzy kryją się za akcją zmasowanego globalnego bombardowania paniką i psychozą strachu, miała złamać te mechanizmy samoobronne. Ludzie mieli żyć w stałym strachu - wtedy będą postępować irracjonalnie, zgodzą się na każdą bzdurę, dadzą sobie wmówić wszystko - spanikowany tłum pędzi, zadeptując się i tratując - nie planuje racjonalnej i najbardziej efektywnej ucieczki.

Udało się. Udało się złamać miliony ludzi. Zmienić ich świadomość.

 

 

 

@Piko napisał znakomitą notkę na ten temat:

https://www.salon24.pl/u/piko/1125067,operacja-psychologiczna-covid-19-metody-lamania-psychiki-i-tworzenia-podporzadkowania

Ja już w kwietniu 2020 roku wiedziałam - coś tu nie gra... Lampa ostrzegawcza zapalała mi się coraz częściej... W maju 2020 roku wiedziałam - kłamią.

Nie wolno wierzyć tym, którzy rozpalają świadomie i konsekwentnie panikę i psychozę - a zwłaszcza na skalę globalną. Nikt nie budzi paniki dla czyjegokolwiek dobra. Panika jest wielkim złem. Nie wolno wierzyć siewcom paniki - oni mają na pewno złe zamiary, oni nie dzialają dla naszego bezpieczeństwa.

 

Kłamią. Manipulują. Stosują psychomanipulację. Na takim fundamencie może zrodzić się tylko zło.

 

Nie ma śmiertelnego zagrożenia, które zniszczy świat. Wirus nie grozi zagładą ludzkości. Nową chorobę Covid trzeba leczyć, a najbardziej zagrożonych chronić - a nie niszczyć świat i dorobek materialny, kulturowy i duchowy ludzkości. To nie wirus jest śmiertelnym zagrożeniem - lecz podli ludzie, którzy się nim poslugują, by robić wielkie interesy i zniewolić ludzkość.

Psychomanipulacja doprowadzili miliony ludzi do odczucia - nastąpiła cezura! Skończył się bezpieczny świat - zaczęło być niebezpiecznie, niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku...

TO KŁAMSTWO!

Świat zawsze był niebezpieczny, zawsze na każdego czyhało i czyha nadal milion zagrożeń - doszło tylko jedno więcej...

Przestałam wierzyć mediom i władzom w 100% - koniec. Oni nie dzialają dla naszego dobra - to przed nimi trzeba się bronić.

W maju zdjęłam maskę - i zaczęłam żyć normalnie. Na ile tylko mogłam.Czy boję się zakażenia, Covida? Tak. Ale bardziej boję się nadal nowotworu, wylewu, paraliżu, wypadku samochodowego. I innych rzeczy, o których tu nie będę pisać. Co nie oznacza, iż nie wychodzę z domu, by nie wpaść pod samochód lub nie potknąć się o kamień.

Dziękuję za każdy nowy dzień. Mam od dawna świadomość, że każdy może być ostatni. Covid niewiele tu zmienił.

 

 

 

PLANdemia.

 

Plandemia - nie oznacza, że nie ma wirusa. Jest wirus, jest epidemia, jest zagrożenie. Plandemia oznacza PLANOWE wprowadzenie dzialań politycznych, propagandowych, medialnych, gospodarczych, społecznych, psychologicznych w interesie określonych grup globalistów i w określonych celach, nieadekwatnych do walki z wirusem. Pod pretekstem ratowania ludzkości przed śmiertelną zarazą.

Gdy w lipcu uczestniczyłam w demonstracjach STOP PLANDEMII, dzienna liczba covidowych zgonów w Polsce wynosiła 8 -13. Przy łącznej dziennej liczbie zgonów 1200.

Politycy nie mieli wówczas pojęcia, co nastąpi jesienią, zimą i wiosną. Premier ogłosił pokonanie epidemii w Polsce.

Ja się spodziewałam fali jesiennej i wiosennej - cykl koronawirusów.

Ten cykl będzie się powtarzał - wirus nie zniknie. Raz wprowadzoną PLANdemię można będzie ciągnąć w nieskończoność...

Utrata zaufania do władzy. Do mediów. Do lekarzy. Do "ekspertów", "autorytetów".

Takich jak jest wielu - coraz więcej i więcej... Z każdym dniem nas przybywa. Należalam do tych pierwszych - oczy mi się otwierały już w marcu 2020.

Łączy nas jedno - nie wierzymy oficjalnemu przekazowi, głównemu nurtowi - bo kłamie. Bo manipuluje. Kłamcom i manipulantom wierzyć nie można. Prawdy trzeba szukać na własną rękę.

 

Dopiero później zaczęłam się interesować tymi różnymi teoriami, zwanymi "spiskowymi". Są różne teorie, różne próby wyjaśnienia tego, co się dzieje, różne koncepcje. Czasem sprzeczne, czasem uzupełniające się. Czasem spójne, logiczne i konsekwentne, czasem nie.

Różni ludzie szukają prawdy - często musimy po omacku. Łatwo o błędy w zalewie informacji prawdziwych i fałszywych, pół-prawd i ćwierć-prawd.

Łączy nas wspólny mianownik - ONI, TAM NA GÓRZE kłamią. Nie wolno wierzyć siewcom paniki i psychozy strachu. Nie wolno na kłamstwie i panice niczego budować.

Trzeba szukać prawdy - nawet i błądząc...

Nie wymądrzam się na temat samego wirusa, testów PCR, kolców, białek i takich tam... Nie znam się na tym. I wcale nie zamierzam się na tym poznawać.

 

Jak walczyć z pandemią? Od tego też są fachowcy - wirusolodzy, epidemiolodzy.  W moim imieniu mówi prof. Sucharit Bhakdi, prof. Didier Raoult oraz sygnatariusze Deklaracji z Barrington: 

https://www.medonet.pl/koronawirus/to-musisz-wiedziec,koronawirus--deklaracja-z-barrington---nowa-strategia-walki-z-covid-19,artykul,19122778.html 

 

A w Polsce - prof. Ryszard Rutkowski, dr Zbigniew Martyka. Im uwierzyłam, im zaufaniam. Na zaufanie trzeba sobie zasłużyć - ci lekarze na moje zasłużyli. 


 

Psychopaci, o ktorych pisze @Piko, chcą zatruć ludziom każdą chwilę i odebrać radość - wprowadzono psychoterror, szantaż moralny i emocjonalny - wolno tylko pracować i czynić rzeczy niezbędne do przetrwania - co ponadto, jest egoistyczną fanaberią!

Terroryzują młodych ludzi - jeśli chcecie się bawić, tańczyć, śpiewać, spotykać - jesteście siewcami śmierci, zabijacie rodziców, babcie i dziadków...

 

Młodzi mają - by chronić starych - tracić firmy, pracę, relacje towarzyskie, pasje, hobby, odmawiać sobie wszystkiego. Dzieci mają nie uczyć się, nie bawić z rówieśnikami, nie socjalizować, nie uczyć budowania relacji. Mlodzi mają mieć poczucie winy, że chcą zatańczyć czy napić sie piwa.

Jeśli tak urządzimy świat - zginiemy. Młodzi ludzie muszą mieć napęd, energię, radość, wolę walki, konkurencji, sukcesów, zabawy.

Jest czas rodzenia i czas umierania...

Czas siania i czas wyrywania zasianego...

To jest ich czas rodzenia. Czas siania. Czas życia. Jeśli odwrócimy ten porządek - ludzkość nie przetrwa. I ich dopadnie kiedyś tam... czas chorób, chronienia się, izolacji, samotności, umierania. To będzie ich czas. Nie teraz! Nie wolno odwracać porządku rzeczy!

Podzielono nas znowu - napuszczono młodych na starych i odwrotnie... Młodzi mają pretensje do starych - to dla nich się męczymy, tracimy pracę, perspektywy... a oni jeszcze się szwednają po ulicach, zamiast zamykać się w domach! Starzy mają pretensje do młodych - nieodpowiedzialni egoiści, hołota i dzicz, tańców na Krupówkach im się zachciewa...

 

To było do przewidzenia - znowu: dziel i rządź!

 

 

Jeśli w ogóle czyta mnie ktokolwiek młody -

Kochani - ja, starsza osoba, nie chcę byście dla mnie rezygnowali ze wszystkiego! Nie chcę, byście dla mnie nosili namordniki - chcę patrzeć na twarze pięknych dziewczyn i przystojnych mężczyzn. No - ci brzydsi też mogą być:)

Chcę, żebyście cieszyli się młodością, uczyli, bawili, odkrywali świat, pasje, podróżowali i byli wolni! To Wasz czas - wredni starzy egoiści, którzy dziś nazywają Was dziczą, bo tańczycie na Krupówkach - sami zapomnieli, jacy byli za młodu.

 

Nie chcę, żebyście się ode mnie izolowali rzekomo dla mojego "bezpieczeństwa".

To nie ja stosuję ten psychoterror - to globalne władze! 

I bynajmniej nie dla mojej ochrony i mojego dobra. Oni wobec mnie też stosują psychoterror, szantaż emocjonalny i moralny - jedziemy na jednym wózku.

Oni znowu chcą nas podzielić, znowu nas na siebie napuszczają...

 

Wielcy tego świata szykują nam wszystkim Nowy Wspaniały Świat, przy którym ten orwellowski to mały pikuś. Pożegnanie z rozumem, logiką, myśleniem - ma je zastąpić posłuszeństwo społeczeństwa, wytresowanego w strachu, wdrożonego do bezmyślności, bezrefleksyjności, przestrzegania absurdalnych i sprzecznych (również sprzecznych z logiką i rozumem) nakazów i zakazów.

Tysiące absurdów, sprzeczności, niekonsekwencji - mamy nie reagować. Wykonywać.

Minister zdrowia najpierw wyśmiewa maski jako całkowicie nieprzydatne i bezsensowne. Następnie okazują się niezbędne - na równi z przyłbicami, bandankami, szalikami i apaszkami. Telewizja tresuje nas widokiem gości w studio w przyłbicach i niebieskich rękawicach, zapewniających im to bezpieczeństwo!

 

A z tym wydychanym powietrzem to co się dzieje? Prezes Kurski ubiera w piękne przyłbice gromady statystów, tańcujących radośnie na Sylwestra. Podobno wszyscy są przetestowani na Covid.

Jeśli mają wyniki ujemne - to po co te przyłbice? No i to samo pytanie - a gdzie właściwie podziewa się to wydychane przez nich powietrze - znika?

Lepiej nie pytać, nie myśleć - logika i myślenie to atrybuty starej normalności. Pranie mózgów, psychomanipulacja i sterowanie paniką mialy je skutecznie wyprzeć. W znacznym stopniu to się udało.

W nowej normalności pojawia się kolejna nowość - jednak te przyłbice, bandanki, szaliczki i apaczki, które nas chroniły przez rok - nie chronią. Chronią tylko maski - koniec z tym wszystkim, wyrzucić - przywdziać maski!

 

Ufajmy władzy i ekspertom - przecież oni wiedzą, jak jest!

W innych krajach chronią tylko podwójne maski. W jeszcze innych tylko FFP2.

Raz na dworze są niepotrzebne - potem znowu niezbędne.

 

Czy po roku już ktokolwiek się zastanawia? Społeczeństwo nie jest od myślenia - lecz od słuchania i wykonywania poleceń!

Ostatnio prof. Simon zaleca obowiązkowe szczepienie osób 65+. Twierdzi, że niestety wiele starych osób, zaszczepionych jedną dawką, a nawet dwiema, choruje i umiera. A wniosek z tego w eksperta oczywisty - tylko szczepionki gwarantują bezpieczeństwo i zastrzyk ma być przymusowy!

Nie dziwimy się już niemal niczemu. Hotelarze w TVPINFO wylewnie i radośnie dziękują za łaskę, umożliwiającą im "powrót do normalności".

Tja... powrót. Będzie znowu normalnie, cieszmy się! Wolno będzie przyjąć połowę gości - a więc zarobić połowę. Będą chodzić w maskach wraz z całym personelem. Śniadania do pokoju - koniec ze szwedzkim stołem w jadalni. Koniec z restauracją. Dezynfekcja, dezynfekcja, dezynfekcja... "Życzliwy" zawsze bdzie mógł donieść, gdyby hotelarz wynajął więcej pokoi niż władza pozwoliła.

Jednym słowem - wraca normalność, cieszmy się. Już nie pamiętamy, jak było normalnie. A jeśli niektórzy pamiętają i jojczą, trzeba im to wybić z głowy - teraz będzie "nowa normalność".

 

 

 

Długo można by jeszcze o tym wszystkim pisać...

Niejedną książkę dałoby się napisać - pewnie powstaną. Notka i tak jest już za długa...

Na zakończenie chciałabym podziękować Wszystkim moim Czytelnikom za wspólne lata na portalu. Różnie bywało - jednak tworzyliśmy wspólnotę i zżyliśmy się z sobą. Nie - nie zamierzam odchodzić.

Mam tylko obawy, że po 15 maja może się skończyć blogowanie. Nowi właściciele Salonu24 mogą nawet wystrzelić wszystkie blogi w powietrze...

 

Tu też idzie nowe. Pierwsze jaskółki już widać.

 

A więc - na wszelki wypadek - dziękuję Wszystkim! Gdyby nas wystrzelili w kosmos, będzie mi Państwa bardzo brakowało.

 

Autor: @Beret w akcji

Tytuł oryginalny: Panika i psychomanipulacja

źródło: https://www.salon24.pl/u/beret-w-akcji2/1106823,panika-i-psychomanipulacja