Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
63 posty 87 komentarzy

varietas vestis reginae

wawel - "Jesteśmy oceanem w nocy, wypełnionym poblaskami światła. Siedząc tu razem, jesteśmy przestrzenią między rybami a księżycem." [Dżalaluddin Rumi]

DYNDAŁY W SPELUNCE czyli Vous l'avez voulu, George Dandin

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

1.   CZTERY TWARZE STRACHU 

Ostatnimi czasy można było zaobserwować 4 rodzaje przejawów strachu: 

  1. pot na czole (Z.Chlebowski)
  2. imprezowo-wyskokowe odreagowanie (M.Drzewiecki)
  3. fuknięcia (R.Sikorski, Premier D.Tusk, W.Bartoszewski)
  4. warczenie (T.Mazowiecki, C.Michalski, T.Nałęcz, prof.M.Król) 

Dwie pierwsze formy przejawiania się natręctw lękowych nie wymagają komentarza w swej prostocie. Trochę trudniej jest z eksplikacją dwóch bardziej złożonych form odreagowania. Ale chwila refleksji rozwiązuje istotę i tych fenomenów.  

Ad 3. Fuknięcia są reakcją z gruntu emocjonalną i niewystarczająco silącą się, by ukryć tę emocjonalność. Fuknięcia są wynikiem lęku a za cel mają odstraszenie i demonstrację pewności siebie lub też celu nie mają wcale, będąc odruchem instynktu samozachowawczego. Fuknięcia występują najczęściej jako jednozdaniowa wypowiedź pozorująca jakąś treść, lecz jej nie posiadająca. Np. R.Sikorski o byciu na proszkach, D.Tusk o konieczności zniszczenia PIS-u, W.Bartoszewski o oczach Dzierżyńskiego itp. 

Ad 4. Warczenie to lękowa reakcja osób, które mając mniejszą władzę, większe ambicje i będąc bardziej obytymi ze światem myśli dyskursywnej, próbują przemienić swój irracjonalny lęk w coś w rodzaju dłuższego wywodu. Gdyby te osoby miały większą władzę, nie musiałyby się tak wysilać, mogłyby tylko fukać. To łatwiejsze. Ponieważ jednak stoją niżej w hierarchii, muszą swoim warczeniem uzasadniac fukanie wyżej stojących oraz hołdować im. Oczywiście spokojne i dłuższe przyjrzenie się temu quasi-dyskursywnemu produktowi natręctwa lękowego i rytuału dworskiego ukazuje jak na dłoni, iż treści w nim nie ma żadnej, albo jest ona tak wewnętrznie sprzeczna, że o zerowej wartości semantycznej. Np. rokosz T.Mazowieckiego, rozważania o sekcie PIS-u Z.Mikołejki, pochodnie T.Nałęcza, niedemokratyczne zaprowadzanie demokracji M.Króla, fuehrer i Weimar C.Michalskiego itp. W gruncie rzeczy każdy z tych niby-wywodów dałoby się sprowadzić, zredukować do...siarczystego przekleństwa (np. niech szlag trafi tego Kaczyńskiego i jego ferajnę!), ale ponieważ tak simply nie wypada a profesja intelektualna i służba zobowiązuje, to owe damnation próbuje się rozpisać na głosy. A nuż, ktoś się przestraszy, a nuż, ktoś bezbronny wobec sofizmatów weźmie te fikcyjne konstrukty za dobrą monetę, nie widząc, że za cel mają głównie przykryć strach. Zawartość treściowa warknięć jest z reguły bardzo toporna, gdyż zrodzone przez zagrożenie wysokie napięcie emocjonalne blokuje użycie subtelniejszych narzędzi intelektu. 

 

2. NIEARTYKUŁOWANY WRZASK BEZSILNOŚCI 

„Jednostki jednak umierają i stają się bezładnie zebranymi kamieniami, jeśli w obrębie królestwa nie ustalisz łączącego ludzi ceremoniału(...), bo wszystko na świecie jest przede wszystkim ceremoniałem(...). W przeciwnym bowiem razie człowiek jest niczym. I nie bardziej będziesz opłakiwał brata niż pies, kiedy utopi się inny z tego samego miotu.”

(Antoine de Saint-Exupéry)  

 

O co ten rejwach? Ta „burza mózgów” podniesiona przez elity tajne, fajne i dwupłciowe? O tych kilka prawd, co nie nowe? O pochód, o pochodnie, o słowo „wolność”?

Wieczorny pochód z pochodniami i kilka oczywistych prawd wygłoszonych przez megafon spowodowały wysypkę kompulsywnych reakcji, w sposób jawny emocjonalnych lub kryptoemocjonalnych tzn.przebranych w formę pseudo-racjonalnych wywodów. Mamy okazję obserwować różne postaci strachu. Chciałoby się powiedzieć do Premiera cytatem z Moliera: „Sam, sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”. Do dziś widzę szelmowski uśmiech D.Tuska w dzień po haniebnym evencie tarasowców. Szefa Rządu zachęcającego Polaków do nocnych spotkań na wolnym powietrzu rozładowujących emocje. Jest to temat emocjonujący, ludzie się zbierają, przygotowują happeningi i tu Warszawa przypomina raczej stolice tradycyjnych demokracji a nie jakieś gorszące miejsca - powiedział Donald Tusk. Nie widzę powodu, aby twierdzić, że dzieją się tam rzeczy straszliwe – dodał Premier, błogosławiąc tymi słowy bandy bełkoczących, obnażających się typków, atakujących starsze osoby, bluźniących, profanujących akt modlitwy, profanujących symbole religijne i symbole pamięci narodowej, profanujących sacrum i majestat śmierci i żałoby . Ten moment pobłogosławienia bluźnierczych hord napastliwych kiboli destrukcji - historia zapamięta. 10.08.2010r. Ktoś wyniesiony wysoko, musi podwójnie ważyć swoje słowa. To błogosławieństwo było tak naprawdę poszczuciem. Odgórne przyzwolenie na chamstwo wobec bezbronnego, odmiennego świata wartości – takie fakty odciskają się w tkance społecznej. 

Teraz, za późno już na narzekanie. Przyjaciół, panie Premierze i Prezydencie – należy dobierać sobie z dużą uwagą. Nie ma nic gorszego niż złe towarzystwo, niż nieroztropne słuchanie rad i podszeptów jednostek zdegenerowanych, amoralnych, wykolejonych. A jak się już posłuchało, to nie wystarczy potem pojechać do Watykanu... 

Skąd teraz nagle wziął się powód, by stwierdzić, że 10.10.2010 działy się rzeczy straszliwe? Chyba nie ma powodu do narzekań panie Premierze... Tamten Hyde Park tarasowy był ozdrowieńczy a ten z 10.10.2010, nagle przeistoczył się w...rokosz i w mowę nienawiści? Przecież nikt nie łaził po latarniach, nie obnażał się przed logo PO, nie oddawał moczu na ważne dla PO czy dla jakiejś grupy mniejszościowej symbole, na zdjęcia jej członków. Nikt nie popychał waszych starszaków w otoczce bluzgów, nikt nie przerywa waszych konwencji programowych wywrzeszczanymi pod oknem rynsztokowymi obelgami... Kamer waszych telewizji nikt nie zrzuca na gromadę i nie wywozi na śmietnik, jak robiliście to z pamiątkami osób spod krzyża... 

Było to spokojne wydarzenie w stylu retro, w wyśmiewanym przez was stylu bogoojczyźnianym, które zostało zdemonizowane przez - aż do mdłości usłużne wam -  „media” czyli fabryki faktów. Zwykłe zgromadzenie wolnych obywateli w wolnym kraju, którzy pośpiewają sobie, poekscytują się w swoim gronie, wygłosi się jakąś mowę o imponderabiliach (które was przecież ni ziębią, ni grzeją) i wszyscy rozejdą się spokojnie do domów odbudowawszy choć trochę swe nadzieje i siły. Siły głównie na to, by móc znieść kolejny tydzień waszych tragicznie nieudolnych rządów.

Nie zostawimy po sobie – wzorem waszych eventów – walających się butelek, puszek, zapachu piwa i moczu oraz unoszącej się w powietrzu agresji. Po naszym bogoojczyźnianym Hyde-Parku zostają kwiaty, wieńce, znicze, podniosły, refleksyjny nastrój, cześć dla wartości, dla ich przejawów w historii i nadzieja, której na co dzień tak często nam brak. 

My nie bezcześcimy. Nas to nie kręci. Nie ten poziom... Przeciwnie, jeśli się zbieramy, to najczęściej by oddać komuś, czemuś cześć. Nie dokonujcie więc psychologicznej projekcji i wyparcia imputując nam własne intencje i motywy. My żyjemy innymi intencjami. Wokół wartości chcemy budować wspólnoty a nie wokół rozprzęgania hamulców półprzytomnej hołoty. Czego się więc tak przemożnie boicie? Przecież tak kochacie eventy, happeningi i  Hyde Parki zwoływane przez mniejszości dopominające się o swoje prawa... 

Poczucie czci należy do wysoko wyspecyfikowanych uczuć i potrzeb ludzkich. Jest to jedno z tzw.uczuć wyższych. Nie wymagamy, żebyście to nagle poczuli. Występowanie emocji wyższych nie jest zależne od woli. Zdolność do odczucia,przeżywania i doświadczania  mysterium tremendum, fascinosum i majestas nie jest czymś powszechnym. Nie musicie odczuwać podobnie, ale nie pozwolimy bezcześcić i profanować tego, co czcimy, tego co stanowi podwaliny człowieczeństwa. Każda, nawet najprymitywniejsza, ludzka wspólnota jako swój fundament ma kilka niepodważalnych tabu, kilka wartości nietykalnych. Kto się na nie zamachnie, niszczy i wspólnotę i samego siebie. Tylko kompletny barbarzyńca i ignorant może się łudzić, że uda mu się naruszyć którąś z fundamentalnych ludzkich wartości. Każdy, kto narusza podstawowe tabu ludzkiej wspólnoty, zaczyna odczuwać narastający lęk. Ten lęk ex definitione zawiera się w samym pojęciu „tabu” więc jego obecność nie powinna dziwić.  Wydaje się, że w ogóle ludzi można podzielić na dwie kategorie: tych którzy czują ten lęk JUŻ PRZED naruszeniem tabu i tych, którzy...DOPIERO PO. To są chyba jedyne poważniejsze różnice jakie istnieją między ludźmi. Reszta to ornament.

 

3. UWIĘZIENI POD ZIEMIĄ 

„(...) chcę, aby pogrzeb był uroczysty. Bo nie chodzi o to, aby ciało umieścić w ziemi. Ale, aby nie gubiąc nic, jak z urny strzaskanej zebrać wszystko, czego zmarły był depozytariuszem. Trudno jest ocalić wszystko. Dziedzictwo zmarłych zbiera się powoli. Trzeba ich długo opłakiwać, rozważać ich życie i obchodzić rocznice. Wiele razy trzeba się obracać w tył, patrząc, czy coś nie zostało zapomniane.”

(Antoine de Saint-Exupéry)

 

Ja wiem, strach nie pyta, nie słucha racjonalnych argumentów – nachodzi na człowieka nagle, z głębin jego samoświadomości. Jest to duży dyskomfort, to fakt. Niech wam współczuje jednak ten, z czyjego poduszczenia weszliście do tej ciemnej i bezwyjściowej groty. Wkroczyliście na drogę łamania ważnych tabu wspólnoty w obrębie której żyjecie. Animator tej peregrynacji do piekieł nie będzie chyba współczuł wam... Jak na razie, to – pomysłodawca tych eventów oraz reżyser, jego wyznawca - odeszli, mówiąc kolokwialnie – zrobili wielkie g. na środku odwiecznej katedry ludzkich wartości i czmychnęli do sobie podobnych, by nie musieć wchłaniać w swoje nozdrza odoru, który pozostał po ich samochwalczej grupie teatralnej. Tak to już bywa, kiedy człowiek zadaje się z byle kim. Bacz człowieku kogo wpuszczasz do swojego domu i swojej głowy, oraz komu służysz... Po coście więc to rozpętywały, nieroztropne Grzegorze Dyndały?? Coś mi mówi, że ten krzyż z...puszek od piwa będziecie nieść teraz długo w waszej krzyżowej drodze strachu... Odbije się czkawką nieraz... Ale cóż, rozumnych los prowadzi a nieroztropnych wlecze... Poprzez kolejne stacje przewidywalnej drogi splątanych podziemnych korytarzy.

 

4. DŻIN Z PUSZEK  

„Widzisz w tłumie milczącego człowieka. Tłum go otacza, napiera na niego, wywiera presję. Jeżeli jest pusty w środku –zmiażdży go. Ale inaczej jeśli jego wnętrze jest zamieszkane i zorganizowane(...); niech wtedy przemówi, a natychmiast wrasta w tłum korzeniami, narzuca swoją władzę, a tłum, ruszając z miejsca, ruszy w ślad za nim i jego siła zostanie pomnożona.”

(Antoine de Saint-Exupéry)

 

Przynieśliście ukrzyżowanego pluszowego Misia. To właśnie ten Miś, którego w naszych głowach próbujecie od 1944r. wyhodować, zainplantować. Powstał w Lublinie, skończył swój żywot 66 lat później, też w Lublinie. W tym 2010 roku nasze głowy stały się wreszcie wolne. Już nie damy tam zainstalować żadnych atrap. Historia zatoczyła koło. 

Wypuścić dżina łatwo. Zamknąć go na powrót w butelce, czy raczej w...puszce – to już sztuka, kwestia rozumu. I nie zawsze się udaje, niestety. Przed zejściem do groty (łac. spelunca, nomen omen...) trzeba pomyśleć, czy aby będzie się w stanie z niej wyjść. W przeciwnym razie można w niej utknąć na wieki... I potem zostaje już tylko krzyczeć ze strachu i ze złości na tych, co roztropnie pozostali na powierzchni: „Jesteście na proszkach! Zniszczymy was! Damy was leczyć!! Wy...faszyści!!! Wy...KPP!!!”. Bezsilność nie dobiera słów, ale żeby aż tak? A fe!

„A kiedy zostałeś już nauczony, jak się zabija bogów, nie zostaje ci nic, czym mógłbyś oddychać i czym mógłbyś żyć.(...) I wtedy, idąc coraz dalej w dziele zniszczenia, zapadasz wreszcie w nicość.(...) I skazany jesteś na to, aby krzyczeć: „Ja, ja, ja...” w pustce, skąd nie przyjdzie żadna odpowiedź.”

(Antoine de Saint-Exupéry)

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031