Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
89 postów 103 komentarze

varietas vestis reginae

wawel - "Jesteśmy oceanem w nocy, wypełnionym poblaskami światła. Siedząc tu razem, jesteśmy przestrzenią między rybami a księżycem." [Dżalaluddin Rumi]

O partyjnych przedsiębiorcach i rosnących wieżowcach

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nową nadzieja dla ludzkości może być religia wiecznego życia partii politycznych

O uczciwych, partyjnych przedsiębiorcach i rosnących wieżowcach, czyli pierwszy miliard trzeba usłupić

 

Jestem za wieżowcem dla PIS-u. Ale czemu tylko dla PIS-u? Wszystkie partie muszą być na takich samych prawach. Polskie partie budują wieżowce partyjne. I polski obywatel im w tym pomaga. Wieżowiec PIS-u będzie miał formę dwóch bliźniaczych wież. Wieżowiec pracujący na wieczny byt PSL-u będzie w formie języczka u wagi albo stogu siana. Wieżowiec Kukiza w kształcie gitary, wieżowiec partii Razem – w formie stylowej menory. Na razie to będą tylko pojedyncze wieżowce partyjne, ale bądźmy dobrej myśli – pieniądz robi pieniądz. Po kilku latach nasze kochane partie już nie tylko pojedyncze, samotne, depresyjne wieżowce jak oazy na pustyni miast będą miały, ale powoli zaczną się w urbanistycznym pejzażu pojawiać całe dzielnice biznesów partyjnych, drapaczy chmur partyjnych będących hotelami, ośrodkami spa prowadzonych przez partie. Wieżowce z ogrodami na dachu może mieć tylko Dubaj? Dlaczego? A wiszące ogrody tylko miała prawo mieć jakaś Semiramida? Zwykła, prywatna Semiramida., nie udzielająca się społecznie, nie należąca do żadnej partii, aspołeczna? 

A dlaczego tylko stolica? Dzielnice partyjnych drapaczy chmur powinny rozkwitać w każdym mieście. Partie, nasze dobrodziejki, nie mogą żyć w niepewności. Jesteśmy im winni spokój, pewność przetrwania i wieczne życie. Dbając o banki partyjne zadbamy o partie. Każdy za pośrednictwem banków będzie żył tym, że ma swoją cegiełkę w wielkim wieżowcu partyjnym – będzie to budowało niezwykłą więź przywódców partyjnych z obywatelami. Tak, to nie przesada – tylko gwarancja wiecznego życia oddać może ogrom zależności naszej od istnienia partii.

  

Wielu badaczy mówi, że chrześcijaństwo nie odpowiada na wyzwania naszych czasów, że musi się zmienić, albo ustąpić miejsca nowej religii. Dużo wskazuje na to, że tą oczekiwaną, nową nadzieja dla ludzkości może być religia wiecznego życia partii politycznych. Partie zasilane interesem wieżowcowym, partie żywione przez całe dzielnice hotelowo-turystyczne – nie znikną z powierzchni ziemi. Będziemy mogli spać spokojnie. Każdy pamięta lub słyszał jaki był lament, gdy zmarł wielki przywódca partyjny o imieniu Józef. Po co te narodowe lamenty, płacze, depresje i samobójstwa? Jeden Stalingrad to za mało. Główne dzielnice handlowe każdego miasta winny pracować w pocie czoła na niezniszczalność rdzenia partii. I wtedy nie będzie żadną tragedią zakończenie etapu ziemskiej wędrówki przywódcy. Duch przywódcy będzie unosił się nad dzielnicą partyjną, nad miastem partii. Partia osiągnie byt ponadosobowy, ponadjednostkowy. Jej przywódcy będą tylko chwilowym wcieleniem Partyjnego Króla Anty-Ducha wędrującego przez dzieje, przez wieki i tysiące lat, snującego wątek ciągłości władzy od Okrągłego Stołu do szczęśliwych dni dzisiejszych. 

 

Religia wiecznego życia partii ogarnie ludzki ród. A jej świątynie w postaci niebosiężnych wież będą widoczne z kosmosu. Nieśmiertelność partii zamiast nieśmiertelności pojedynczego człowieka. Jednostka – zerem, jednostka – bzdurą, Źle człowiekowi, kiedy sam jest. Biada samemu, nic nie zwojuje. Partia – to nieśmiertelność naszej sprawy. Partia to wieczności gest! Gest znaczony lasami pnących się w górę ku słońcu, ku jądru galaktyki - strzelistych pomników wodzów narodu, schodów, iglic totemów, wież wynajmu, zigguratów pamięci, wież języków poplątania, obelisków imion przywódców wyrytych w marmurze, granicie i skale. Wschód kocha pionowe, kamienne lasy wystrzelające w górę, drapiące chmury i rzucające - w swym mniemaniu - wyzwanie niebu i ludzkiej niepamięci. Pamięci imion przywódców - ty nad poziomy wylatuj! Bo myśmy wędrowcy Wschodu! Po czym poznajemy ludzi wschodu? Po tym, że wznoszą za każdym lasem wysokie wieże - by każde obce plemię bało się tego obozu.  

Partia – to jedno, co mnie nie zdradzi. Najdostojniejsze ze słów – partia. Partia wiecznością jest - jednostka tylko krótką chwilą. Oddać jej cześć może tylko wieża tak wielka jak Babel, partyjna metropolia jak Babilon. Złożone z setek partyjnych dzielnic, jak plastry miodu, jak kłosy ze stogu. 

Ale droga do tego nie jest łatwa. Usłana jest niepodpisanymi umowami, niewystawionymi fakturami. Drogę do celu znaczą setki, tysiące kierowców i sekretarek. Ale tych nigdy nie zabraknie. Wieczny żywot każdej partii, narodziny jej zbawczej funkcji budują, niczym święci rodziciele każdej spółki i fundacji – kierowca i sekretarka, jak Józef i Maryja. Świętą rodzinę Józef, Maryja i Jezus w naszej nowej religii nieśmiertelnych partii zastąpią Kierowca, Sekretarka i rodzący się Biznes Partyjny zwiastowany pasterzom tłumów zwanych rzecznikami partyjnymi. 

Droga długa ale już na niej jesteśmy, potrzeba tylko konsekwencji. I świadomości tego, co chcemy osiągnąć. Muszą powstać agencje pracy kierowców i sekretarek, gotowych, rozgrzanych. Potęga partii stać będzie na skromnych ramionach sekretarek i kierowców. Na tych ramionach zbuduję biznes swój - jak to chyba ktoś powiedział był. Kierowcy i sekretarki powinni także mieć swoje miejsca, swoje wdzięczne nieruchomości, trochę mniejsze, nie w centrum – ale muszą mieć, bo to ich ramiona dają nam pewność wiecznego życia naszych dobrodziejek, naszych partii. 

 

Polskie dzielnice partyjne zaczną być głośne w świecie. Nie udało się z e-samochodami – uda się z part-dzielnicami. Part-dzielnica świat zachwyca! Miliony turystów chętnych oglądać wieżowce w kształcie logotypów partyjnych dadzą zatrudnienie Polakom w sektorze usług. PKB przebije szklany sufit. Szejkowie będą pobierać kursy w siedzibach partii. Polski cud partyjno-gospodarczy zadziwi świat i partie świata – świata kwiat.

 

Tworzenie nowych prądów w ekonomii stanie się znakiem firmowym RP. Wycieczki z japońskich uczelni zaleją Polskę, by poznawać tu na miejscu – Metodę im. Prezesa polegającą na tym, że organizacjami i firmami kierują słupy. Najwyższy czas zalegalizować instytucję słupów, utworzyć Instytut Słupów im. Prezesa. Każda partia musi mieć prawo do nieograniczonej liczby kredytów. Docelowo każda partia musi mieć swój bank, oczywiście przywódca partyjny będzie bez konta, ale z bankiem. Biznesmen partyjny nie zniża się do gminnego obyczaju posiadania konta – on posiada banki. I dlatego ludzie go czczą. 

W Polsce powstanie Światowy Kongres Biznesmenów Partyjnych. Jego filie w poszczególnych krajach utworzą sieć. Sieć paralelną do globalnej sieci instytucji finansowych i banków. Biznesmeni Partyjni pospołu z bankierami zadbają o nasze szczęście. 

W demokracji panpartyjnej będzie panowała wzorcowa wolność – każdy obywatel będzie mógł sobie wybrać jaką partię chce unieśmiertelnić i będzie mógł jako patronimiczny człon nazwiska obrać sobie część nazwy partii (Igor Pokowski Anielewicz, Jakub Razemow Goldberg, Lech Pisow Kowalski). 

Także dziedzina prawa zostanie zrewolucjonizowana przez Polaków jako efekt Rewolucji Wieżowców. Będzie to pierwszy kraj, w którym powstanie MOP (Ministerstwo Obchodzenia Prawa). Ministerstwo półlegalne działające w szarej strefie intelektu. Ten MOP wyczyści państwo z wszystkich przeszkód dla robienia interesów przez uczciwych biznesmenów partyjnych. Nowa kultura prawna wyjdzie z Polski – prawo mieszane, zamiast prawa łacińskiego. Zaczną się międzynarodowe szkolenia przywódców partyjno-narodowych w Instytucie Słupów im.Prezesa. Już widzę oczyma wyobraźni wielkie bilboardy na wieżowcach: Kup słup! Nie ma prawa, którego nie da się sprawiedliwie obejść! Nie ma takiej sprawiedliwości, której nie można by zgodnie z prawem zlikwidować! 

 

Skąd pochodzi i jak się nazywa ten fantastyczny system prawny, przeciwny do łacińskiego? System prawny, który "odprawia prawo" i "odsprawiedliwia sprawiedliwość". 

 

Czyż nie pamiętamy opisu K.O.Borchardta w „Znaczy kapitan”, kiedy to grupka Żydów podczas każdego rejsu udaje się do któregoś z oficerów pokładowych i... kupuje symbolicznie statek za złotówkę, po to by obejść zakaz podróżowania w szabat, bo z chwilą wręczenia oficerowi złotówki statek nagle... jako nabyty staje się ich własnością, a więc staje się ich domem. A skoro są w domu, to nie podróżują. (choć podróżują) i prawa nie łamią.  Fantastyczne prawo, takie jakie można sobie wymarzyć. W szabat nie wolno także przenosić rzeczy. Ale nie zakazano rzucać, a zatem szeregiem rzutów wolno przenosić wszystko. Wolno też wynosić rzeczy w szabat, niosąc na odwróconej dłoni, w butach, wplątane we włosy itp., bo wtedy takie wynoszenie przestaje być... wynoszeniem.   I prawo całe i Żyd szczęśliwy.  I gmina cała sławi pobożnego człowieka. I wilk Tory syty i owca Żyda cała. Zupełnie jak z tymi sekretarkami, które są w radzie nadzorczej, ale przecież są sekretarkami Partii lub sekretarkami Prezesa. A Prezesa nie ma we władzach spółki, choć nią włada. Statek staje się domem, bo daliśmy za niego kapitanowi złotówkę. Partia zmienia się w Prezesa, Prezes w sekretarkę i kierowcę (tzw.prezes zbiorowy zamiennikowy o tej samej substancji aktywnej) a sekretarka i kierowca ulatniają się w niebyt wraz z odebraniem telefonu od Prezesa Partii. I wszystko sze krenczy ars regia, ups, sze krenczy lege artis...  

Inny przykład na to, jak nie przejmować się ani prawem, ani sprawiedliwością robiąc swoje i nazywając się prawym i sprawiedliwym:  

w piątki nie wolno oddalać się od domu więcej niż siedem „parasas" (jedna parsa liczy się 4.000 kroków), dlatego, żeby móc zdążyć na szabat z powrotem do domu. Ale są na to sposoby! Po pierwsze można urządzić „pomieszanie granic", uwzględniając cztery rodzaje własności gruntowej (prywatnej, publicznej itd.) i przechodząc w odpowiedniej kolejności z jednego rodzaju na drugi można się wyplątać poza granice wszystkich! Budując łańcuszek organizacji, fundacji etc. można wyplątać się poza granice partii. A za pomocą sekretarek i kierowców można wyplątać się z władz spółki, za pomocą posłów - wyplątać się z władz państwa - sprawując w państwie władzę. Jeśli nie wiecie, jak to nazwać, to mówię wam: to nazywa się "ojryw tchimin" - jak podaje prof. Koneczny. Drugi sposób jest prostszy: wieczorem, tuż przed sabatem trzeba przy końcu pierwszych dwu tysięcy łokci położyć na ziemi kawałek pieczeni, lub cały bochen chleba, odmawiając stosowną modlitewkę, po czym wolno od tego miejsca posuwać się o dalsze dwa tysiące łokci we wszystkich kierunkach. Cały kruczek, całe oszustwo względem samego siebie (oraz względem Tory i Jehowy) sprowadza się do zasymulowania na dworzu, na gołej ziemi – że odbywa się tu szabasowa wieczerza. Trzeba po prostu odegrać przedstawienie, samemu w tę fikcję uwierzyć i udać, że się wierzy, iż Jahwe też uwierzył w tę bzdurę. Skoro się w pierwszym obranym w taki sposób w otwartym terenie miejscu ugryzło kawałek chleba i kawałek pieczeni, znaczy to, że szabasowało się tam, czyli że zadomowiono się tam, czyli że ten kawałek ziemi, na którym przysiedliśmy, żeby ugryźć kanapkę z pieczenią – stał się... naszym domem. A skoro tak, to zgodnie z prawem od tego miejsca znowu możemy oddalić się na 2 tys. kroków. Takim sposobem można te 2 tys. łokci przedłużać w nieskończoność, „skolko ugodno”. Teoretycznie prawo obowiązuje a my je przestrzegamy. A praktycznie robimy co chcemy odgrywając tylko kilka razy pewien mały rytuał(zatrzymywanie się co 2 tys. kroków i ugryzienie kanapki). Któż nie przyzna, iż „t a k i e p r a w o”, tak funkcjonujące jest to „genialny wynalazek”? Sam ten trik, kruczek, sztuczka z dwoma tysiącami kroków nazywa się „ojryw tchimin”. Za pomocą „ojrywów” można zrobić jeden dom choćby z całej dzielnicy! Trochę podobną sztuczkę stosował był prezydent Adamowicz przenosząc swoje nieruchomości i konta bankowe na swoich rodziców oraz symulując otrzymywanie darowizn od nich. Dzięki czemu majątek wędrował w świecie wirtualnym, pomnażając się, nie należąc do nikogo i w zasadzie nie istniejąc... Można nazwać ten wynalazek "oscylator talmudyczny". Stosował to premier Morawiecki przepisując mieszkania i dom na żonę.  To jest ten sam duch. Duch „ojryw tchimin”... 

 

Skoro już wiemy, jak kupić statek z ludźmi za złotówkę i zamienić w stacjonarny, płynący dom, to możemy sprzedawać i kupować bank za złotówkę oraz budować za złotówkę wieżowiec najwyższy w mieście. Gdy nabędziemy bank za złotówkę, to ten bank nam skredytuje wieżowiec za złotówkę, a wtedy żywot naszej partii uczynimy wiecznym. Bardzo uczciwie, z szumidłami i przede wszystkim skromnie oraz w starych butach. Gdy stalmudyzujemy już całe łacińskie prawo ipołowę każdego miasta - wszystko stanie się możliwe, nasze pragnienia nie będą znały granic. I staną pomniki nasze na wszystkich rondach kraju. A nasza sława wzrastać będzie bez końca rosnąc jak najwyższa wieża świata. A nasza własność będzie się pomnażać, będąc niewidoczną i nietykalną.Bo mamy 3 typy własności: państwowa, prywatna i talmudyczna. Talmudyczna własność nie należy do jednej osoby, czy firmy. Talmudyczna własność oscyluje pomiędzy pojedynczymi podmiotami złączonymi wspólnym duchem, tzn. jest majątkiem kast. 

I gdy zapanuje już bez skrupułów właśnie takie, testowane teraz prawo, wszystko to spowoduje wielki boom gospodarczy w Polsce. Biznesmeni i inwestorzy z całego świata zaczną się tu zjeżdżać. Wreszcie wzrosną inwestycje, Warszawa nowym Dubajem! Polska zacznie zrównywać się gospodarczo z Niemcami, Chinami. Tylko w Polsce będzie mógł zaistnieć tak błyskawiczny, skokowy rozwój gospodarczy. Tylko tu, bo to jest państwo dwóch narodów, które to dwa narody będą symbolizować dwie wieże. 

Dziennikarzy zaś, którzy zaczną tropić, czy rewelacyjne dane statystyczne są prawdziwe – zastąpimy słupami dziennikarskimi. Damy im dożywotnią rentę, żeby już nic do końca życia nie pisali. Upartych natomiast zneutralizujemy na sposób księcia saudyjskiego w zaprzyjaźnionej ambasadzie w Turcji. 

A wszystko to zaczęło się od wieżowców, które staną na działce, na której kiedyś stały budynki finansujące partię prarodzicielkę. Wierność przodkom jest ważna dla wspólnot. Duch partyjny unosi się do dziś na d tym palcem Boga dotkniętym miejscem. I patrzy na nas ze swych niebotycznych wyżyn. Jest to duch nie tylko jednej partii. Jest to duch wszechpartyjny. A gdy się w partię zejdziemy w walce –  to padnij, wrogu, leż i pamiętaj. Partia – to ręka milionopalca, w jedną miażdżącą pięść zaciśnięta. Prasa - Książka - Ruch. Partia - Szczęście - Duch. Zakorzeniona w wieżowcach, których z pejzażu nie wyrwie nikt. Wbita w serce miast milionopalca partii ręka, której winniśmy hołd, swoją pracę, wieczne życie i codzienny wikt!

 

image

  

Partia jak pięść z wielu palców, jak tęcza. Cała paleta partii będzie nad nami czuwała, nas pilnowała i swych biznesów. Partie w zgodnej harmonii będą się wymieniały w swych dyżurach nad nami. Monopartyjny system to przeżytek. Z powodu wzrostu świadomości społecznej dzięki internetowi system monopartyjny już przestał działać. Tylko wielość partii zaciśnięta w pięść odpowie na wyzwania nowego czasu. Tylko międzynarodówka biznesmenów partyjnych! Niech dziś przyświeca nam tęczowy system zatroskanych dyżurów wielopartyjnych! System, w którym lud nigdy nie będzie się nudził. Rozrywki nie zabraknie, gdy konkurujące palce w pięści, konkurujące partie zaczną od czasu do czasu wysadzać budynki, gmachy i drapacze chmur swoich rywali. Kwitły będą programy socjalne: dla ludzi - modlitewnik plus, dla szeregów partyjnych - wieżowiec plus. 

Naszym celem jest rzeczywistość taka, gdzie nie ma już podziałów – państwo, partia, szef partii i ekonomia stanowią nierozerwalną jedność. Celem jest to, co proroczo zapowiada premier – wszechobecna jedność.  

Patrząc na losy Polski widzimy, że dopiero jesteśmy w połowie drogi, jesteśmy na etapie gospodarki panpartyjnej słupowej. Ale to dopiero wyznacza nam kierunek i cel. Celem jest gospodarka panpartyjna bezsłupowa. Taka, w której nie będą już musieli nasi przywódcy kryć swych planów w łańcuszku firm ani kryć swych spółek pod tajemną nazwą, ani kryć swój biznesowy geniusz pod spódnicą sekretarek i w nogawkach kierowców. Nigdy nie rozumiałem dlaczego tego krycia się, maskowania, tych łańcuszków firm nie można zlikwidować zmieniając prawo. Łańcuszki firm piorą pieniądze, łańcuszki firm kradną VAT, łańcuszki firm wznoszą partii wieżowce - ach, jakże łatwy jest legalnych krętactw świat! Przecież wszystkie partie tego chcą, wszystkie partie chcą zmiany prawa, tylko wstydzą się powiedzieć. Powiedzmy to za nich i wymuśmy to na nich! Niech wreszcie myśli i zamiarowi odpowiada czyn oraz kształt prawa. Przecież to poniża naszych przywódców tak kryć się i lękać się. Nie lękajcie się! Nie bójta się Śpiewaka, syna wójta, co rzekł jak pasterz do owiec, że partia PIS - nie mając do tego prawa - buduje wieżowiec. Bądźcie dumni! Dumnym potomkom emirów i szejków nie przystoi kryć się. Macie wznosić wieże, obeliski, wieżowce, zigguraty i z ich szczytu spod mocno zmrużonych powiek i spod oczu zda się skośnych - obserwować wiernych aborygenów lubiących długie, wschodnie bajki w języku polskim o swych szczęśliwych,  przyszłych aborygeńskich  losach. I stanie się Astana nowa w mig... 

 

Tej przyszłości szklanych wieżowców partyjnych nie przewidział żaden wieszcz.Dzisiaj już przewidywać jest łatwiej. Wystarczy tylko rozmnożyć wieżowce, słupy wieżowców, słupy do budowania wieżowców, pomnożyć kierowców i sekretarki (dał nam przykład Lech Wałęsa jak kierowca ważny). Rzeczywistość świata przedsiębiorców partyjno-słupowych jest łatwo przewidywalna, rozwija się ona wg prostej zasady multiplikacji, jak kolonia grzybów na zdrowym pniu drzewa. 

 

Na tę grzybową przyszłość patrzą dzielni dziennikarze i ćwierćzależni blogerzy z wniebowziętymi minami. Wszyscy są bezgranicznie zachwyceni stopniem uczciwości usłupienia. I wierzą, że tak dobry początek da 100% pewności, powstania wielopartii wiecznej. I tylko orzeł z godła patrząc na to wszystko osłupiał... Chodzą słuchy, że partia Zandberga wniosła projekt ustawy o zmianie godła państwowego – orzeł z oczami w słup. Blogerzy i dziennikarze z bratnich spółek, wszyscy razem intonują pieśń  

Żeby Polska, żeby Polska, żeby Polska była słupem! Żeby Polska partiii łupeeeeem! 

 

Każdy zna przyczynę upadku projektu odbudowy państwa polskiego jaką było przyjęcie za normę postępowania hasła: Pierwszy milion trzeba ukraść! Polska zaczęła upadać, bo zła była recepta. Recepta nowa, poprawiona, wypracowana przez kierowców, zaprzyjaźnione zielarki i szparkie sekretarki oraz tajemnych przedsiębiorców brzmi: Pierwszy miliard trzeba usłupić! Skromnie i uczciwie usłupić! Na partii żelazne, wieczne panowanie. A królestwu Okrągłego Stołu nie będzie końca. 

 

image

 

Warszawa anno domini 2030. W środku PIS-Tower, dokoła wieżowce pozostałych partii rozmnożonych z 3 nóg okrągłego stołu. W "PIS-Tower poziom 0", czyli ponad wielopoziomowym parkingiem widzimy z zaciemnionymi na czarno szybami głośny w całym świecie Instytut Słupów im.Prezesa Sprawiedliwego.

 

 

                                                     image

 

                                         Orzeł osłupiały - projekt godła RP ( Rzeczpospolitej Partyjnej)

 

                    image

 

 

 =======================================

zapraszam na:

https://rzadwygnanyrp.wordpress.com/

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @
    5*

    //To jest ten sam duch. Duch „ojryw tchimin”... //

    The Impact of Jewish Law on Contemporary Legal Systems

    https://www.olir.it/areetematiche/73/documents/maoz_milano2003.pdf

    COMPARATIVE AMERICAN AND TALMUDIC CRIMINAL LAW
    Irene Merker Rosenberg and
    Yale L. Rosenberg
    https://www.law.uh.edu/rosenberg/Comparative-American-and-Talmudic-Criminal-Law.pdf

    esp.
    //CHAPTER THREE How to Read Precedent//
  • Wawel
    Wiem, ze nie taka byla intencja autora, ale ubawilam sie czytajac.
  • Świetne hasło
    Usłupić Polskę!!
    5*

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930