Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
56 postów 85 komentarzy

varietas vestis reginae

wawel - "Jesteśmy oceanem w nocy, wypełnionym poblaskami światła. Siedząc tu razem, jesteśmy przestrzenią między rybami a księżycem." [Dżalaluddin Rumi]

Słowo „antysemityzm”: skąd, po co i dla kogo?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dziś nie zdobywa się już ziem, by mieć ludzi, podbija się dusze, psychikę. Opanowawszy psychikę ma się w ręku człowieka. Mając człowieka zajmuje się teren.

MOTTO

Dziś nie zdobywa się już ziem, by mieć ludzi, podbija się dusze, psychikę. Opanowawszy psychikę ma się w ręku człowieka. Mając człowieka zajmuje się teren. (...) Straszliwa broń, która próbuje nie ujawniać swego istnienia. Inteligentnie i subtelnie tkwi na samym skraju areny walki. Nie sposób jej zaatakować. Jeśli się powie choć słowo przeciwko niej, zostanie się uznanym za faszystę. (...) Ta groźna metoda przenika do pewnej części środków przekazu, do pewnej części tych, którzy nauczają, opanowuje dusze, serca i mózgi. Kościół, szkołę i uniwersytet. Dawniej, by mieć władzę, trzeba było kontrolować Kościół, a więc dusze; w XIX w. szkolnictwo, a więc mózgi. Dzisiaj prym wiodą środki audiowizualne i uniwersytet. (...) Na Zachodzie nie uczy się już (...) miłości ojczyzny (...) lecz (...) tego, co nazywam „odwrotnym porządkiem”.

[Alexandre de Marenches, dyrektor generalny francuskiej Służby Dokumentacji Wywiadu i Kontrwywiadu w latach 1970-1981]

 

„Każde z kilku znaczeń słowa antysemityzm to nie tylko –używając obrazowego porównania - jeden osobisty ochroniarz przyznany każdemu Żydowi i całej grupie narodowo-konfesyjnej, wyłączający ich spod jakiejkolwiek krytyki. Słowo antysemityzm – co dostrzegamy dopiero po czasie – pełni wiele funkcji. Jest testem uległości umysłu i jego podatności na manipulację a także taranem rozbijającym mury obronne każdego z państw oraz transporterem opancerzonym wypełnionym przez oddział specjalny do penetracji państw przez wiele destrukcyjnych ideologii zrodzonych lub używanych przez grupę agresorów na froncie hybrydowej wojny informacyjnej mającej na celu podbić psychiki ludzkie. Słowo „antysemityzm” to sztandarowy produkt militarny marksizmu kulturowego, rzec można – jego baza wojskowa, albo pływający lotniskowiec z którego dzień i noc startują eskadry nakierowane na nasze ośrodki dowódcze. Nie wpuszczajmy tego słowa do naszego domu, do ojczystego języka”. 

 

WSTĘP

Antysemityzm: wszyscy o tym mówią, prawie nikt nie wie, co to jest... Pełen dobrej woli badacz chcący znaleźć monografię tego pojęcia po to, żeby ewentualnie napisać swoją wersję monografii lub jej krytykę – po trwających pewien czas poszukiwaniach zaczyna popadać w stan zdumienia. Pojęcie to ma tak wiele twarzy, sensów, znaczeń i odniesień, że wydaje się być wszędzie i... nigdzie. Najlepiej pasuje tu słowo: „chimeryczny” oznaczający coś, co jest wysoce nierzeczywiste i wydumane. Chimera to ziejący ogniem mityczny potwór mający głowę lwa, ciało kozy i ogon węża. Nie ma danych po temu, czy byli tacy wśród starożytnych Greków, którzy całkiem realnie bali się Chimery, odczuwali przed nią strach. Posądzenia o antysemityzm boją się natomiast prawie wszyscy oprócz większości Żydów, piszę „oprócz większości”, gdyż pewien promil Żydów też doświadcza wzroku nieistniejącej Chimery „antysemityzmu”, gdy odważają się głosić poglądy niewygodne dla żydowskiego mainstreamu.

 

Prawie każde lokalne środowisko żydowskie, prawie każdy autor żydowski mają swoją definicję antysemityzmu, czy też może raczej swoje własne antysemityzmu rozumienie i wyczucie, bo definicji jego z założenia nie może być, gdyż straciłoby swoją uniwersalność. Odnosi się dziwne wrażenie, że wszystkim na rekę jest owa mglistość i wieloznaczność. Czyżby celowo pilnowano tego, by pojęcie to przypominało pod względem pojemności worek, pod względem plastyczności meduzę lub pod względem bezkształtu i pęcznienia gąbkę (niem. Schwammbegriff). Jednak mimo wszystko, mimo tej chimeryczności i niepochwytności, po wielu poszukiwaniach źródłowych i wielu godzinach refleksji postaram się zaprezentować podstawowy zespół znaczeń, jaki nadają temu pojęciu ludzie go używający, środowiska zainteresowane w jego rozpowszechnianiu, mimo, iż w każdym z języków narodowych istnieją od dawna wyspecyfikowane, precyzyjne pojęcia pokrywające i wyczerpujące zakres semantyczny pojęcia antysemityzm (np. pojęcia „zniesławienie”, „znieważenie”). Czyżby tak potężny nacisk i globalna propaganda na rzecz wypełniania całej sfery publicznej tym pojęciem miała na celu inne funkcje, niż funkcje komunikacyjne? Czyżby wchodziły tu w grę funkcje propagandowe, socjotechniczne a nawet pseudoreligijne?

 

Zajmę się tym w drugiej i trzeciej części tekstu, pierwszą poświęcając przejrzystej analizie głównych sześciu znaczeń owego osobliwego terminu roszczącego sobie prawa do bycia jednocześnie terminem naukowym, potocznym, maksymalnie wieloznacznym i nieostrym a zarazem prawniczym, co oczywiście jest nie do pogodzenia a której to sprzeczności nikt nie podnosi, a wielu z ochotą ją eksploatuje. Rozpatrzę też w skrócie jak się ma inkryminowane pojęcie do polskiego systemu prawnego, do polskiego języka, kultury i do potrzeb polskiej polityki. Dla łatwiejszej przyswajalności podzieliłem tekst na dwie części i zmieniłem kolejność prezentacji. Wyniki analiz prezentuję w pierwszej, krótkiej części. Część druga, bardziej obszerna zawiera przykłady szczegółowych analiz genezy, sensu, celu, istoty i form posługiwania się takim terminem jak „antysemityzm”. Część druga może być bardzo interesująca dla tego, kto chce wniknąć głębiej w różnorakie funkcje, jakie spełnia słowo

antysemityzm w dzisiejszym świecie, w dzisiejszych technikach propagandowych, w obecnej wojnie informacyjnej oraz w modelowaniu naszego oglądu świata, naszego sposobu myślenia i wartościowania rzeczy i zdarzeń oraz sposobu rozumienia historii.

 

 

1.

 

Jak już zapowiedziałem we wstępie – szczegółowe uwagi do pojęcia „antysemityzm” (językowe, semiologiczne, logiczne, historyczne, antropologiczne i religioznawcze) zawarte będą w części drugiej eseju. Teraz zaś wyłożone będą podstawowe znaczenia pojęcia „antysemityzm”, w którym jest ono współcześnie używane a które radykalnie różnią się od pierwotnego jego znaczenia. Typy oraz ilość znaczeń pojęcia antysemityzm zostały wyekstrahowane z dużej i reprezentatywnej ilości wypowiedzi oraz tekstów pisanych pochodzących z okresu ok. 100 lat za pomocą analizy językowej, hermeneutycznej oraz uzupełniającej je analizy fenomenologicznej. 

 

Rozpocząć trzeba od rozpatrzenia, jakie jest (są) znaczenia słowa antysemityzm w ramach języka potocznego (common, colloquial, informal). W wyniku zastosowania metody indukcyjnej, czyli analizy najbardziej rozpowszechnionych znaczeń tego pojęcia i zredukowania ich do zespołu głównych kategorii wyczerpujących cały spotykany zakres  znaczeniowy otrzymujemy 6 znaczeń, które pogrupować można w 3 pary znaczeń: 1. biologia-polityka 2. psychologia-konfesja 3. nauka-prawo. Owe 6 znaczeń rzadko jest używanych osobno. Środowiska posługująca się słowem antysemityzm niezauważalnie mieszają ze sobą kilka poziomów znaczeniowych uniemożliwiając jakiekolwiek odrzucenie oskarżenia o antysemityzm, płynnie przechodzą od znaczenia np. prawnego do politycznego poprzez religijne.

Wnikliwa obserwacja zwykłych rozmów i publicznych dysput w których występuje słowo antysemityzm ukazuje, iż potoczne znaczenie tego słowa składa się z mobilnego („opalizującego”) melanżu 6 znaczeń. Gdy podczas rozmowy desygnat przedmiotu rozmowy dokonuje dowolnych peregrynacji z jednej kategorii znaczeniowej do drugiej, wykluczony z rozmowy zostaje nie tylko jakikolwiek wniosek, lecz także i jakikolwiek sens. Rozmowa zaczyna realizować funkcje i cele manipulacyjne jednego z interlokutorów  oraz funkcje kultowe grupy, do której należy. Funkcje oddalające się z każdym wypowiedzianym zdaniem od interaktywnych i interpersonalnych funkcji będących istotą każdej dyskusji i od racjonalnych wymagań klasycznej logiki.

 

Tylko precyzyjne wyodrębnienie sześciu części składowych owej prestidigitatorskiej gry w sześć sensów może uchronić nas przed akcesją do irracjonalnego aktu w który stajemy się niezauważalnie wciągani. Każdy, kto jest zorientowany w dziejach zmagania się racjonalności z nieuczciwością intelektualną, kto zna historię zwalczania poglądów płatnych, wędrownych mędrków (sofistów) przez potęgę precyzji, konsekwencji i metodologii arystotelesowskiej (np. w dziele ‘O dowodach sofistycznych”) – wie o czym mowa. Rozpatrzmy więc, uzyskane drogą analityczną wszystkie użycia, wszystkie znaczenia w jakich stosowana jest nazwa „antysemityzm”, poczynając od najmniej złożonych a najbardziej powszechnych, a następnie przypatrzmy się każdemu z nich dokładniej oceniając jego sensowność, jasność oraz szkodliwość lub użyteczność posługiwania się nimi z punktu widzenia interesów i potrzeb Polaka i szerzej Europejczyka, czyli reprezentanta cywilizacji opartej na greckiej logice i filozofii, rzymskiej filozofii prawa oraz chrześcijańskim światopoglądzie.

 

Wszystkie uzyskane znaczenia słowa „antysemityzm” starałem się zredukować do kilku powtarzalnych typów. Uzyskałem 6 grup znaczeniowych. Po bliższym przyjrzeniu się istocie tego uzyskanego podziału można było zauważyć, iż pokrywa on się z ilością funkcji języka.

 

Język umożliwia nam okazanie własnych a) potrzeb b) emocji c) logicznych komunikatów. Każda z tych trzech funkcji ma swój poziom socjalny, na którym potrzeby zmieniają się w politykę, emocje w religię zaś logiczne komunikaty w naukę i prawo. Wszystkie te 6 funkcji języka jest obecnych w uzusie językowym słowa „antysemityzm”. Dowolna mieszanina kilku znaczeń z owych sześciu daje wszystkie możliwe znaczenia obecne w języku potocznym. 

 

Znaczenie nr 1.: ekspresja potrzeb biologicznych

Znaczenie nr 2.: ekspresja polityki (zagranicznej, historycznej i tożsamościowej), czyli interesów trwania i ekspansji obcego państwa

Znaczenie nr 3.: ekspresja emocji

Znaczenie nr 4.: ekspresja i propaganda obcej i niezrozumiałej „religii” (konfesji), czyli jej dogmatów i czynności rytualnych

Znaczenie nr 5.: obiekt badań „naukowych”

Znaczenie nr 6.: termin prawny

 

image

 

Ad 1. Poziom potrzeb (i popędów) biologicznych (potrzeba bezpieczeństwa, potrzeba przedłużenia gatunku etc.) jest najniższą płaszczyzną wspólną istotom żywym. Najogólniej rzecz ujmując  rodzaje reakcji umożliwiających zaspokojenie biopotrzeb  możemy podzielić na 3 grupy: a) strach b) agresja c) zachowania stadne i prokreacyjne.

W kulturach przednaukowych, prelogicznych z powodu o wiele węższego zasobu słownictwa oraz z powodu braku nawyków do zniuansowanego komunikowania swoich odczuć częstym zjawiskiem jest używanie jednego słowa w dziesiątkach często sprzecznych znaczeń. Tak właśnie jest ze słowem „antysemityzm”. Obca grupa wyzwala strach lub agresję. Kultury oparte na cywilizacji antycznej strach i agresję na widok obcych, lub w reakcji na ich ocenę lub pytanie - wyrażają w sposób zróżnicowany, w rozwiniętych okresach zdaniowych, takich jak: Nie twoja sprawa!  Za dużo chciałbyś wiedzieć! Odczep się ode mnie! Spie****aj! Ku**a mać! (wyraz zdenerwowania a więc objaw strachu), Won! Gardzę tobą! Nie krzywdź mnie... Daj mi spokój! Mam gdzieś ciebie i twoją grupę! Wiem, że jesteś silniejszy.

 

Wszystkie te dość zróżnicowane wyrazy agresji i strachu są zastąpione przez użycie jednego jedynego słowa „antysemityzm” w takich postaciach jak: „Jesteś antysemitą!” „To czysty antysemityzm!” Pozostaje wspomnieć jeszcze o funkcji stadnej, scalającej grupę. W tym wariancie powszechność i łatwość posłużenia się przez Żyda słowem „antysemityzm” spełnia funkcje grupotwórcze, potwierdzające grupową tożsamość lub ją budujące, chroniące grupową tożsamość przed jakąkolwiek możliwością krytyki. Porównać je można do zawołań będących hasłem do ataku lub odwrotu lub przyrównać do wzniesienia w górę plemiennego totemu przez samomianowanego w danej chwili przywódcę. Na tym poziomie językowym duża część znaczeń kryjących się za słowem antysemityzm jest równoznaczna z krótkimi, jedno lub kilkuwyrazowymi wulgaryzmami wymówionymi zdecydowanym lub napastliwym tonem. Godzenie się na tego typu biologiczny atak uwłacza reprezentantom dumnej Christianitas.

 

Ad 2. Potrzeby biologiczne już nie jednostki, jak w poprzednim punkcie, lecz całej grupy (populacji, narodu)zorganizowane w system przybierają postać określonej polityki zewnętrznej i polityki historycznej budującej i podtrzymującej tożsamość. Na tym poziomie wielofunkcyjne narzędzie jakim jest słowo antysemityzm zajmuje się obroną tożsamości i odrębności narodu żydowskiego. Kilka dziesiątek lat wstecz przebiegłość polityków Izraela próbowała wprowadzić pseudokoncept „neoantysemityzmu”. Do już istniejących znaczeń słowa „antysemityzm” dodano jako jedno z dwóch głównych „wszelką krytykę państwa Izrael”.

Sens słowa „antysemityzm” polegający na apoteozie, ubóstwianiu historii, teraźniejszości i przyszłości wszelkich działań diaspory żydowskiej i państwa Izrael w sposób oczywisty nie ma niczego wspólnego z potrzebami i interesem państwa polskiego a jak dowodzą wydarzenia ostatnich miesięcy polityka państwa polskiego może być i prawie zawsze jest z nimi i z używaniem słowa „antysemityzm” pryncypialnie sprzeczna. Posługiwanie się słowem „antysemityzm” w jego znaczeniu politycznym i obniża rangę Polski na arenie międzynarodowej, gdyż jest angażowaniem się w obronę przegranej sprawy, czyli obronę państwa łamiącego podstawowe zasady naszej cywilizacji, co sprzeczne z polską racją stanu.

 

Ad 3. Poziom podstawowych emocji (wstyd, duma, pożądanie, smutek, niepokój, pycha etc.) oraz dodatkowo poziom bardziej złożonych potrzeb (np. potrzeba zwracania na siebie uwagi, potrzeba demonstrowania pozycji społecznej, potrzeba demonstrowania siły, potrzeba okazania lekceważenia etc.). Na tym poziomie słowo antysemityzm zastępuje takie wypowiedzi jak: „Wiem, że należę do marnej, zacofanej nacji, ale nie wiem, co z tym zrobić...” (bardzo rzadkie znaczenie). „Taki byle kto jak ty, nie będzie mnie oceniał!”. „Zazdrościsz mi!” „W porównaniu do nas jesteście niczym!”. „Z tą waszą kretyńską moralnością zawsze pozostaniecie naszymi niewolnikami!” „Przestańcie nas prześladować!” „Nigdy nie będziecie mieć takich samych praw jak my!” „Gardzimy waszymi prawami!” „Nie rozumiem, czego chcesz ode mnie, ale mi się to bardzo nie podoba”. Jak widać paleta znaczeń słowa antysemityzm wyraźnie się tutaj rozszerza, choć są to nadal tylko antyinteraktywne komunikaty skupiające się na kompletnym wyrwaniu się spod jakiejkolwiek możliwości przyznania się do błędu. Bycie podmiotem egotystycznego monologu przedstawicieli innej cywilizacji ma się nijak nie tylko do naszego interesu, ale urąga jakiemukolwiek celowemu działaniu. 

 

Ad 4. Jest to poziom emocji grupowych orkiestrowanych przez państwo Izrael w postaci „wyznania religijnego”, kultu narodowego i konfesji państwowej, podtrzymujących jego istnienie oraz przede wszystkim uzasadniających, legitymizujących prawo do istnienia tego państwa powstałego w wyniku terrorystycznej agresji i ekspansji. Organizują te emocje we wspólną całość pseudoreligijną politycy izraelscy będący ideologami syjonizmu. Ów nacjonalistyczny system nibyreligijny uformowany przez działaczy partyjnych na wzór nadprzyrodzonego systemu wierzeń ma swoje dogmaty, wyznania wiary, klątwy, grzechy, nagrody, swoich świętych i swoje mity. W swej istocie jest krańcowo antychrześcijański i materialistyczny z elementami rasizmu. Wg określenia Simone Weil uczynienie obiektem kultu swej nacji, rasy jest zenitem bałwochwalstwa i bluźnierstwa. 

 

Zastąpienie ofiary krzyża – holokaustem jednego narodu a następnie ubóstwienie tego narodu – do tego także z premedytacją używane jest słowo „antysemityzm”. Pełni ono funkcję religijnej anatemy, religijnej klątwy, którą ma moc nakładać każdy Żyd. Ubóstwienie własnego narodu w religii holokaustu jest zwykłą renowacją obwołania siebie narodem wybranym. Każdego, kto odrzuca tę apoteozę narodu i ofiary Izraela spotka ekskomunika w postaci słowa „antysemita”.

Wszelkie przykładanie ręki do podtrzymywania tego sekciarsko-bluźnierczego znaczenia słowa antysemityzm jest hańbą i apostazją od chrześcijaństwa.

 

Ad 5. Poziom znaczenia próbującego być naukowym. Na tym poziomie możemy obserwować swego rodzaju syzyfowe prace lub męki Tantala, gdyż z pojęcia-worka, pojęcia-gąbki, płynnego, mętnego, celowo mrocznego nigdy ostatecznie nie zdefiniowanego terminu udającego termin naukowy – próbuje się tworzyć naukę, jakowąś symptomatologię i historię antysemityzmu. Tworzenie jakiejkolwiek historii antysemityzmu nie spełnia warunków metodologii nauk historycznych. Wypreparowane z kontekstu i z interakcji z innymi podmiotami dziejów przykłady emocji, postaw i działań skierowanych przeciw jakiejś jednej grupie nie mogą być przedmiotem historii a co najwyżej tematem memuarów lub narodowej twórczości beletrystycznej. Brak uzwględnienia przyczyn takich a nie innych zachowań wobec jakiegoś narodu oraz nieobecność podstawowej syntagmy dziejowej (akcja-reakcja) wyklucza próby uczynienia dziejów postaw nieprzychylnych Żydom jakimkolwiek obiektem nauki, czyli historiografii typu zachodniego, pozostawiając takim próbom przestrzeń legendarnych opowieści budujących. Znaczenie słowa „antysemityzm” pozostające w służbie narodowej hagiografii narodu żydowskiego pozostaje poza zainteresowaniem nie tylko Polski, lecz każdego narodu, z wyjątkiem pokaźnej części amerykańskich protestantów wyznających syjonistyczną herezję chrześcijańską o nazwie ewangelikalizm albo dyspensacjonalizm.

 

Ad 6. Znaczenie prawne. Po rozpatrzeniu pięciu poprzednich znaczeń (użyć, „sensów”) widać, że ani z punktu widzenia indywidualnego, ani z punktu widzenia socjalnego oraz polskiej racji stanu żadne z tych znaczeń nie niesie ze sobą żadnych korzyści, a tylko same negatywne oddziaływania i skutki. Wydawać się może, że gdzie jak gdzie, ale chociaż w jednym zastosowaniu, w systemie polskiego prawa karnego i cywilnego może używanie tego słowa ma sens i nie oddziaływuje destruktywnie. Czy tak jest naprawdę?

 

Omówienie znaczenia nr 6, znaczenia prawnego będzie najobszerniejsze z wszystkich, gdyż to ono właśnie ma rzekomo uprawomocniać niepowstrzymaną inwazję tego wrogiego i obcego naszej psychice i cywilizacji terminu na nasz język i naszą psychikę.

 

Na początek trzeba powiedzieć, że termin „antysemityzm” jest nieznany polskiemu systemowi prawnemu, nie występuje w Kodeksie Karnym. Występować by zresztą nie mógł, bo zaprzeczałoby to zasadzie tworzenia prawa na gruncie cywilizacji łacińskiej, czyli zasadzie typizacji przestępstw. To, jakie zachowania ludzkie są przestępstwami określa część szczególna Kodeksu karnego, w której zgrupowane są typy przestępstw. Typ przestępstwa jest  a b s t r a k c y j n y m   obrazem przestępstwa (generalizacją, wzorcem), określa on znamiona przestępstw  i n   a b s t r a c t o. Proces konstruowania znamion określonego przestępstwa nazywa się typizacją. Typizacja czyniona jest tak, by objąć jednym przepisem jak najwięcej zdarzeń, by przepis ujęty był najbardziej syntetycznie. Im więcej zdarzeń wchodzi w zakres określonego przepisu, tym większa jest jego skuteczność oraz sprawniejsza jest technika legislacyjna (Stefański, 2009). Konstruowanie odrębnej „prawnej” definicji typu rzekomego przestępstwa jakim miałby być antysemityzm (poglądy antysemickie, wypowiedzi antysemickie czy nawet... uczucia i myśli  antysemickie) i próby wprowadzenia go do zachodnich systemów prawnych jest horrendum niebywałym usiłującym inkoroporować  do ich wnętrza elementy prawa plemiennego. To tak, jak gdyby chcieć wprowadzić do zachodniego prawa arabskie (koraniczne, zwyczajowe) prawo... wendety. Z tą tylko odmianą, że wendeta żydowska byłaby nie fizyczna, jak wendeta arabska, lecz słowna i oparta na próbach mściwego, publicznego rujnowania czyjejś czci lub kariery zawodowej przy użyciu niejawnych powiązań i presji środowiskowych.

 

Systemy plemienne funkcjonują w wielu sferach analogicznie do systemów totalitarnych, dlatego być może aby opisać skandal związany wciąż jeszcze ze stygmatyzującym używaniem (zwłaszcza przez Polaków wobec Polaków) posądzenia o antysemityzm najlepiej powiedzieć, że jest ono odmianą szukania „myślozbrodni” i uzurpowaniem sobie prawa do kontroli myśli, emocji i negacją wolności słowa. Potrzeba zaś upubliczniania „oskarżeń” o „antysemityzm” w prostej linii wywodzi się z bolszewickiej cnoty donosicielstwa praktykowanej w celu „zdobycia punktów” u władzy.

Dlaczego antysemityzmu nie ma w polskim prawie karnym i być nie może w żadnym cywilizowanym prawie wyjaśniłem powyżej z punktu widzenia filozofii prawa. Pozostaje jeszcze wymienić typy przestępstw, które wyczerpują część ze znamion czynów przestępczych, które próbuje się – najczęściej prawem kaduka – łączyć z owym legendarnym, talmudycznym antysemityzmem. „Antysemityzm” jest pojęciem zbędnym, nadmiarowym, sofistycznym, manipulującym, uczącym matactwa, obcym prawnie, kulturowo, religijnie. Dlaczego zbędnym? Zbędnym dlatego, iż polskie prawo ma wystarczającą ilość środków prawnych w tej sferze. Przestępstwa wobec grup ludnościowych są wyczerpująco i precyzyjnie ujęte Kodeksie Karnym: dyskryminacja (art. 119 KK, kategoria: przestępstwa przeciw ludzkości), zniesławienie (art. 212 KK) oraz znieważenie (art. 216 KK, kategoria: przestępstwa przeciwko czci i nietykalności cielesnej) i publiczne znieważanie ludności, w tym naruszenie nietykalności cielesnej (art. 257 KK, kategoria: przestępstwa przeciwko porządkowi publicznemu), oraz ewentualnie w kodeksie Cywilnym, gdzie ochronę czci gwarantują normy prawa cywilnego (art. 23 i art. 24 KC). „A co nadto jest,od Złego pochodzi”.

 

Dlaczego środowiska żydowskie nie zadowalają się polskimi terminami prawnymi (zniesławienie, zniewaga, publiczna zniewaga), lecz z dziwnym uporem szermują przedziwnym neologizmem „antysemityzm”? Pięć powodów opisałem powyżej (presja psychologiczna, szantaż psychologiczny, zastraszanie, propaganda religijna, lobbing etniczny i lobbing polityczny izraelski). W sferze prawnej manipulacje socjotechniczne za pomocą tej horrendalnej konstrukcji semantycznej jaką jest termin „antysemityzm” są jeszcze większe, bardziej wyrafinowane i bardziej haniebne. Na czym polega ów bezwstyd tego totalitarnego wytrychu? Polega na tym, że jedno słowo ma łączyć jako bliźniacze i analogiczne trzy kompletnie odrębne kategorie przestępstw, czyli, że człowiek mówiący cokolwiek krytycznego o Żydach ma w każdej chwili obawiać się... postawienia obok norymberskich ludobójców. W siedzibie ADL w Nowym Jorku słynne są schematy w postaci drabinki: na dole jest złe słowo o Żydach, na szczycie drabiny jest... ludobójstwo. Jest to w sposób oczywisty metoda rodem z bolszewii lub Orwella. Więcej o istocie tej metody i jej precedensach historycznych będzie w drugiej części.

 

Jak wiadomo przestępstwa pogrupowane są w KK w rozdziały ze względu na rodzaj przedmiotu ochrony. Lokalizacja przepisu w określonym rozdziale (przestępstwa w określonej kategorii) jest ważnym argumentem dla procesu wykładni przepisów prawnych (argumentum a rubrica). Przestępstwa z początkowych rozdziałów KK są tymi, którym ustawodawca nadaje znaczenie priorytetowe. Na początku KK z 1997 r. są 3 grupy przestępstw najcięższego rodzaju: przeciwko pokojowi, przeciwko ludzkości i przestępstwa wojenne. Wśród tych najcięższych przestępstw w Kodeksie Karnym, najbardziej nieludzkich jest przestępstwo „dyskryminacji”. I zobaczmy co robią wtedy Żydzi. Rzecz najbardziej haniebną, jaką można sobie wyobrazić. Poprzez masowe i permanentne używanie jako rzekomych synonimów słów „antysemityzm” i „dyskryminacja” stwarzają w potocznej świadomości wrażenie, iż jakakolwiek krytyczna wypowiedź, nastawienie i emocja niechętne Żydom stają na granicy przestępstwa, i to przestępstwa... wobec ludzkości, przestępstwa z tej samej kategorii co zbrodnie wojenne i ludobójstwo, gdyż w systemie prawnym „dyskryminacja” jest przestępstwem bliźniaczym i będącym także przedmiotem procesu norymberskiego. Dodają do tego bezustanne używanie słowa „antysemityzm”w kontekście zbrodni III Rzeszy i hitlerowców,. Przez co wytwarzają mechaniczne asocjacje w przeciętnych umysłach. Taka manipulacja wprowadza bezprecedensowy terror psychiczny, swego rodzaju psychiczny atak na każdego, kto w ogóle wypowiada się o Żydach, czy też nie skrywa się z niechęcią do innych mniejszości.

 

W zasadzie to większość manipulatorskich oskarżen o antysemityzm mająca na celu wywołanie powszechnego społecznego potępienia sama wypełnia znamiona przestępstwa zniesławienia, znieważenia i publicznego znieważenia poprzez bezczelne przypisywanie pokrewieństwa (zamiarów, myśli i emocji) z hitlerowskimi oprawcami osobie atakowanej w zwartym, plemiennym szyku. Szukając analogii z wcześniejszego prawa z kręgu żydowskiego widzimy uderzające podobieństwo w starotestamentowej karze ukamienowania. Osoba, która „podpada” plemiennej, zwartej wspólnocie poddając ją krytyce zostaje zarzucona kamieniami oskarżeń o faszyzm i zamiary... ludobójcze, lub co najmniej związane z chęcią użycia przemocy. Tego typu socjotechniczne, medialne ataki psychiczne winny być zwane „zniewagą norymberską”. Osoba, grupa etniczna i naród pomawiane o antysemityzm winny być świadome, iż mają ochronę prawną w Kodeksie Karnym ( art. 212, 216, 257 KK) a także, co jest mniej brane pod uwagę, a niesłusznie, mogą powołać się na art. 119 KK: stosowanie wobec nich groźby (bezprawnej) spowodowania postępowania karnego lub publiczne nawoływanie do zastosowania wobec nich groźby (bezprawnej) spowodowania postępowania karnego.        

 

Różnicowanie typu przestępstwa ze względu na odmienność grup narodowościowych, etnicznych i rasowych (czyli np. odmienna klasyfikacja „kradzieży z rozbojem” wtedy gdy dokonana jest wobec Chińczyka, a odmienna wobec Żyda, lub różnicowanie typu kradzieży ze względu na to, czy ukradziona torba była z bawełny, czy z tworzyw sztucznych)  samo mogłoby zostać zaskarżone jako... prawo dyskryminujące albo prawo o cechach rasistowskich (naród wybrany, rasa wybrana, zasługująca na odrębne traktowanie). Mimo tych oczywistości, które należą do istoty praw wywodzących się z prawa rzymskiego środowiska jednego narodu nieustannie zdają się nie przyjmować prawnego „status quo” cywilizacji zachodniej sugerując, żądając w każdej kategorii (każdym „typie”) przestępstw wprowadzenia typu kwalifikowanego(zagrożonego wyższym wymiarem kary), dotyczącego popełnienia przestępstwa wobec przedstawicieli ich grupy lub wobec ich grupy.

 

Przykładem wprowadzenia nowego typu kwalifikowanego jest odmienna penalizacja tzw. zgwałcenia pedofilskiego niż zgwałcenia. W tym przypadku wprowadzenie nowego typu może być uzasadnione, czego nie można w żadnej mierze powiedzieć o wyjątkowym traktowaniu jednej grupy etnicznej, chyba że – mówiąc pół żartem, pół serio - uznalibyśmy, że Żydzi stanowią naród... niepełnoletni, lub będący jednostką niepełnosprawną, lecz i to nie zachodzi, gdy jest to grupa starożytna i w wielu sferach bardzo sprawna.  Owa niemożność zrozumienia rzymskiego sposobu tworzenia prawa oraz imperatywu traktowania wszystkich narodów, etnosów i ras w równy sposób wydaje się być zakorzeniona w tradycjach prawa talmudycznego.Prawo talmudyczne radykalnie odmiennie traktuje te same przestępstwa w przypadku, gdy popełnione są wobec Żyda, a odmiennie, gdy wobec „goja” (nie-Żyda). Podobne żądania wynikające ze strony nacji nie mogących pojąć praw cywilizacji chrześcijańskiej obserwujemy np. w Niemczech i Wielkiej Brytanii ze strony mniejszości arabskiej, gdyż prawo szariatu też kieruje się zasadami rasowymi jak zwyczajowe prawo ludności żydowskiego pochodzenia i jej mentalność.

Tutaj kończy się omówienie szóstego znaczenia obcokulturowego słowa „antysemityzm”. Dla używania w polskim języku i kulturze żadnego z tych sześciu znaczeń nie ma żadnych konieczności ani pozytywnych wskazań, jest za to mnóstwo pryncypialnych przeciwwskazań.

 

[Koniec części pierwszej. Część druga będzie o połowę krótsza, lecz niezbędna do zrozumienia całości i do rzeczy najważniejszej, czyli do wyciągnięcia końcowych wniosków, które mogą  być wytycznymi do tego, jak powracać do korzeni europejskich, o czym wielu mówi na poziomie ogólników, lecz nikt nie informuje jak postawić pierwsze kroki. Będzie więc w drugiej części między innymi o bolszewickich i żydowskich wpływach na duszę polską, o istocie destrukcyjnego oddziaływania różnych „pojęć” podrzucanych przez obce cywilizacje, o tym dlaczego „antysemityzm” nie jest żadnym „pojęciem”, lecz chwytem retoryczno-propagandowym i sofistycznym, którego używanie destruuje kulturę językową i umysłową oraz prawo i obyczaj Zachodu oraz o tym, że „pojęcie” „antysemityzm” (wydoskonalone w Szkole Frankfurckiej) jest forpocztą marksizmu kulturowego, gdyż rozbija wały obronne umysłu umożliwiając wprowadzanie dalszych pojęć wspierających rewolucyjny marsz barbarii przez instytucje Zachodu.]

KOMENTARZE

  • Autor
    Trafne spostrzeżenia, ale można było krócej. Wystarczyło tą myśl trochę rozwinąć : "Dlaczego środowiska żydowskie nie zadowalają się polskimi terminami prawnymi (zniesławienie, zniewaga, publiczna zniewaga), lecz z dziwnym uporem szermują przedziwnym neologizmem „antysemityzm”? Pięć powodów opisałem powyżej (presja psychologiczna, szantaż psychologiczny, zastraszanie, propaganda religijna, lobbing etniczny i lobbing polityczny izraelski)."
  • Autor
    Wspaniały, monumentalny tekst. Będę czekał na zapowiedziane dalsze części.
    "Dałeś po garach", brawo.

    Podkreślę jeden fragment:
    "Zastąpienie ofiary krzyża – holokaustem jednego narodu a następnie ubóstwienie tego narodu – do tego także z premedytacją używane jest słowo „antysemityzm”. Pełni ono funkcję religijnej anatemy, religijnej klątwy, którą ma moc nakładać każdy Żyd. Ubóstwienie własnego narodu w religii holokaustu jest zwykłą renowacją obwołania siebie narodem wybranym. Każdego, kto odrzuca tę apoteozę narodu i ofiary Izraela spotka ekskomunika w postaci słowa „antysemita”.

    Wszelkie przykładanie ręki do podtrzymywania tego sekciarsko-bluźnierczego znaczenia słowa antysemityzm jest hańbą i apostazją od chrześcijaństwa".

    Słowo "antysemityzm" ma tu znaczenie religijnej klątwy. To dlatego jest takie destrukcyjne kiedy używają go chrześcijanie między sobą. Ale nie tylko, bo będzie niszczyło i wyznawców dowolnej religii, idei czy ideologii, oraz członków dowolnych grup etnicznych i narodowych, dowolnych wspólnot.

    Dlatego nikt nie powinien przykładać ręki do udziału w tym przekleństwie. To musi być "słowo zakazane" w używaniu bez stosownego komentarza, choć oczywiście najlepiej by było od razu wszystko formułować wszystko "w języku chrześcijańskim". Problem że chyba jeszcze długo tego chwasta nie wyplenimy.


    Dodam że też coś planuję napisać w tym temacie. - W Twoim tekście parę razy spojrzenia czy spotkałem sformułowania, które oddają i mój sposób myślenia oraz wiedzę. I odwrotnie - piszesz np. o potrzebach, w tym potrzebie bezpieczeństwa. U mnie bezpieczeństwo będzie również wartością - wszak słowo antysemityzm bije przede wszystkim w ludzkie i narodowe wartości. - W każdym razie zapowiadam odmienne spojrzenie na temat.
  • ...
    Antysemityzm wypromowali na bazie wcześniej pracowicie wypromowanemu przez lata holokaustowi/6mln...Ta baza się sypie, nie wytrzymuje ciśnienia prawdy, też dzięki internetowi lub może przede wszystkim, gdy jej zabraknie antysemityzm posypie się sam jak zgniłe próchno. Ale w drodze, autor >5, nie ma skali...

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930