Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
134 posty 131 komentarzy

varietas vestis reginae

wawel - "Jesteśmy oceanem w nocy, wypełnionym poblaskami światła. Siedząc tu razem, jesteśmy przestrzenią między rybami a księżycem." [Dżalaluddin Rumi]

Golem o nazwie państwo polskie- mechanizm i zasada działania

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W sensie istotnym nie ma władzy, ani opozycji. A co jest?

image

 

 

 

 

MOTTO

 

Władza w państwie narodowym to narzędzia przeprowadzenia swojej woli we wspólnotowym działaniu przez propaństwowe elity narodu i świadomą interesu narodowego część społeczeństwa, także wbrew oporowi innych jego uczestników.

 

[na podstawie Maxa Webera]

 

 

 

W sierpniu 2011 r. Napisałem tekst opisujący elementy składowe i zasady działania państwa Tuska i PO (https://rzadwygnanyrp.wordpress.com/2018/07/26/panstwo-prawa-wziatki-haki-przezor-proposi-i-palestra/). Czas na opisanie obecnego państwa takim, jakim się dzisiaj prezentuje. Z analizą państwa Tuska warto się jednak zapoznać i dzisiaj, gdyż sporo elementów tego państwa przetrwało "podobiznę zmiany"(np. zasada tworzenia partii przez obcą agenturę wpływu lub przez ludzi polskich byłych służb i "wyprowadzania ich na scenę polityczną przez agenturę wpływu medialną; szczególnie wyraźnie przetrwała zasada "wiązania hakowego"; jak pokazała historia Chrzanowskiego - zasada wziątek też ma się nie najgorzej, tak samo jak zasada ekspertów do wynajęcia i in. zasady). Tekst analizujący konstrukcję i działanie "państwa Tuska" miał inną budowę, gdyż była to konstrukcja dość prymitywna w swojej skuteczności. Dzisiaj mamy sytuację bardziej złożoną, gdyż obecne państwo w przybliżeniu wygląda jak prawdziwe, realizuje się jednak w... hiperrzeczywistości za pomocą całego konglomeratu interaktywnych podobizn imitujących nieistniejące oryginały

 

 

 

I. DWA ŚWIATY
Polskie podobizny władzy, opozycji i społeczeństwa

 

 

 

Większa część polskiego społeczeństwa nie jest w stanie wyobrazić sobie, że w Polsce nie ma władzy i nie ma opozycji. Jest symulakrum władzy i symulakrum opozycji. Dodatkowo mamy nawet symulakrum 3-ej siły (Kukiz`15).TRAGEDIA JEST TYM POTĘŻNIEJSZA, ŻE CZĘŚĆ SPOŁECZEŃSTWA NIE JEST W STANIE NAWET WYOBRAZIĆ SOBIE PRAWDZIWEJ WŁADZY I PRAWDZIWEJ OPOZYCJI. Stopniowo traci nawet poczucie jak miałaby one wyglądać. Obydwie podobizny (władza i opozycja) wyglądają jak oryginał, wyglądają jak żywe, wykonują ruchy podobne do ruchów żywego organizmu i na przeróżne sposoby dbają o to, by społeczeństwo zamiast społeczeństwem wolnym i świadomym stało się podobizną wolnego społeczeństwa. Drugą funkcją oprócz imitowania oryginału jest  pilnowanie przez obie strony, by oryginał nie powstał ("podobizny pod specjalnym nadzorem") a zwłaszcza, by nie zrodziła się świadomość braku oryginałów, co jest zapewnione przez a) kontrolę i moderację kanałów przekazu oficjalnego b) represje wobec kanałów przekazu independentialnego c) represję i dyfamację wobec ruchów, z których może wyjść impuls, wezwanie i edukacja  do wyjścia z hiperrzeczywistości symulakrum.

 

 

 

MIEĆ WŁADZĘ W CZŁONKACH

 

Polskie państwo nie ma władzy w członkach, w swoich segmentach, częściach składowych. Symuluje władzę, nadal jest teoretyczne. Ma kłopoty z wszystkimi, z Kozłowską, Glapińskim, Mosbacher, Kościołem Spaghetti, LGBT, usunięciem skutków złodziejskiej reprywatyzacji, sędziami, UE, Żydami, Leociakiem, Grossem, Trzaskowskim, Gronkiewicz-Waltz, Bodnarem a nawet ze… swoim własnym prezydentem (weta A.Dudy) etc. etc. Efektem jest bezruch, paraliż. A w skali państwa bezruch to upadek, inercja to degradacja.

 

 

 

Wśród wielu niezależnych publicystów pojawiają się od pewnego czasu kierowane do Polaków wezwania do przebudzenia się. Kto więc śpi? Elity czy masy? A może nie tak trzeba pytać? Może śpi… cały SYSTEM REPREZENTACJI SPOŁECZNEJ? Może nie istnieje system przekładania woli narodu na działania jego reprezentantów? Może to nie są faktyczni reprezentanci? Ba, może grupy zajmujące miejsce elit w godzinach nadliczbowych zajmują się usypianiem… woli narodu? TWORZENIEM JEGO PODOBIZNY, TWORZENIEM SYMULAKRUM WOLI NARODU, A TYM SAMYM TWORZENIEM SYMULAKRUM SIŁY PAŃSTWA. Zobaczmy o co należałoby pytać w tej nierealnej realności polskiej pseudo-demokracji. Najpierw spójrzmy na członki tego Golema, jakim stała się władza w Polsce, a co za tym idzie - także sama Polska, zajmijmy się partiami i systemem partyjnym, czyli podstawowym narzędziem władzy mającym być realizatorem woli narodu.

 

 

 

II. CZŁONKI GOLEMA
Reprezentanci narodu, czyli dwa typy partii w Polsce.
Interaktywny model systemu partyjnego przypominający oryginał i ukrywający fakt, że nie ma oryginału

 

 

 

 

 

Mamy w Polsce dwa typy partii:

 

1. Partie Niesłuszne (oparte programowo na małości ludzkiej - do polityki idzie się dla pieniędzy (ew. prestiżu, stanowiska, kariery, sławy etc., w przybliżeniu od wieków ujmują to wykazy w typie 7 grzechów głównych). Te partie manipulują na celach, albo pożyczają cele od partii słusznych (tuskowa “miłość”, Kwaśniewskiego “przyszłość”). Panuje tu zasada antykompetencji, lub kompetencji stosowanej niewłaściwie. Niesłuszne partie są pochodną statystycznej krzywej stopnia ignorancji w danej populacji (por. “Ludzi inteligentnych jest w społeczeństwie jakieś 5 czy 6 procent. Moją kampanię robię więc dla idiotów”, Georges Freche, przewodniczący regionu Langwedocja-Roussillon, Francja).

 

Partie niesłuszne dostosowują się do mierności ludzi, lenistwa i pazerności. Posługują się ich skłonnością do samowoli (LGBT, antyklerykalizm etc.), skłonnością do omijania prawa i skłonnością do snobizmu (postęp, nowoczesność etc.). W teatrzyku udawania bycia elitami obstawiają gorszą, “ludzką stronę” elektoratu - jest to b.skuteczne, gdyż skłonności do wysiłku są zawsze niedominujące w dominującej części społeczeństwa.

 

 

 

2. Partie Słuszne. Partie słuszne odwołują się do zdrowej części społeczeństwa, lecz ją obezwładniają intoksykując wszechogarniającą inercją systemu podobizn (systemu hiperrzeczywistości), którego są częścią. Posługują się  naiwnością, łatwowiernością i moralnością zwykłych ludzi.  Partie słuszne już często w nazwie podkreślają swoje dobre chęci (prawo i sprawiedliwość, ruch odbudowy Polski). Dlaczego to robią, skoro to trudniejsza droga niż droga partii niesłusznych, czyli partii robionych przez cwaniaków dla naiwnych i idiotów? Często rolę tu grają: psychologia założyciela partii, jego ambicje, jego wysoka samoocena, przekonanie o misji, tradycje rodzinne oraz autentyczna chęć zrobienia czegoś dobrego dla ojczyzny ale także rachuby, iż właśnie ta, uczciwa i zdrowa część elektoratu jest bezpańska, jest do zagospodarowania, jest do wzięcia na zamierzonej drodze kariery politycznej.

 

 

 

Typowe dla partii słusznych są trzy typy postaci partyjnych:

 

1. Sasin (usprawiedliwiacz niemocy, ogłaszacz sukcesu, siewca optymizmu, młot na krytyków partii)

 

2. Wiśniewska (dobra uczennica, kujon, osoba recytująca - nie bez pomyłek i gaf, jak w debacie wyborczej)

 

3. Dowódca ogłaszający kształt, zapach i termin dowozu marchewki i kija oraz ogłaszający kogo gonimy (doganiamy, przeganiamy etc.).

 

 

 

Dlaczego najczęściej (prawie zawsze) partiom słusznym z nazwy i mającym częściowo słuszny program i cele - nie udaje się prawie niczego zrealizować z tych deklaracji? 1. bo nie mają kompetentnych ludzi 2. bo trochę kompetentnych ludzi jest, ale a) są tłumieni w działaniu przez niekompetentnych albo przez “dojutrkowców” b) ci kompetentni nie mają wymaganych cech charakteru do wprowadzenia swoich kompetencji w życie c) bo istnieje odpowiednik zmowy cenowej - obie partie milcząco umawiają się, że są granice “reform”, czyli że jabłka są przegniłe w środku, ale klient ma płacić wysoką cenę i nie wiedzieć o tym. Duże znaczenie w takiej niepisanej zmowie bezkarności  ma obecność w obu partiach pewnej zbliżonej liczby osób "zahakowanych", w związku z czym obie partie trzymają się za haki, co je łączy w uprawianiu symulacji "oczyszczania państwa".

 

Dychotomiczna zasada kreująca partie jest tu, oczywiście, patologiczna. Zamiast dwóch opcji polityczno-ekonomicznych ugruntowanych w interesie narodowym mamy tu jako podstawę dwie cechy osobowości: skłonność do samowoli i skłonność do pustego moralizatorstwa. Efekt: bezhołowie, inercja panująca w państwie otwierająca szeroką drogę obcym (mającym pozapaństwowe interesy) i zdeprawowanym. Wszystko wygląda normalnie a nic nie jest normalne, nie funkcjonuje normalnie i sensowne sprawy nie posuwają się do przodu, lecz stoją w miejscu lub podupadają(przykład: sądy, szkolnictwo, obrona przed LGBT etc.). Jest to symptom władzy Golema i opanowania sfery idei przez symulakry.

 

 

 

III. WEWNĘTRZNE ŻYCIE GOLEMA

reguły określające życie partii, czyli kompetencje   

 

 

 

Przejdźmy do kwestii kompetencji w partiach niesłusznych. Rządzą tą sferą następujące prawa:

 

  • zasada anty-kompetencji (przeciwwskazania charakterologiczne do uczciwego sprawowania władzy są rekomendacją do awansu i kariery partyjnej), albo kompetencji do zadań specjalnych, realizowanych w skrytości przed opinią publiczną
  • zasada kompetencji zdeprawowanej, czyli duża i wąska kompetencja używana w celach prywatnych i antypaństwowych.

 

 

 

W partiach słusznych wygląda to inaczej:

 

 

 

  • zasada przeciw-kompetencji - mierny jest pożądany i premiowany, gdyż jest usłużny, niewymagający (dusza człowiek), nie wnikający w ciemne sprawy innych, rządzi słabą ręką (antonim mocnej ręki)
  • zasada Strężyńskiej - wybitny jest usuwany, gdyż zawyża wymagania (rodzi się więc invidia, poszkodowane jest lenistwo) i podważa “niekompetencyjną spójność grupy”

 

 

 

IV. WYMIENNOŚĆ NARZĄDÓW GOLEMA
zmiana ról, czyli rotacja międzypartyjna

 

Czy partie niesłuszne i słuszne premiują i poszukują raczej odmiennych kompetencji osobowościowych, czy - paradoksalnie - bardzo podobne charaktery są i tu i tu w cenie?

 

Po dłuższej refleksji otrzymujemy zaskakującą odpowiedź, że poszukiwane cechy osobowościowe są bardzo podobne (sofistyka, retoryka, hipokryzja, instrumentalne posługiwanie się sferą aksjologii, posłuszeństwo hierarchiczne, stadność). Pojawia się pytanie, skoro aż takie podobieństwo charakterów skąd aż takie różnice obydwu typów partii?

 

 

 

Łatwość migracji członków partii do partii przeciwnych także popiera tezę o charakterologicznym podobieństwie członków obu typów partii(kiedyś był w UW, UD, PO dziś odnajduje się bez problemu w wierchuszce PIS-u). Niesłuszni (w poprzednim wcieleniu członkowie partii niesłusznych (UD, UW, PO) lub startujący z ich list, Gliński, Duda, Kopcińska, Morawiecki etc.)łatwo zaczynają poczuwać “impuls nawrócenia” i chętnie są przyjmowani przez słuszną partię (zasada Saula).

 

 

 

Skąd więc publiczne przekonanie o zasadniczych różnicach obu partii, o ich krańcowym przeciwieństwie? To jest b.ciekawe i ważne pytanie. Dotykające sedna sprawy imposybilnych i słabych państw.

 

 

 

V. MARTWICA GOLEMA
efekt różnicy, czyli złudzenie wyboru

 

 

 

Efekt różnicy wytwarzany jest przez mity, typ retoryki, eksponowanie przeciwstawnych sobie akcydensów programowych, odwołania historyczne.

 

Nie znaczy to, że jakichś różnic nie ma. Są, gdyż wynikają one z “idoli” wokół których każda z dwóch partii krystalizowała się. Liberalizm, jako idol (ideologiczna przykrywka) partii niesłusznych oraz moralizatorstwo jako idol partii słusznych mają przeciwstawne wektory potencjalnego ruchu. Stąd też płyną pewne różnice obrazu i działań obu partii. Ogólnie rzecz biorąc partie niesłuszne dekonstruują państwo, partie słuszne udają, że je rekonstruują w sferach istotnych, a działalność “reformatorską” ograniczają do najprostszej, czyli do operacji redystrybucyjnych powiązanych z terminami wyborczymi. Operacje redystrybucyjne nie powstrzymują systemowego rozpadu struktury państwa narodowego a w przypadku, gdy bezkrytycznie obejmują swymi programami socjalnymi duże populacje migrantów zarobkowych - mogą nawet osłabiać państwo.

 

 

 

VI. MÓZG GOLEMA

 

 

 

Zasada Petera (zasada poziomu niekompetencji) częściowo dobrze opisuje działanie systemów biurokratycznych, gdzie władza często jest anonimowa, zdepersonalizowana. Korporacyjny dyrektor to ktoś w rodzaju automatu, bezosobowe uosobienie sprawności całej korporacji. Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa w przypadku przewodzenia partiom. Dotykamy tu różnic między zarządzaniem a przewodzeniem, ekonomią a polityką. Przywódcy polityczni (partyjni) różnić się mogą cechami typu: charyzma, wybitność, bezwzględność, autorytaryzm, ambicja, irracjonalność działania etc. Cechy takie są niepożądane lub pożądane w ograniczonym tylko zakresie w zarządzanych hierachicznie i rozliczanych ekonomicznie podmiotach typu korporacje.

 

 

 

Inaczej jest w strukturach typu partii. Tu charyzma przywódców lub zachowania i działania do niej podobne mogą decydować o istnieniu, trwałości, sukcesach i klęskach całej organizacji partyjnej - niezależnie od jakości jej członków.

 

 

 

Typ osobowości przywódcy partyjnego, dominujące cechy charakteru, motywacje, predyspozycje do kierowania ludźmi,idiosynkrazje, obsesje, fascynacje, traumy - wszystko to może potężnie formatować nie tylko działanie, ale także idee i idee fixe danej partii a co za tym idzie - całego państwa. Dlatego ważne jest, by spory udział zasady kolegialności w “rządzeniu partią” miał miejsce.W przypadku trafu dziejowego, jakim są postaci rangi Piłsudskiego owa kolegialność mogłaby hamować naturalną ekspresję nietuzinkowej osobowości, ale postaci tego formatu zdarzają się tak rzadko, że kolegialność jest pożądana, by zabezpieczyć partie przed autokratycznymi osobami, którym wydaje się, że są Piłsudskim i które z powodu uzurpowania sobie wyjątkowych praw i niepodważalnej władzy niszczą jakość partii i łamią charaktery osób, z których partia i państwo mogłyby mieć w przyszłości pożytek. Zasadę zabezpieczenia partii przed niebezpiecznymi autokratami nazywam “zasadą pseudo-Piłsudskiego”(albo prościej: “zasadą Piłsudskiego”, “zasadą temperowania”).

 

 

 

Odrębnym tematem są źródła zasilania projektu Polska-Golem, jednak jest to temat na odrębny tekst nie wiążący się bezpośrednio z głównym tematem tekstu jakim jest simulakrum świata polskiej polityki, jego członki i reguły.

 

 

 

VII. MECHANIZM GOLEMA,
 czyli wnętrze automatu władzy w Polsce

 

 

 

Wszyscy znają cykl funkcji silnika: sprężanie mieszanki paliwowo-powietrznej - zapłon - rozprężanie gazów spalinowych - praca. Mając na uwadze tę analogię spójrzmy na wnętrze naszego systemu partyjnego, który powinien wytwarzać pracę powodującą ruch państwa do przodu.

 

Nawet zakładając, że obecna władza jest władzą (że ma władzę w swych członkach), to żeby miał miejsce zapłon musi być możliwość kontaktu między władzą a opozycją. Nadrzędne dobro ojczyzny (narodu) musi być rozumiane jednakowo przez władzę i opozycję.Władza, nawet jeśli jest kompetentna, gdy jest tylko atakowana przez opozycję, nie zaś zapładniana i mobilizowana (”zapłon”), tracąca swoje siły i energię tylko na obronę swoich pozycji i obronę swoich deklaracji - nie wytwarza żadnej użytecznej “pracy” znajdującej wyraz w odbudowie siły państwa. Gdy zaś oprócz braku prawdziwej opozycji władza na dodatek jest “niewładna” (mimo… większości parlamentarnej) i mało kompetentna, to mamy w efekcie kartonową atrapę silnika. Są to dwa sklejone ze sobą pojemniki, w jednym władza coś spręża (spręża moralizując,zapowiadając reformy), w drugim opozycja coś rozpręża (widmo wolności, prawa mniejszości). Albo odwrotnie: opozycja coś spręża (prowokuje, organizuje profanacyjne i agresywne eventy), zaś elektorat partii rządzącej coś rozpręża (daje upust emocjom i rosnącemu poparciu). Mimo nazwy “silnik” - z silnikiem nie ma ta konstrukcja, ta instalacja, ta rzeźba społeczna nic wspólnego. Warto zauważyć, że ta parodia silnika może się kręcić tylko dzięki mediom, które “rezonują” prowokacje opozycjii dają iskrę zapłonową mieszance paliwowo-powietrznej. Zasysanie ludzkiego paliwa wyborczego, sprężanie przez opozycję, zapłon przez media, wydech spalin przez popleczników partii rządzącej - ale samochód nie jedzie, bo para idzie w gwizdek. Siły nie są przez korbowód przenoszone na wał korbowy. Korbowodem np. byłyby narzędzia demokracji bezpośredniej: referendum wiążące, inicjatywa obywatelska, weto obywatelskie. W polskim modelu (pseudo-demokracja dwusuwowa) korbowód nie wprawia w ruch zespołu napędowego, który porusza kołem samochodu ruszając go z miejsca, lecz korbowód podłączony jest do automatu machającego polskimi chorągiewkami i pompującego biało-czerwone baloniki.Ruch korbowodu powinien przekładać się z jednej strony na wysłuchiwanie inicjatyw społecznych, z drugiej strony na pracę ustawodawczą. Byłoby to możliwe, gdyby władza była władna, gdyby władza była realna, a nie tylko była “simulakrum władzy”, czyli interaktywnym modelem przypominającym oryginał mającym za cel ukrycie faktu, że nie ma oryginału, czyli ukrycie faktu pozorności istniejącej władzy i niedopuszczenie do powstania ośrodków realnej władzy...

 

 

 

Paliwem są emocje obu “sprężanych na siebie” elektoratów. Uzyskany z paliwa ruch nie przekłada się na ruch kół pojazdu państwa, lecz służy jedynie zwiększaniu ilości paliwa przy następnym wtryśnięciu do pseudo-silnika, do simulacrum silnika. Efektem jest coraz szybszy ruch automatu machającego chorągiewkami. Co może skończyć się przegrzaniem całego układu podobnym do tego z 1980 r. Gdy wybory wygrywa opozycja, zamiast machania chorągiewkami jest osłabianie państwa. Może to wyglądać tak, że lepiej jest puszczać baloniki, niż rozkładać państwo, ale w efekcie podczas rządów władzy sprowadzającej się do automatu chorągiewkowego państwo TAKŻE jest rozkładane, gdyż 1. Kto nie idzie do przodu, ten cofa się 2. Duże miasta i tak są we władzy opozycji. Słaba władza centralna przy silnej władzy miast wprowadza do układu dodatkową GWARANCJĘ INERCJI REFORM SYSTEMOWYCH. Retoryka i posunięcia gospodarcze rządu oddają dobrowolnie wielkie miasta, dzięki czemu partia rządząca sama sobie stwarza usprawiedliwienie dla własnej niemocy. Inercja trwa a destrukcja państwa postępuje mimo dużej ilości zużywanego paliwa wyborczego. Napęd na 4 koła to nie to samo, co machanie jedną ręką chorągiewką a drugą balonikiem. W hiperrzeczywistości paliwem ruchu pozornego (złudzenia ruchu, lub ruchu symbolicznego) są emocje, zarówno te trochę wyższe (od święta), jak i najniższe (na co dzień), spełniające się w bezproduktywnych, wzajemnych atakach elektoratów obu partii.Emocje na których media grają podtrzymując... palność paliwa wyborczego.

 

VIII. ŚWIAT GOLEMA

Hiperrzeczywistość jest rodzajem pseudo-bytu pokrewnym wirtualnym światom stwarzanym przez ustroje i partie socjalistyczne (socjalizujące, "komunistyczne" etc.).J.Staniszkis onegdaj trafnie wyczuła, że aby móc zrozumieć i opisać niektóre systemy, ideologie i partie trzeba wkroczyć na tereny o n t o l o g i i  i nadała swojej pracy tytuł: Ontologia socjalizmu. 

Hiperrzeczywistość nie przenika się z rzeczywistością, dlatego niemożliwe jest z jej poziomu dokonanie jakichkolwiek zmian w rzeczywistości. Pierwsza dla drugiej i druga dla pierwszej nie mają wzajem dla siebie materialności. Ręka reformatora przechodzi przez to, co ma być reformowane, jak ręka medium spirytystycznego przez widmo ciała zjawy. Hiperrzeczywistość ma godne uwagi cechy: nie obowiązuje w niej logika, a szczególnie zasada sprzeczności (degradując państwo, jego siły i rangę można jednocześnie ogłaszać sukcesy), chociaż pozór logiki bywa często włączany i wyłączany. 

Brak kontaktu pomiędzy dwoma "światami" (świat simulakrów i świat faktów) może dawać komiczne i gorszące zarazem słuchowiska, gdy to słyszymy odgłosy walki, słyszymy, że walka (z patologiami państwa) się intensyfikuje - a nic nie jest zwalczone. To z czym fantom władzy walczy - wzmacnia się nawet, bo poznaje słuchowo swoje słabe punkty i może się dozbroić. A nam wyświetla się filmy o tym, jak wprowadzono zmiany w naszej rzeczywistości albo sami je sobie wyświetlamy w swojej wyobraźni. Najważniejsze sprawy są realizowane ale... w innej rzeczywistości(mieszkania +, prawo jako nie bajka, służba zdrowia, zabezpieczenie przed obcą kulturowo agresją etc.). Podobny status egzystencjalny miały onegdaj ideały komunizmu istniejące tylko w przemówieniach przywódców zarządzających oczekiwaniami i w nadziejach zarządzanych.

Hiperrzeczywistość ma skłonność do niekontrolowanego rozrostu i cechę wyglądu nawet bardziej prawdziwego,  niż ma... rzeczywistość.

Symulakry (podobizny, wtórniki) mają nieograniczoną zdolność do generowania, indukowania symulakrów dowolnych zjawisk świata realnego. I tak - przykładowo - podobizna władzy i podobizna państwa generują symulakrum oświaty i szkolnictwa wyższego, symulakrum nauki, symulakrum opieki zdrowotnej, symulakrum kultury, symulakrum klasy średniej, symulakrum zamożności etc. W każdej z tech dziedzin - analogicznie do zasady fraktalnej -  generowane są kolejne symulakry wewnętrzne. Są to wiązki łańcuchów generacji dążące do nieskończonego podziału i mające stopień złożoności często wyższy od świata realnego.

Za pomocą symulakrów można zawładnąć psychiką jednostki, grupy, tłumu, narodu. Używając symulakrów jako narzędzi można okupować tereny i państwa.Istnieją nawet - wg Baudrillarda - symulakry drugiej potęgi (symulakry symulacji) sięgające poziomu gier cybernetycznych. Wydaje mi się, że symulakry drugiej potęgi są analogiczne do najnowszych technik dezinformacji piętrowej stosowanej przez niektóre kontrwywiady. 

 

 

 

Kontakt - wracając do polskiej sceny politycznej -  jest  jednym z pojęć kluczowych. Nie mają ze sobą kontaktu nie tylko obydwa pojemniki, sprężający i rozprężający, władza i opozycja. Kontaktu brak także pomiędzy władzą a inicjatywami społecznymi możliwej demokracji bezpośredniej (weto obywatelskie, inicjatywa obywatelska, referendum wiążące). Pomiędzy władzą a ludem istnieje tylko jednostronny kontakt przedwyborczej, patrymonialnej presji świadczeń socjalnych.

 

 

 

Nie pasują tu określenia teatr uczestniczący albo teatr improwizowany, gdyż przedstawienie nigdy się nie kończy, wnętrze teatru nie ma ścian. Przedstawienie zamienia rzeczywistość - rzeczywistość znika. Wszyscy są aktorami, widz znika a w zamian pojawia się podział na aktorów pierwszego stopnia (politycy) i aktorów drugiego stopnia (społeczeństwo).Pierwsi - politycy - na początku mają świadomość swojej gry i sceny, później stopniowo ją tracą (nie wszyscy, osobniki przebiegłe nigdy nie tracą poczucia umowności swoich kreacji aktorskich) - przechodzą na stronę widmowej “realności symulakrów”. Drudzy - “obywatele” - już od początku żyją w nieistniejącym świecie przedstawienia, które samo siebie pisze prawie bez związku z realnością.

 

Co może pomóc w zakończeniu projekcji Polska-Golem? Trzy rzeczy: 1. demokracja bezpośrednia, 2. ponadpartyjna organizacja analogiczna do postulowanej przez A.Doboszyńskiego OPN (Organizacji Politycznej Narodu) oraz 3. demokracja etniczna (demokracja etniczna panuje w Izraelu, polska wersja musi mieć jednak specyficzny kształt wyrastający z polskich warunków). 

 

 

 

 

--------------------------------------------------------

 

Przypisy:

 

1) symulakry – kopie, odwzorowania, repliki, wtórniki, imitujące, kopiujące,

 

upodabniające się do rzeczy, które albo od początku nie miały oryginału, albo

 

już ów pierwotny oryginał zupełnie zatraciły. Symulakry mogą tworzyć własną rzeczywistość. Symulakry wywołują

autentyczne symptomy przynależne zjawiskom rzeczywistym, wchodzą z nami w rzeczywistą

interakcję.  Źródłem symulakrów jest symulacja – imitacja istnienia czy działania rzeczywistego bytu lub procesu, bądź

systemu w czasie, jako „sposób generowania – za pomocą modeli – rzeczywistości pozbawionej źródła i realności:

hiperrzeczywistości”

 

(M.Głażewski, Edukacja jako symulakrum, Forum Pedagogiczne 2018/1, Warszawa 2018, s.147, s.158; J. Baudrillard, Symulakry i symulacja, Warszawa 2005, s. 6,). 

 

=========================

 

image

 

image

image

image

Figura Golema w Pradze, w sklepie z suwenirami


image

 

KOMENTARZE

  • Nie ma władzy i nie ma opozycji? Doprawdy?
    Szanowny Autorze, odnoszę wrażenie, że Pana publicystyka zaczyna tracić związek z rzeczywistością. To już drugi Pana tekst pod rząd, gdzie błędnie Pan diagnozuje rzeczywistość III RP.

    System III RP jest systemem pozornej bezwładzy, a faktycznie - ukrytą za maską chaosu tyranią, o czym przekonał się pan Mateusz Piskorski - a wzasadzie - o czym przez 3 lata nauczano wszystkich, którym się wydawało że tyranii nie ma i można mieć bezkarnie dowolne, nie penalizowane w polskim systemie prawnym poglądy.

    Władze w III RP nie radzą sobie z żadnymi opisanymi przez Pana kwestiami (poniżej) Z PEŁNĄ PREMEDYTACJĄ:
    //Ma kłopoty z wszystkimi, z Kozłowską, Glapińskim, Mosbacher, Kościołem Spaghetti, LGBT, usunięciem skutków złodziejskiej reprywatyzacji, sędziami, UE, Żydami, Leociakiem, Grossem, Trzaskowskim, Gronkiewicz-Waltz, Bodnarem a nawet ze… swoim własnym prezydentem (weta A.Dudy) etc. etc. Efektem jest bezruch, paraliż. A w skali państwa bezruch to upadek, inercja to degradacja.//

    Pan nie rozumie istoty systemu III RP, nie rozpracował jego struktury ani roli części składowych. W moim poprzednim tekście nieco "poskrobałem" tą tematykę na marginesie omawiania innych spraw:

    https://swiatowid.neon24.pl/post/149436,elity-polityczne-iii-rp-miernoty-i-karierowicze-czy

    Polecam ten mój tekst jako punkt wyjścia do dalszych rozważań.

    A tak w skrócie - jest i władza i opozycja, przy czym, orwellowsko - opozycja to władza i jednocześnie władza to opozycja ...
  • Wielka tajemnica twórców GOLEMÓW ...
    Muszę jeszcze dopisać pewną uwagę - sztuczność konfliktu politycznego w III RP nie wzięła się znikąd. Problem polega na tym, że debata publiczna została zastąpiona jej atrapą, przetestowaną przez inżynierów społecznych w USA (ogólniej - na całym "zachodzie") jako optymalna wersja kurtyny oddzielającej społeczeństwo uczestniczące w procesie wyborczym od przestrzeni decyzji istotnych dla prawdziwych władców. Chodzi o to, by w prestrzeni publicznej nie pojawiały się postulaty dotyczące kluczowych dla rzeczywistych elit kwestii, tylko o to, by masy tak angażowały się emocjonalnie i intelektualnie w wykreowany konflikt, by wszystkie pozostałe kwestie utracić z oczu. Dla kreowania takiego konfliktu najlepiej nadają się kwestie religijne i moralne (aborcja, pobłażanie dewiacjom i ostentacyjnym zachowaniom dewiantów).

    Pan twierdzi, że państwa, których społeczeństwom zastąpiono debatę publiczną jej atrapą znajdują się w dryfie i stanie ogólnej niemocy. To nie jest prawda. Istotą tej maskarady jest przesunięcie faktycznego ośrodka władzy/podejmowania decyzji poza obszar kontroli społeczeństwa. Wszystkie społeczeństwa "zachodu" (w tym polskie) zmierzają w tym samym kierunku nie wskutek "dryfu", tylko wskutek decyzji prawdziwych elit, decydujących o tym kierunku. To, że nie są to elity narodowe tych narodów - to już zupełnie inna kwestia.
  • @Światowid 20:15:26
    Witam Szanownego Pana,
    pisze Pan:
    "ukrytą za maską chaosu tyranią"
    Piszę o tym w cz.1.:
    "{Drugą funkcją oprócz imitowania oryginału jest pilnowanie przez obie strony, by oryginał nie powstał ("podobizny pod specjalnym nadzorem") a zwłaszcza, by nie zrodziła się świadomość braku oryginałów, co jest zapewnione przez a) kontrolę i moderację kanałów przekazu oficjalnego b) represje wobec kanałów przekazu independentialnego c) represję i dyfamację wobec ruchów, z których może wyjść impuls, wezwanie i edukacja do wyjścia z hiperrzeczywistości symulakrum."

    Prawdziwa WŁADZA (nie w jej przemocowej pseudomorfozie) JEST NIEOBECNA W POLSCE. Widmowy ojciec tyran nie wychowuje dziecka, nie kieruje nim.
    Myślałem, że to jest oczywiste. Mógłbym rozpisać socjologicznie hybrydę ucieczki od sprawowania RZĄDÓW z namiestnikowskim zarządzaniem (bo to mamy w Polsce), mógłbym, jak zamierzałem, porównać tę hybrydę z zasadami władzy patrymonialnej, ale to by zbyt rozbudowało wątki tekstu. Tekst jest pomyślany raczej jako inspiracja (tak zresztą został odczytany na innym portalu). Ale dziękuję na zwrócenie uwagi, iż trzeba może dodać rozróżnienie WŁADZY w sensie klasycznym od PANOWANIA, od autokracji, od obecnej polskiej hybrydy niewidzialnego naczelnikostwa.
  • @Światowid 20:15:26
    Pisze Pan dalej:
    "Władze w III RP nie radzą sobie z żadnymi opisanymi przez Pana kwestiami (poniżej) Z PEŁNĄ PREMEDYTACJĄ"
    Po części ma Pan rację. Ktoś kto NIE CHCE I NIE MOŻE zabrać się do roboty dużo wysiłku wkłada w to, by wynajdywać, podtrzymywać i tworzyć preteksty do jej nie podjęcia.
    Ale ta MOŻLIWOŚĆ PODJĘCIA DZIAŁAŃ ISTOTNYCH I TRUDNYCH jest czysto hipotetyczna. Bo 1. JK nie chce (bo musiałby sprzeniewierzyć się swojemu wolnomularskiemu socjalizmowi, jego zasadom) 2. bo NIE MOŻE, gdyż aby skutecznie wykonywać złożone i skuteczne działania terapeutyczne na organizmie państwowym, trzeba mieć ku temu predyspozycje i kadry - nie mają obydwu.
  • @Światowid 22:10:26
    Dalej pisze Pan:
    "Pan twierdzi, że państwa, których społeczeństwom zastąpiono debatę publiczną jej atrapą znajdują się w dryfie i stanie ogólnej niemocy."

    Nie twierdzę. Znajdują się w niemocy z punktu widzenia r e a l n o ś c i ISTOTNEJ.
    W realności pozornej (by tak rzec) działają, tworzą uniwersum fantomów, ale wywierających na nas konkretny skutek (mentalny). Jest to odmiana wojny psychologicznej zniekształcająca naszą percepcję tak, abyśmy nie dostrzegali ZABORU mienia i ZABORU wolności. Być może nie dość zaznaczyłem siłę sprawiania skutków w naszym świecie przez to uniwersum symulakrów.

    Symulakrów jest wiele typów. Baudrillard jedną z ich odmian nazywa nawet... maszyny. To złożony temat, ale bardzo inspirujący. Kapitalny jest możliwy związek teorii symulakrów z teorią dezinformacji w jej najbardziej wyrafinowanej postaci - zamierzam to kiedyś opracować.

    Dziękuję za wszystkie uwagi i pozdrawiam :)
  • "W sensie istotnym nie ma władzy, ani opozycji. A co jest?"
    Złodziejstwo, głupota, arogancja i zawiść. Jak morze.
  • @Światowid 22:10:26
    "Chodzi o to, by w prestrzeni publicznej nie pojawiały się postulaty dotyczące kluczowych dla rzeczywistych elit kwestii, tylko o to, by masy tak angażowały się emocjonalnie i intelektualnie w wykreowany konflikt, by wszystkie pozostałe kwestie utracić z oczu. "

    To prawda, ale tylko połowiczna. Po drugiej stronie medalu widać, że nawet gdy taka kluczowa kwestia wypłynie, to publika nie jest nią zainteresowana, nie budzi ona jej emocji. Publika jest zbyt głupia, aby wyróżnić kwestie naprawdę istotne dla dalszego życia i współżycia.
  • A ja mam tradfycyjnie konkret.
    Przeszła przez media wiadomość że Warszawa jest drugim w Europie miastem pod względem liczby studentów. Nie wspomniano taktownie którym jest pod względem liczby tzw. nauczycieli akademickich. I słusznie, zapewne pierwszym, po co polskich ludków denerwować. Bo co jasne Warszawa nie słynie z wysokiego poziomu nauki, uczelni itd. Raczej bagno, muł i szuwary. Więc skąd to miejsce w czołówce? Ależ już o tym opisałem i ciemniakom będę powtarzał po sto razy. To jest socjal, prawdziwy potężny wypasiony socjal. Nie po kilka stów na łebka, tylko po kilka tysięcy. Gdy rozwijał się jakoby genialny system Balcerowicza, w Polsce na prowincji znienawidzony, w Warszawie wychwalany, wtedy mądre głowy ustaliły z punktu że ten system typu obóz pracy trzeba jakoś zręcznie omijać. Bo się człowiek zarobi i umrze i tak jako nędzarz z przepracowania. Trzeba wklejać się pod budżet, parabudżet, twory różne, ale nigdy pracować w twardej rynkowej konkurencji. Więc rozmnażano świadomie posady w administracji państwowej i lokalnej. Ale też szkoły i uczelnie, tam wprowadzono specjalne zasady zatrudnienia. W zasadzie nie zwalniają, faktyczny brak weryfikacji przydatności do zawodu ( kompletny idiota też tam spokojnie może pracować DO KOŃCA ŻYCIA), do tego całkiem dobre wynagrodzenia powyżej średniej krajowej ( za ewidentne nieróbstwo ).
    I to jest ten socjal którego nikt nie ośmieli się nawet głośno publicznie skrytykować. Pewnie nas to kosztuje ze 50 miliardów złotych rocznie, a z niepotrzebnymi urzędnikami ze 100 miliardów, ale to już tak jest poukładane. Nie do ruszenia, kasta, układ, mafia, banda, złodziejstwo. Nazywają się sami elita. Te ciemne chamy co tylko do pasienia krów się nadają.
    A jeszcze te organizacje NGO czyli pozarządowe, rozmnożyło się to niemożliwie, tam też zapewne krąży jakaś duża kasa. Na czym polega ten przewał, nie wiem. Warto by było kiedyś to obadać.
  • Doskonała analiza
    Tak to właśnie wygląda. Niestety, ale prawdziwe mafie rozwijają się doskonale w tym iluzorycznym systemie.

    5*
  • Finezyjny tekst
    Gratuluję.
  • @wawel 02:42:38
    Symulację pracy władzy z opozycją nie można porównywać do pracy silnika.

    System silnika, ze wszystkimi oporami posiada pracę tylko w jednym kierunku.

    Opozycja zawsze ma przeciwny kierunek pracy. Jak zaistnieje to blokuje cały system demokracji.

    Dlatego system demokracji może pracować na wszystkich szybkościach, ale bez opozycji. Może tak będzie w XXII Wieku.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930