Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
237 postów 206 komentarzy

varietas vestis reginae

wawel - "Jesteśmy oceanem w nocy, wypełnionym poblaskami światła. Siedząc tu razem, jesteśmy przestrzenią między rybami a księżycem." [Dżalaluddin Rumi]

R.Fuellmich: Druga Norymberga za 2-3 tygodnie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Za dwa do trzech tygodni na trzech różnych kontynentach wydarzą się wielkie rzeczy” - podkreśla Fuellmich, który współpracuje z około 200–300 innymi prawnikami

[informacja podana na odpowiedzialność holenderskiego portalu ninefornews]

R.Fuellmich: "Druga "Norymberga" za 2-3 tygodnie. Osoby za to wszystko odpowiedzialne są bardzo niebezpieczne"

Wiele osób pokłada nadzieję w niemiecko-amerykańskim prawniku Reinerze Fuellmichu, że uratuje nas ze szponów wielkich korporacji i Światowego Forum Ekonomicznego. "Toczy się coś w rodzaju III wojny światowej, w której dochodzi do unicestwienia klasy średniej i przejmowania MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw) przez gigantów takich jak Amazon. Oni pracują nad tym [planem] od ponad 10 lat", powiedział kilka dni temu Fuellmich w rozmowie z angielskim pisarzem i dziennikarzem Jamesem Delingpolem.

Wielkie rzeczy wydarzą się za dwa, trzy tygodnie

„Za kilka tygodni zaczną się bardzo duże procesy sądowe” - powiedział Fuellmich, który wycelował swoje strzały w niemieckiego wirusologa Christiana Drostena, który zaprojektował test PCR na koronawirusa; Lothara Wielera, dyrektora niemieckiego RIVM; i innych. „Łatwo ich przychwycić [na łamaniu prawa]”. Słyszał również od amerykańskich przyjaciół i Jaapa van Disselego, że „ oni postępowali wg dyspozycji Fauciego”.

„Za dwa do trzech tygodni na trzech różnych kontynentach wydarzą się wielkie rzeczy” - podkreśla Fuellmich, który współpracuje z około 200–300 innymi prawnikami. „Wtedy zobaczymy, czy system prawny nadal istnieje, czy też został już całkowicie przejęty przez drugą stronę, co nie wydaje mi się prawdą”.

Dwóch byłych pracowników WHO powiedziało Fuellmichowi, że firmy farmaceutyczne wezwały WHO w styczniu 2020 r. do ogłoszenia międzynarodowego kryzysu zdrowotnego. Było to im potrzebne,aby ich eksperymentalna terapia genowa - „szczepionka na  koronawirusa” - mogła zostać zatwierdzona do użytku w nagłych wypadkach.

Prawnik powiedział, że "szczepienia"są częścią planów Światowego Forum Ekonomicznego - Wielkiego Resetu - oraz Fundacji Billa i Melindy Gatesów, aby przerzedzić światową populację. „Nie czytasz o tym w mediach, ponieważ Klaus Schwab i Bill Gates zainwestowali dużo pieniędzy w firmy medialne”.

„Wszystkie osoby, które zostały zaszczepione, należy z wyprzedzeniem poinformować, że nie jest to szczepionka, ale eksperymentalna terapia genowa - nigdy wcześniej nie stosowana - i że nie ma żadnych wspierających badań medycznych. To jest eksperyment. Osoby w niej uczestniczące są niedoinformowane. To świnki morskie ”.

Pokonamy ich!

„Każdy, kto bierze w tym udział - w tym lekarze, którzy robią zastrzyki, ludzie, którzy to organizują, ludzie, którzy z tego korzystają, i rządy, które zachęcają ludzi do szczepień - są odpowiedzialni. To są naprawdę zbrodnie przeciwko ludzkości. Myślę, że potrzebujemy międzynarodowego sądu d/s koronawirusa, aby posprzątać ten bałagan”. Fuellmich będzie mógł powiedzieć więcej na ten temat za dwa do trzech tygodni.

To jest gorsze niż to, co wydarzyło się w III Rzeszy. Musimy coś zrobić, ponieważ osoby za to odpowiedzialne nie mają empatii i są niezwykle niebezpieczne. Dbają tylko o pieniądze i władzę ”.

Źródło: https://www.ninefornews.nl/reiner-fuellmich-over-neurenberg-2-over-2-tot-3-weken-gaan-grote-rechtszaken-van-start/

KOMENTARZE

  • Ja to wszystko rozumiem, oprócz jednego.
    1. Jest oskarżyciel, czyli grupa prawników, mam problem w tym, że nie ma wymienionych poszkodowanych, ale to rozumiem że się znajdą. Zapewne występują w czyimś imieniu, czy w swoim własnym?

    2. Są oskarżeni, WHO, Światowe Forum Ekonomiczne...producenci szczepionek, rządy...

    3. A gdzie jest sąd? Jaki sąd będzie sądził? Jakie sądy będą prowadzić te rozprawy? Co będzie jeżeli sądy odrzucą i nie wezmą tego na wokandy?
  • @Anna-PK 04:14:29
    Nawet jeśli będzie sąd, gdzie egzekucja tego.
    Jaka?
    Przez kogo?
    Dożywocia bezwzględnego więzienia już nic nie zmienią.
    Zbyt wiele milionów przypłaciło to życiem.
    Pokazowe egzekucje również.
    Bo będzie można podmienić straconych.
    Fachowcy zatrudnieni przez stojących za tym są zbyt cenni dla tajnych służb.
    Może tylko konfiskata jawnych i ukrytych majątków.
    Rozprucie sejfów.
    Prawdziwa nacjonalizacja majątku.
    Tylko dla tego żyją.
    Odsunięcie Wszystkich członków rodzin do powiedzmy dziesiątego stopnia pokrewieństwa od jakiejkolwiek odpowiedzialnej funkcji poza sprzątaniem ulic.
    Skasowanie zapisów na kontach, odebranie małoletnich dzieci w celu reedukacji.
    Wtedy mamy jakieś szanse.
    A tak...
    Panu Fuellmichowi może się po drodze zdarzyć "wypadek".
  • ...
    Podczas trwania wojny z agresorem się nie dyskutuje, nie stawia przed cywilnym sądem, tylko agresora fizycznie się likwiduje!

    Sądzić ludobójców będzie można, gdy wojna z kultystami Sekty Covida zostanie wygrana, a na razie na to się nie zanosi.
  • @Kmieć 07:28:15
    "Podczas trwania wojny z agresorem się nie dyskutuje, nie stawia przed cywilnym sądem, tylko agresora fizycznie się likwiduje!"

    Dodam jeszcze od siebie, że w trybie natychmiastowym.


    Pozdrawiam.
  • @brian 06:37:30
    Albo "zachoruje" na wzorcowego covida.
    Respirator i "po ptokach".
  • Auror
    https://img.dorzeczy.pl/img/szczepionka-astrazeneca/b9/02/d9aa37f87a86362b9e4c330974b5.jpeg
    Zatory tętnic mózgu po szczepionce AstraZeneca. Opisano trzy przypadki udaru niedokrwiennego u pacjentów, którzy wcześniej przyjęli szczepionkę przeciw COVID-19 firmy AstraZeneca. Od niedawna pojawiały się doniesienia o rzadkich przypadkach udaru po przyjęciu szczepionki Oxford/AstraZeneca przeciw COVID-19. Jak jednak tłumaczą autorzy nowego opracowania opublikowanego na łamach „Journal of Neurology Neurosurgery & Psychiatry”, zatory dotyczyły żył, głównie obecnych w mózgu. Osoby, u których występowały, miały zwykle niską liczbę płytek krwi oraz sprzyjające zakrzepom przeciwciała skierowane przeciw płytkom. Dotąd jednak nie zdiagnozowano niedokrwiennego udaru spowodowanego zatorem w tętnicy, czyli udaru zwykle najczęściej występującego. Takie właśnie trzy przypadki opisali autorzy nowej publikacji.

    Trzech pacjentów. Nie wszyscy przeżyli.
    U całej trójki pacjentów doszło do zatoru dużych tętnic prowadzących krew do mózgu, a u dwójki dodatkowo w żyłach. Wszyscy mieli wyjątkowo niską liczbę płytek oraz przeciwciała przeciw płytkom.

    Jedną z pacjentek była trzydziestokilkuletnia kobieta, u której sześć dni po szczepieniu pojawił się pulsujący ból głowy po prawej stronie i wokół oka. Pięć dni później obudziła się z uczuciem senności, osłabieniem mięśni lewej połowy twarzy, ramienia i nogi. Pomimo leczenia obejmującego zabieg chirurgiczny kobieta zmarła.

    U innej pacjentki, przed 40. rokiem życia, 12 dni po szczepieniu pojawił się ból głowy, dezorientacja, osłabienie lewego ramienia i utrata wzroku po lewej stronie. Tym razem z pomocą leczenia udało się uzyskać poprawę stanu chorej.

    Trzecim pacjentem był czterdziestokilkuletni mężczyzna, u którego trzy tygodnie po szczepieniu pojawiły się problemy z mówieniem oraz rozumieniem mowy. Dzięki leczeniu udało się ustabilizować jego stan.

    Co jeszcze może powodować szczepienie?
    Główny autor pracy, prof. David Werring z UCL Queen Square Institute of Neurology podkreśla więc, że oprócz zakrzepów w żyłach mózgu, spowodowana szczepieniem małopłytkowość może doprowadzić także do zablokowania tętnic mózgowych.

    Autorzy podkreślają, że młodzi pacjenci z udarem niedokrwiennym, którzy wcześniej przyjęli szczepionkę Oxford/AstraZeneca, powinni być natychmiast zbadani pod kątem VITT (vaccine-induced immune thrombotic thrombocytopenia ang. indukowana szczepieniem zakrzepowa małopłytkowość immunologiczna) i leczeni przez interdyscyplinarny zespół obejmujący specjalistów od hematologii, neurologii, udarów, neurochirurgii i neuroradiologii, którzy wdrożą specjalne leczenie.

    Naukowcy zachęcają do szczepień
    Naukowcy nie odwodzą jednak od szczepień.

    „W obecnym okresie szczepień przeciw COVID-19 potrzebny jest wysoki poziom podejrzliwości w celu zidentyfikowania epizodów skrzepów po przyjęciu szczepienia. Ważne jest jednak, aby pamiętać, że te skutki uboczne są rzadkie, dużo rzadsze niż zakrzepy żylne i udary niedokrwienne spowodowane przez COVID-19” podkreśla autor komentarza do artykułu, prof. Hugh Markus z University of Cambridge.

    Ps...Jedna z bliskowschodnich firm pracuje nad szczepionka dla niemowląt ,,Herod ll"!
  • @brian 09:14:16
    COVID-19 – ludzie mediów "mają krew na rękach". Jerzy Karwelis || Każdego dnia, kiedy media, walcząc o zasięgi, straszą ludzi, przyczyniają się do tego, że ci nie chcą się leczyć. Media mają wielki udział w nadmiarowych niecovidowych zgonach.
    Pisząc swój „Dziennik zarazy”, często spotykam się ze stwierdzeniami, że gdyby nie media, to wielu ludzi nie wiedziałoby, że jest pandemia. Gdyby, zwłaszcza na początku tej przygody, wyrzucić telewizory i nie nosić na ulicach tych maseczek, jako widomego znaku zarazy, to może by się nikt nie zorientował. Teraz, głównie z powodu naszych błędnych reakcji na wirusa, mamy już jakieś doświadczenia. Wielu znajomych ostro zachorowało, niektórzy zmarli.

    Ale media straszą od samego początku swego relacjonowania losów pandemii. Na początku to był szok, wszyscy podczas pierwszej kwarantanny się zamknęli w domach i wyglądali na świat tylko przez ekrany telewizorów i smartfonów. Wszyscy wierzyli w autorytety i poczynania władz, choć to wtedy kształtowały się zręby przyszłych problemów systemu zdrowia oraz mechanizmów eskalacyjnych narracji przekazu. Przez rok rozpoczynania codziennych relacji od podawania liczby zgonów i pokazywania kadrów ze szpitali zakaźnych widzowie byli poddawani potwornemu stresowi, który wynikał z podstawowych popędów, czyli strachu przed śmiercią i dążenia do przetrwania. Kadry z Wuhan były jeszcze egzotyczne, dla świadomości Europejczyków przełomowe było Bergamo. To wtedy koronawirus „na petardzie” wjechał do ludzkich umysłów i pozostał tam do dziś w zmutowanej formie. Nie chcę tu psychologizować, ale wolę przyjrzeć się mechanizmom, które prowadzą do medialnej eskalacji pandemii strachu. Tak – pandemii strachu, bo uważam czynnik medialny w tej pandemii za o wiele bardziej znaczący niż czynnik epidemiologiczny. Zaraz spróbuję wyjaśnić, dlaczego tak może być.

    Strach to pieniądz
    Skąd ta eskalacja w mediach? Są na to dwa wytłumaczenia. Jedno biznesowe, drugie ideologiczne. Zajmijmy się na razie tym pierwszym. To proste: wirus jest dla tej branży finansową manną z nieba. Po pierwsze, konsumpcja mediów skokowo się zwiększyła, odkąd ustały lub zminimalizowały się kontakty społeczne w covidowym realu. Podczas pierwszej kwarantanny wszyscy siedzieli i korzystali z mediów, bo to był jedyny peryskop na rzeczywistość. Ale jak to z peryskopem: widać przez niego tylko to, na co nakieruje ręka go trzymająca. A medialny peryskop, szczególnie od czasu rewolucji internetowej, dawno już nie jest trzymany ręką użytkownika. I media, ze swej istoty nastawione na zasięgi przemieniane na pieniądze, zobaczyły, że koronawirus to niekończąca się żyła złota. Dotąd była w tym względzie spora konkurencja, tematy się zmieniały i trzeba było ganiać z kamerą za materiałami na wyłączność. Tu była studnia ze złotem bez dna. Uniwersalnym kluczem do ludzkich umysłów stał się strach.

    Temat został ustalony, ale zaczęła się konkurencja. Konkurencja pt. „Kto bardziej przestraszy wirusem”. Zestrachana widownia szukała w mediach busoli na niepewne czasy i dostawała rosnące porcje strachu. Czemu na to szła? Bo się bała o swoje zdrowie, a przekaz ją utwierdzał w przekonaniu, że jest powód do obaw. Media więc stawały się tym bardziej wiarygodne, im bardziej straszyły. Robiły to bowiem „w interesie” widza. Poza tym dochodziła do tego ludzka fascynacja strachem, którą odkryje w sobie każdy, kto przypomni sobie, jak płacił za oglądanie horrorów. W ramach mechanizmu konkurencji nakręciła się spirala już nie strachu, ale paniki. Media rywalizowały ze sobą, które bardziej rozszerzy temat wirusa. Notabene w przypadku Polski był to pierwszy przypadek jedności przekazu dwóch plemiennych telewizji. Nawet telewizja totalnie opozycyjna, która powinna przecież różnicować się od przekazu telewizji rządowej, atakuje rząd nie za covidową nieudolność, ale raczej za zbytnią liberalność, postulując jeszcze więcej lockdownów i „distancingu”.

    Spirala konkurencji zaczęła się nakręcać. Jako że coraz trudniej było znaleźć rewelacje covidowe, choćby dlatego, że system ochrony zdrowia wiedział o wirusie wciąż za mało, media przerzuciły się na kreowanie tematów okołopandemicznych. Koncepcje były różne: od wysypu nieznanych a nowych powikłań koronawirusowych (tu było wszystko: nerki, kłopoty z potencją, nerwica, egzema, no wszystko…) do mitologizowania pandemii do miana plagi, po której przyjdą następne, powodzie, na przemian z suszą, aż do powiązania koronawirusa z klimatem. Matka natura wysłała do nas patogen, by nas ukarać za niszczenie planety. Tu – jak widać – można zacząć różne wariacje i kontynuować je bez końca. Ale moim zdaniem, mimo tego planowanego płodozmianu, nie można widza straszyć codziennie tym samym przez rok. Człowiekowi to powszednieje. I ludzie coraz mniej się boją. Pod koniec 2020 r. badania wskazały na przykład średnio 30-procentowy spadek oglądalności telewizji informacyjnych. Ludziom się to po prostu przejadło. Pooglądają jakąś tam konferencję ministra, aby wiedzieć, czy jutro mogą wyjść z domu w zestawie maska--przyłbica albo przyłbica-rękawiczki, czy wciąż jeszcze mają trzymać swój biznes zamknięty i na co będą kolejne tarcze. Ale to w przerwie, bo teraz wolą sobie obejrzeć kanał przyrodniczy.

    Została właściwie już tylko funkcja tożsamościowa mediów. Społeczeństwo podzieliło się na dwie dynamicznie zmieniające się grupy z „przepływami elektoratów”. Tych, którzy bezgranicznie wierzą w oficjalną wersję pandemii, akceptują wszelkie decyzje władz i opinie ekspertów. Podstawą tej postawy jest strach, czasami ubierany, nie bez medialnej pomocy, w szaty odpowiedzialności za innych. Druga grupa to wątpiący. Ta grupa rośnie, bo na samym początku wszystkie diagnozy i decyzje władz były brane za dobrą monetę, ale w miarę rozjeżdżania się ich z logiką wielu przeszło na pozycje racjonalizmu krytycznego. Miało to swoje reperkusje medialne. Pierwsza grupa, wciąż utrzymująca podział na PO i PiS, oddała się mainstreamowym mediom, poszukując w nich już nie wieści o wirusie, ale… potwierdzenia słuszności swojej bezwarunkowej wiary w oficjalną wersję. Tak, mówimy tu o wierze, bo merytorycznych argumentów i tej strony, i dostarczanych tej stronie jest niewiele. Jest to stary mechanizm, że jak już człowiek raz zawierzy czemuś, to się tego trzyma na dobre, bo w zamian zostaje mu świadomość, że dał się wystrychnąć na dudka, a nie każdy to zniesie.

    Nadejśćie Hindusa
    Druga strona – bardziej sceptyczna – jest wymazywana z oficjalnych przekazów, a więc umościła sobie gniazdo w Internecie. Stamtąd jest też przeganiana, bo treści covidowe, a ostatnio szczególnie szczepionkowe, są egzekwowane co do swej poprawności w sposób bezwzględny. Co jeszcze bardziej utwierdza sceptyków w ich wierze w spisek, bo dyskusje o -COVID-19 eliminuje się z debaty publicznej.

    Wiem, że to brzmi mocno teoretycznie i intuicyjnie, a więc pomocny być może jakiś przykład. Proszę bardzo – oto exemplum roli mediów w COVID-19. Różnica prawdy czasu i prawdy ekranu, ba – pokaz wpływu mediów na decyzje światowych instytucji odpowiedzialnych za zdrowie publiczne. Indie. Dla nas wszystkich (kolejny) kraj dotknięty śmiercionośnym wirusem. Kiedy my tu już obniżamy krzywą zachorowań, gdzieś na świecie koronawirus zbiera swoje żniwo. Mamy być czujni, o co dbają media, bo muszą znaleźć jakiś spektakularny temat koronawirusowy, gdy lokalne się wypalają, a widownia ziewa. Zatem Indie. Popatrzmy na statystyki. Jest to stara zabawa w a kuku: liczba–procencik. Jak chcemy epatować, a chcemy, jakimś krajem, to w małym weźmiemy procencik zakażeń (60 proc. zakażonych na Seszelach), a jak postraszyć dużym krajem – to weźmiemy liczby. I proszę: 400 tys. zakażeń dziennie w Indiach robi wrażenie, co dopiero mówić o 4 tys. zgonów. Robi wrażenie? No bo ma robić. Macherzy medialni nie powiedzą, że jeśli się podzieli te dane przez liczbę ludności, to wyjdzie, że w Indiach zakaziło się 15 725 osób na milion (w Polsce 74 618), zmarło zaś 171 osób na milion (w Polsce 1937). Ale to w mediach przecież płoną stosy trupów, a publika nie bardzo wie, że Hindusi się patrzą na nasze trumny zakopywane w ziemi z równie strachliwym niezrozumieniem jak my na ich zwyczajowe ciałopalenie.

    No i prawda czasu sobie, a prawda ekranu sobie. Mamy pięć razy więcej zakażonych niż Indie i 10 razy więcej zgonów (co notabene wskazuje, że Hindusi dwa razy lepiej leczą z COVID). Ale to my boimy się nowego Hindusa, który przybył zaraz po Afrykańczyku z południa, ten zaś po wirusie brytyjskim. To, że płoną stosy w telewizorach podczas transmisji z Indii, to pikuś. Przy takich proporcjach to my powinniśmy być zamknięci, a nie Indie, a tu jest odwrotnie. Właśnie wyszło rozporządzenie, że podróżujący z Indii, RPA i Brazylii są objęci specjalną kwarantanną. Z Brazylii, która martwi się, na podstawie oczywiście własnych przekazów medialnych, że w Polsce… brakuje już trumien. I ta niekoherencja dwóch światów nikomu już nie przeszkadza. Wolimy uwierzyć w ten przekaz, który uzasadnia nasze strachy, bardziej niż w liczby, których media po pierwsze nie podają, po drugie – po które trzeba by się wybrać na wycieczkę ze swojej bańki medialnego dobrostanu, a takie wycieczki mogą się skończyć niemiło. Myślę, że powyższy opis więcej mówi niż moje wcześniejsze rozważania o medialnych mechanizmach i psychologii społecznej.

    Kształtowanie nowego człowieka
    Ale obiecałem drugie, równoległe wyjaśnienie fenomenu pandemii medialnej. Ideologiczne. Uważam, że COVID był katalizatorem przyspieszającym eskalację procesów i wielkiej zmiany porządku świata, które tliły się pod powierzchnią zdarzeń i wyskoczyły w pandemii jak diabeł z pudełka. Jedną z tych zmian jest zmiana paradygmatu mediów. Przed COVID byliśmy świadkiem powolnej śmierci mitu o mediach internetowych, które miały zbawić świat. Mit był pociągający: teraz nie ma barier wejścia zarezerwowanych do tej pory dla wielkich korporacji medialnych. Każdy spryciula z komputerem podłączonym do Internetu, byleby miał co powiedzieć czy pokazać, mógłby zawojować medialny świat na wszystkich kontynentach.

    Stało się odwrotnie: media społecznościowe zmonopolizowały się do zaledwie kilku, i to na poziomie światowym, wprowadzając do nisz wszelki organiczny ruch. Wykosiły konkurencję i, jak diler, zostały sam na sam z uzależnionym od nich medialnym narkomanem. A jak jest monopol na mieście, to jakość towaru spada, cena rośnie, a jedynemu dilerowi nie podskoczysz. Nawet nie można się zbuntować, bo bunt przeciwko takiemu Facebookowi trzeba by ogłosić na… Facebooku.

    A media wyłączają te treści, które chcą. Najpierw zobaczmy mechanizm: gdy zobaczyłem, że Twitter odłączył urzędującego prezydenta USA, bo mu się jego treści nie podobały, pomyślałem, że to zemsta za to, że Trump wykorzystał media społecznościowe w swojej pierwszej udanej kampanii. Że się po prostu na nim odgrywają. Ale zobaczyłem, za co go wycinają, i ujrzałem tam konkretny profil polityczny. Media są bowiem w większości mediami liberalno-lewicowymi i taką treść przedstawiają. Dlaczego tak jest? Dlatego że media mają wychować dla swoich reklamodawców konsumenta idealnego, a konserwatysta się słabo do tego nadaje. Nie ma dla niego odpowiedniego przekazu, bo szukamy gości, którzy wyżej półki sklepowej nie patrzą. A konserwatysta ma inne, nie tylko konsumpcyjne cele. To wytłumaczenie biznesowe, ale i ściśle ideologiczne.

    Niewielu już nie dostrzega, że jesteśmy u progu pocovidowej przemiany świata na inny model. Znajdujemy się w śmiertelnych kleszczach globalnego dealu lewicy z korporacjami, którego szpicą są różne światowe mniejszości: w USA Murzyni, we Francji imigranci, w innych krajach uniwersalny „proletariat zastępczy lewicy”, czyli LGBT. Nowy świat wymagać będzie nowego człowieka, a tego mają ukształtować nowa kultura i nowa narracja medialna. Każdy, kto widział najnowsze kryteria dopuszczania filmów do Oscarów, widzi przepis na produkcyjniaka, gdzie dawnego kułaka zastępuje katofaszysta hetero, gnębionego kmiecia zaś – czarnoskóry lub niebinarny. To samo z Disneyem, który już maluje na czarno twarzyczki Królewien Śnieżek czy utęczawia relacje jelonka Bambi.

    To samo z mediami. Trump jest dobrym przykładem. Ostatnio dyrektor CNN się wysypał, nagrywany podstępnie na fake̕owej randce tinderowej, gdy chciał zaimponować poznanej sympatii, jak to wykończyli Trumpa, robiąc z niego głupca, gorzej – zawyżając dane o pandemii koronawirusa, aby pokazać, że prezydent nad niczym nie panuje i nie nadaje się na drugą kadencję. Najważniejszy pokaz wszechmocy mediów nastąpił 6 listopada 2020 r. Dwie telewizje przerwały transmisję przemówienia na żywo prezydenta USA, cała reszta zaś natychmiast powiedziała, że Trump kłamał, choć nikt nie miał dowodów na to, że jego tezy o sfałszowanych wyborach były kłamstwem. Oczywiście media wytłumaczyły się, że nie mogą dopuścić do okłamywania widzów, co jest formą cenzury, bo przecież same nie wiedzą, jak było, ale odcinają swoich widzów od debaty. Dla ich dobra rzecz jasna, bo widzowie nie mogą się przecież zainfekować inną prawdą, która dla mediów liberalno--lewicowych jest zawsze kłamstwem. Jest to ta sama troska, podły argument, który eliminuje z debaty publicznej dyskusję o sensowności strategii walki z wirusem – robimy to dla dobra widza, by uchronić go od szkodliwych miazmatów. Wywalimy Pospieszalskiego z programu, bo może przekonać widzów, ci zdejmą maseczki i zakażą śmiertelnie w windzie sąsiadkę staruszkę.

    Nowy monopol medialny, niespotykany dotąd, choć dowcipnie zwany mediami społecznościowymi, ma ukształtować nowego człowieka. Zestrachanego, izolującego się od kontaktów, na łasce i niełasce konglomeratu państwowo-korporacyjnego. Zatomizowanego, odartego ze wspólnoty rodziny, zeświecczonego i odciętego od wartości wyższych niż biologiczne przetrwanie. To wszystko jest w mediach, te „wartości” są tam nachalnie promowane, a wszelka alternatywa ostro rugowana. Nowy człowiek to niewolnik doskonały, pozbawiony własności, ale żyjący w ułudzie swojej sprawczości. Będzie on swoje kajdany widział jako wysublimowane klejnoty, które ozdabiają jego niezwykłą, choć powtarzalną do bólu indywidualność.

    Mechanizm konkurencji mediów był zawsze dla nich zbawienny, tak jak zabójczy jest dla nich monopol na prawdę. Stacje telewizyjne powinny rywalizować o prawo do transmisji przemówienia prezydenta, bo ta daje oglądalność, którą można zmonetyzować. A skoro nie chodzi o pieniądz, to znaczy, że chodzi o ideolo i… jeszcze większy pieniądz. Tym razem nieuzależniony, jak widać, od uwagi widza, ale od kasy wielkich korporacji, które reklamami wykupiły sobie abonament medialny luzujący przekaziory z niegdysiejszego pluralizmu i pokazywania widzowi różnych punktów widzenia.

    Próbowałem tu opisać tylko mechanizmy, wycofując się z oceny społecznych skutków szaleństwa medialnego wzmożenia. Ale jednej rzeczy nie mogę tu podarować. Efektem ubocznym, ale właściwie bodaj czy nie najważniejszym, jest epidemiologiczny efekt pandemii strachu wywołanej przez media. Ludzie zaczęli się bać służby zdrowia. Ta i tak wstrzymała gros swoich procedur, co oznacza, że w 2020 r. nie odbyło się 1,3 mln szpitalnych procedur. Nie za cenę wypełnienia ich nagłymi procedurami covidowymi, bo tych było 130 tys. Czyli na 10 pustych łóżek przypadał jeden hospitalizowany covidowiec. To jedno. Ale dodajmy do tego ludzki strach człowieka, który jest codziennie bombardowany liczbami i kadrami ze szpitali, gdzie ludzie umierają pod respiratorami w towarzystwie kosmitów. Ci ludzie odwlekali do końca kontakt z lekarzem, okłamywali go co do objawów, zresztą służba zdrowia przywoziła już do szpitali tylko przypadki ostre, często już za późno. Ludzie mediów „mają krew na rękach”. Każdego dnia, kiedy walczą o zasięgi, straszą ludzi, powodując to, że ci nie chcą się leczyć. Media mają wielki udział w tych 100 tys. nadmiarowych niecovidowych zgonów. I jeszcze jak widzę tych redaktorów, którzy po rocznych seansach strachu ronią krokodyle łzy hipokryzji nad głupotą ludzi, którzy boją się zadzwonić na pogotowie, to mi się otwiera nóż w kieszeni.

    Autor prowadzi blog „Dziennik zarazy”.
  • @brian 09:14:16
    https://img.dorzeczy.pl/img/minister-zdrowia-adam-niedzielski-podczas-briefingu-prasowego/b1/8a/135c5aa42a7f6975fa2826f43bbe.jpeg

    Kiedy znikną maseczki w pomieszczeniach? /rebe/ Niedzielski o "trwałej zmianie mentalności. Minister Adam Niedzielski poruszył kwestię zniesienia obowiązku noszenia maseczek w pomieszczeniach.
    W rozmowie w radiowej Trójce minister Niedzielski pytany był o odstąpienie od obowiązku noszenia maseczek również w pomieszczeniach przy kolejnych luzowaniach obostrzeń.

    – Na pewno w najbliższym czasie będę rekomendował, żeby w pomieszczeniach właśnie stosować te maseczki, szczególnie tam gdzie nie można zachować dystansu, gdzie jest duży obrót osób. To znaczy mówię o takich miejscach użyteczności publicznej jak sklepy czy inne tego typu miejsca, ale wydaje mi się, że to jest też pewien wyraz rozsądku i być może też trwałej zmiany mentalności stwierdził.

    Niezaszczepieni zapłacą za leczenie COVID-19?
    Poruszył również pojawiające się w mediach zagadnienie opłat za leczenie COVID-19 dla osób, które nie chciały się zaszczepić.
    My mamy konsekwentną politykę, która jest ukierunkowana na przekonywanie, zachęcanie. Nie widzimy absolutnie podstaw, bo słyszałem też takie głosy, które mówiły o tym, że osoby, które się na przykład nie zaszczepią, powinny płacić za leczenie, oczywiście w tym zakresie COVID-owym. Nie ma takich pomysłów. Absolutnie nie przewidujemy takich rozwiązań stwierdził Adam Niedzielski.

    Niedzielski o "paszportach covidowych": Będziemy gotowi, jak cała UE, na 1 czerwca..
    Minister Zdrowia w Trójce Polskiego Radia odniósł się również temat "paszportów covidowych". Przede wszystkim my w zasadzie już mamy taką gotowość techniczną, takie pierwsze testy podłączeniowe. One jeszcze nie polegają na testowaniu aplikacji, ale podłączeniu systemu. To już, w tej chwili, zaczynamy poinformował. Te testy prowadzi Centrum E-zdrowia podległe resortowi zdrowia. One w zasadzie od wczoraj są prowadzone dodawał.

    Jeśli chodzi o stan tego tzw. zielonego certyfikatu, czyli potwierdzenia szczepienia, czyli bycia ozdrowieńcem i jednocześnie też testu, który ma być wykazywany w danej aplikacji czy w dokumencie papierowym, to tutaj będziemy gotowi tak, jak zresztą cała UE, na 1 czerwca, ale faktycznie z tego co mam, ostatnie informacje, to ten start oficjalny w całej Europie systemu jest planowany dopiero na 1 lipca stwierdził Adam Niedzielski.

    Ps...Nasza mentalność nie zmieni się na tyle, żeby nie postawić pana ministra śmierci et consortes przed sądem za uśmiercenie w roku 2020 i 2021 do końca I kwartału 130 tys Polaków. Czymże to różni się zaszczepiony od niezaszczepionego? Jak obydwaj nadal mogą chorować na Covid 19 i nadal mogą rozprzestrzeniać Covid 19, oraz muszą przestrzegać zasad reżimu sanitarnego czyli dezynfekcja dystans maseczka. Tym, że...Dodatkowo zaszczepiony może mieć NOP czyli niepożądany odczyn poszczepienny w tym zgon. Rebe Niedzielski dbałość o zdrowie?! Kpisz czy o drogę pytasz! Proszę o wykonanie posiewów całemu personelowi medycznemu w kierunku nosicielstwa bakterii antybiotykoopornych! Przypomnę zgodnie z ustawą zagrożeniem nie jest wirus przeziębienia a właśnie bakterie które zagrażają życiu bezpośrednio w przychodni, poradni czy w szpitalu!
  • --------- NAJLEPIEJ NIC NIE ROBIĆ ! tak ?.
    ----- komentarze z gatunku ! [ a po co wychodzić z łóżka , jak i tak trzeba będzie się do niego położyć ].

    Przecież Prawnik mówi :
    „Wtedy zobaczymy, czy system prawny nadal istnieje, czy też został już całkowicie przejęty przez drugą stronę, co nie wydaje mi się prawdą”.
  • @brian 09:14:16
    Luzowanie obostrzeń. Decyzja jeszcze w tym tygodniu? Dalszy harmonogram luzowania obostrzeń może być przedstawiony w tym tygodniu zapowiedział rzecznik rządu Piotr Mueller. Harmonogram dalszego luzowania obostrzeń wprowadzonych ze względu na pandemię COVID-19 może zostać przedstawiony w tym tygodniu poinformował Mueller podczas wtorkowej konferencji prasowej w Brukseli. Dotychczasowy harmonogram dotyczy okresu do 5 czerwca. Rzecznik rządu przypomniał, że w najbliższy piątek wchodzi kolejne, zapowiadane już wcześniej luzowanie obostrzeń. Od 28 maja otwarte mają zostać siłownie, kluby i centra fitness pod warunkiem, że na 1 osobę będzie przypadać 15 mkw. powierzchni. Będzie też można korzystać z restauracji, jeżeli zajętych będzie do 50 proc. miejsc. Są dyskusje w rządzie co do dalszych decyzji i mam nadzieję, że w tym tygodniu zostanie ten harmonogram już na dalszy czas również przedstawiony podkreślił Mueller.
  • "Dr" Fauci "wsławił się" m.in...
    przeszczepami skóry z oskalpowanych na żywo abortowanych 5-miesięcznych dzieci na szczury, w celu badania możliwości infekowania skóry :
    https://rumble.com/vhmnot-eksplozje-i-fajerwerki.html
  • i kogo mają zamiara ukarac?
    własciciela fb microsoftu ze 100 miliardami dolarów majtku? oni moga ta całą norynberge spakowac w klatke dla szympansów i wysłac do afryki statkie 2 tygodniowym rejsem czy putina masowo szcspioncąge sputnikiem? czy usa? nie osmieszajmy sie zeby ktos kogos ukarał to musi silniejszy wygrac z drugim silnym a nie bsjkopisarstwo uprawiac, silni bedą sami siebie karac? takich jaj to nie bedzie nigdy odpoczatku do konca swiata
  • @michalm12345 20:18:07
    To będzie po prostu rozpoznanie bojem-prawnym w tym wypadku. Po drugie zwiększy świadomość ludzi, może obudzą się siły które rzeczywiście mogą coś uczynić. Jakie realne działania proponujesz? Z gołymi pięściami na rząd i korporację pójdziesz?
  • @Anna-PK 04:14:29
    No, nareszcie jedna przytomna, która pyta o konkrety. Bo nawet realnie myślący Pan Opara w swoim ostatnim artykule już odtrąbił sukces i całkowicie bezpodstawnie na Norymbergę bis liczy :)
    Ten w istocie fake news rozpropagowała na facebooku zawzięta działaczka antyszczepionkowa, niejaka Justyna Socha, która żyje z powielania bredni. Reszta zainteresowanych gładko weszła w meandry myślenia życzeniowego i oto mamy tego skutki. Raczej humorystyczne. No i jednak znowu wyjdzie na to, że ja się wyzłośliwiam bez powodu.
  • @kula Lis 69 10:34:59
    Lubię Pana bezkompromisowe podejście do życia, ale z tą szczepionką dla niemowląt Herod II, to Pan zapiał, jak kogut na płocie :)
  • @viridiana 21:50:29
    Trafny komentarz - bo do większości jeszcze nie dotarło, że sądy to korporacje pracujące na rzecz mafii międzynarodowych, a maluczkim dające iluzję sprawiedliwości, bezpieczeństwa. .. tylko iluzję.
  • @Anna-PK 04:14:29
    "...mam problem w tym, że nie ma wymienionych poszkodowanych..."

    Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie, czy konieczność znalezienia poszkodowanych dotyczy tego konkretnego przypadku, czy też można to potraktować jako ogólną zasadę? Czy wszelkie prawo ustanowione przez państwo powinno dotyczyć tylko i wyłącznie sytuacji, w której można wskazać konkretnych poszkodowanych, czy też prawo może dotyczyć karania obywateli za sytuacje, w których nie da się wskazać pokrzywdzonych przez tych oskarżonych i nie ma żadnego człowieka, który by się czuł pokrzywdzony danym czynem?
  • @GPS 02:25:08
    To pytanie do osoby zorientowanej w prawie międzynarodowym nie do Pani Anny. W końcu system prawny każdego Państwa jest trochę inny, ale pan adwokat ma chęć działać w granicach prawa anglosaskiego, uznającego precedens, więc dla Polaków i tak żadna korzyść z jego ew. wygranej. Z doświadczenia wiemy, że nawet w Procesie Norymberskim do skazania zbrodniarzy hitlerowskich konieczni byli wiarygodni świadkowie.
  • @viridiana 12:30:00
    Uściślam pytanie: nie pytam o to, co jest, ale o to, jak powinno być. Nie pytam o świadków czy dowody. Pytam, czy wszelkie prawo powinno być takie, żeby sankcja dotyczyła działania, w którym występuje jakaś ofiara? Czy jest możliwe, potrzebne, konieczne prawo, które zakaże działań, w których nikt nie jest poszkodowany?
  • @viridiana , Anna
    Co proponójecie? ale coś realnego możliwego do realizacji. To, że sądy są na garnuszku korporacji, to było widać w czasie wyborów w USA, to że w praktyce nie istnieje już żadne prawo państwowe zamienione na rządy korporacyjne, to też wiadomo. Choć jeszcze nie całkowicie i do końca. Pytam jeszcze jeszcze raz, jakie realne działanie zaordynujecie zamiast tego oskarżenia i jaki w nim widzicie swój udziału.
  • @zadziwiony 19:19:44
    No przecież Pani viridiana już się określiła : koktajle mołotowa ( jako jeden z przykładów )
  • @werka1321 19:26:18
    No to już nalewacie do butelek benzyny? Ja mam lepszy pomysł, dużo bardziej agresywny i bardziej skuteczny. Tylko tak jak wasz nie do wykonania przez amatorów.
    Jesteście naiwne. Bez wsparcia służb takie akcje nie mają szans. Odstrzelą kilkadziesiąt osób i tak się skończy. Nie ten etap wzburzenia społecznego.
    No ale co wy osobiście zrobicie w tej materii?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930