Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
42 posty 82 komentarze

varietas vestis reginae

wawel - "Jesteśmy oceanem w nocy, wypełnionym poblaskami światła. Siedząc tu razem, jesteśmy przestrzenią między rybami a księżycem." [Dżalaluddin Rumi]

Święto mitu porozumień sierpniowych i czym je zastąpić

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy jest to święto nieodłączonego telefonu Jacka Kuronia?

Przyznam się, że z coraz większym zażenowaniem obserwuję przepychanki prawne „pod” Pomnikiem Poległych Stoczniowców. I to nie ze względu na butę KOD-u, Szumełdy, Wałęsy et consortes. Im się nie dziwię. To jest ich święto. Święto konszachtu i dealu, o czym przypomniał Frasyniukowi Czażasty ujawniając tajemnicę poliszynela. Ale temu, że strona „patriotyczna” wchodzi w to poszturchiwanie się – dziwię się. Trzeba było już dawno rozdzielić dwiema różnymi datami święta dwóch różnych światów, świata zdrady i karierowiczostwa ze światem ludzi walczących o dobro i byt innych. Pozostawienie tego w formule dotychczasowej, spowoduje, iż w sierpniu będzie się powtarzać bajzel aż do końca świata. Za lat naście, dziesiąt wnuki Mazguły, Szumełdy, Wałęsy, Cimoszewicza będą 31.08 szły z pielgrzymką pod Pomnik, by budować mit swojej rodziny. Trzeba się zastanowić, czy mamy cokolwiek wspólnego z tą datą. Czy to nie jest ich data, data – mówiąc słowami Herberta – „szpiclów katów tchórzy”. Data dealu, konszachtu, cyrografu i podpisania kapitulacji opłaconej grubymi srebrnikami.

Czy KOD przegiął ogłaszając się dziedzicem Solidarności? Absolutnie nie! Po prostu „przyszedł swój po swoje”! KOD po prostu "jest w prawie". Pod koniec lat 80. Soros (czytaj: część finansjery zainteresowana ciągnięciem zysków i procentów od polskiej „transformacji”) przekazał do redakcji Tygodnika Solidarność pewną ilość sprzętu. W 1988 r. zarejestrowano Fundację Batorego po owocnym spotkaniu Jaruzelski-Soros. Dziś sorosowo-smolarowy KOD przyszedł po swoje. I trzeba było mu to dać. Porozumienia sierpniowe i okrągły stół to nie imprezy polskie, tylko zewnętrzne i wrogie wobec interesów państwa i narodu polskiego. Imprezy pod specjalnym nadzorem i obcą kuratelą. Nic nam do ich rocznic. To ich rocznice wydutkania tubylców. 

Jeśli chodzi o  rocznicę podpisania porozumień sierpniowych, to co my w zasadzie świętujemy? Umowę w której kupiono i sprzedano nas?

Czy jest to święto nieodłączonego telefonu Jacka Kuronia? Czynnej 24 na dobę (prekursor TVN24?) gorącej linii z Brukselą, Monachium, Paryżem i Londynem. Linii nietykalnej przez służby. Słuchając w Wolnej Europie słów: „przy naszym telefonie Jacek Kuroń”, albo „łączymy się z Adamem Michnikiem prosząc o komentarz w sprawie aktualnej sytuacji w kraju” – nikt nie zadawał sobie pytań: dlaczego po prostu „komuna” nie odłączy tym komandosom telefonu? Czyj parasol dzień i noc rozpięty jest nad aparatem telefonicznym Jacka Kuronia? Wszyscy z opozycji znali ten telefon, wiedzieli, że stamtąd przychodzą instrukcje. Dlatego Stocznia Gdańska dołączyła do innych strajkujących zakładów dopiero... 40 dni później. Po rewolcie 70 roku była objęta przędzalnią siatki opóźniaczy, wygaszaczy (vide: odwołanie strajku przez Wałęsę). Sygnał "na Stocznię" przez telefon Kuronia (via Borusewicz) nie przychodził, bo siatka jeszcze nie była do końca usnuta. Doradcy jeszcze nie zdążyli poodwoływać wakacyjnych rezerwacji w hotelach. Dlatego Stocznia pracowała, gdy 200 zakładów już stało. Kto wzbudza taki respekt, czy strach „komunistów”, że pozwalają temu komuś za pośrednictwem spółki Kuroń&Michnik nadzorować i sterować ruchami „rewolucyjnymi”? Dlaczego ten ktoś nie pojawi się bezpośrednio, nie wyjdzie z otwartą przyłbicą, tylko chowa się plecami „komandosów”? Takich pytań nie stawialiśmy. Dlaczego? Bo tak bardzo pragnęliśmy wolności, prawdy. Można to nazwać naiwnością, choć byłoby to niesprawiedliwe. Narody też muszą dorastać. Głos Kuronia i Michnika odbieraliśmy jak głos Boga, dającego znak: sprawiedliwość istnieje, i to na tym świecie. A później obudziliśmy się w wydrenowanej i sprostaczonej Polsce... I ten dzień konszachtu uzurpatorów podających się za naszych reprezentantów z dotychczasowymi naszymi panami – nazwaliśmy odzyskaniem wolności i „świętujemy” do dziś. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było tragiczne...

Ten dzień musi zniknąć z kalendarza obchodów, ew. niech go sobie świętują dealerzy. W podręcznikach i pamięci musimy zachować tylko „zryw sierpniowy”,  a właściwie lipcowo-sierpniowy, niezwykłą jedność narodową pełną bezinteresowności oraz tych, którzy wszczynali strajki i tych, których zdradzali o świcie ich koledzy z pracy szpiclujący za marne srebrniki, ci, którzy w nagrodę za to obsiedli jak muchy wszystkie rządy „wolnej Polski”. Z dumą wspominane mogą być tylko dni narodowej jedności w oporze. Tylko do czasu, gdy do Stoczni Gdańskiej i do innych zakładów pracy weszli doradcy (niezależnie od tego, że mała część tych doradców weszła tam w dobrej wierze i została wykorzystana jak kwiatek do kożucha zdrady). Gdy w dniu 22 sierpnia 1980 Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek weszli do Stoczni – historia narodowego zrywu pod nazwą Solidarność zakończyła się. Rewolucja została przechwycona, przejęta. Świętowanie rocznicy jakiejkolwiek daty poczynając od 22.08.1980 jest świętowaniem sznura przez leżącego na intensywnej terapii wisielca. Kto rozwiąże zagadkę nieśmiertelnego, nieodłączalnego telefonu Jacka Kuronia – ten zrozumie, że ta transformacja nie mogła się udać. Transformator był na terenie wroga...

 

Jeszcze lepiej będzie podać analogię dziejową. Przechwycona rewolucja 1980 r. miała dwie fazy, podobnie jak „odzyskiwanie wolności” w latach 1946/47.

Faza I:Referendum ludowe 30 czerwca 1946 roku (3 X TAK)

Odpowiednik „solidarnościowy”: Podpisanie porozumień sierpniowych

Faza II: Wybory do Sejmu Ustawodawczego w 1947 –19 stycznia 1947, sfałszowane przez aparat policyjny (Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego)

 Odpowiednik „solidarnościowy”: Rozmowy Okrągłego Stołu (6.02 – 5.04.1989 r.) i Częściowo Wolne Wybory (4 i 18 czerwca 1989) – obie „imprezy” „sfałszowane” przez służby wojskowe i cywilne (koordynator: Czesław Kiszczak, szef Zarządu II Sztabu Generalnego WP SZ PRL (1973–1979), szef Wojskowej Służby Wewnętrznej MON (1979–1981), minister spraw wewnętrznych (1981–1990).

 

Zarówno rok 1947, jak i rok 1989 rozpoczęły okres karykatury wolnej Polski, niewoląc Polskę na kilkadziesiąt lat. Podobieństw było dużo. Ba, można by nawet rzec, że służby w latach 80. wzorowały się na rozwiązaniach i metodach służb z lat 40. Po co zmieniać sposoby, które już raz się sprawdziły. I tak: skrytobójczym mordom na członkach PSL poprzedzającym wybory 1947 odpowiadało np. zabójstwo Piotra Bartoszcze, jednego z przywódców „NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność” w 1984 r. oraz liczne zabójstwa księży w latach 80. Zanim wdrożono fikcję „porozumienia z narodem” (referendum i porozumienia sierpniowe) oraz fikcję „wolnych wyborów” (1947 i 1989) – trzeba było oczyścić teren. Znana metodologia bolszewicka zastosowana przez pojętnych uczniów.

 

Można zastosować inną analogię, by pojąć absurd świętowania rocznic podpisania porozumień sierpniowych. Świętowanie przez Polaków dat operacji kręgu Michnika (31 sierpnia i 4 czerwca), to – w dużym przybliżeniu - tak jakby biali świętowali rocznicę 22 września 1917 r., kiedy to w wyborach do Piotrogrodzkiej Rady większość uzyskali bolszewicy na czele z Lwem Trockim.

Świętować podpisanie porozumień sierpniowych, to jak świętować Referendum Ludowe 3 X TAK. Podczas rosyjskiej rewolucji lutowej za organizację agenturalną (niemiecką) uznano partię bolszewicką. Siły zewnętrzne zawsze są przygotowane na ewentualne wrzenie rewolucyjne. W Polsce funkcję organizacji agenturalnych (częściowo zinfiltrowanych) pełniły „opozycyjne” KOR, ROPCiO, KPN, TKN oraz – last but not least - Komisja Ekspertów przy MKS w Gdańsku.

 

II

Czy później ktoś zastanawiał się, dlaczego skoro Kuroń i Michnik byli śmiertelnym zagrożeniem dla „komuny” – to nie spotkał ich los ks.Popiełuszki. Że niby bali się ludu, by nie wyszedł na barykady bronić Jacka i Adama? Wolne żarty. Lud by to przyjął z opuszczoną głową tylko, nie zaś z zapałem rewolucyjnym. Przyczyna musiała być inna. Kto rozwiąże zagadkę nie odcięcia telefonu Jacka Kuronia, ten zrozumie, dlaczego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy.

Tak naprawdę to umowę Okrągłego Stołu podpisywały banki (BŚ, MFW) z lobby Michnika (opozycja konstruktywna, demokratyczna, z nich później powstały nowe elity biznesowe i kulturowe) i lobby Kiszczaka (starzy i młodzi towarzysze pouwłaszczani na czym się da). Była to umowa trilateralna (nie bilateralna), i co śmieszniejsze (tragiczniejsze) strony narodowej nie było wśród sygnatariuszy. Została wycięta na starcie poprzez językową stygmatyzację jako opozycja „niedemokratyczna” i „niekonstruktywna”. Była to umowa sankcjonująca kapitulację narodu wobec trzech lobbies. Lobby Michnika przez uzurpację przyjęło nazwę „strona społeczna” – a my w swej świętej naiwności zostaliśmy sprowadzeni do roli kibicowania im. Koncepcje poszerzenia UE o kraje upadłe już kipiały w gabinetach. Trzecia, niewidzialna strona umowy już ostrzyła zęby na duży rynek zbytu, kontener taniej siły roboczej i źródło inteligentnych, wykształconych i zaradnych migrantów (lepszych od Turków i Algierczyków). Dwie pozostałe strony tego dealu miały za zadanie pilnować, by nikt się nie zorientował w jakim kierunku to idzie i żeby naród się nie zbiesił. I to ten polski sen (czy raczej majak) nazwaliśmy wolnością. Wolnością, która wypełzła do nas ze słuchawki nieśmiertelnego, nigdy nie odłączonego telefonu Jacka Kuronia.

 

Która data mogłaby być ewentualnym symbolem antyczerwonego zrywu niepodległościowego? To rzecz do dyskusji. Może jakiś dzień z końca lipca (strajkowało już wtedy ok.200 zakładów) lub z początku sierpnia. Ale nigdy dzień podpisania umowy z biorobotami, których cechą gatunkową było i jest niedotrzymywanie żadnych umów.

 

Stepowy azjatyzm gardzi umowami, choć używa ich do pacyfikacji nastrojów i zdolności bojowej nieprzyjaciela. Tym bardziej, że w imieniu narodu do podpisywania tej umowy wyrwali się na wyścigi ludzie podobnego autoramentu podszywający się pod polskie elity i pod reprezentantów narodu. Z żadną z tych dwóch stron, które 31.08 podpisywały swoją umową w naszym imieniu – nie można nigdy zawierać jakichkolwiek umów. Dlatego do zastąpienia obchodów rocznicy podpisania umów sierpniowych idealnie nadawałby się dzień... 17 grudnia. Jako rocznica nauki, że z „nimi” nic nie można podpisywać i że nie można wierzyć w żadne ich słowo. Tego to dnia, po niepisanej umowie z Kociołkiem, że robotnicy mogą bezpiecznie wrócić do pracy – przed 6 rano „zgodnie z umową” czekał na nich otwarty ogień z karabinów maszynowych. Byłby to niezniszczalny symbol tego, że są ludzie, z którymi nikt nigdy nie może zawierać porozumień, jeśli szanuje swoje życie. I że jedyną mądrością życiową ważną jest to, jak ich w miarę szybko rozpoznać. Rocznica Niezawierania Porozumień z Obcymi powinna czym prędzej zastąpić rocznicę podpisania porozumień sierpniowych. Byłoby to tysiąc razy lepsze niż przepychanka z nimi (do której i tak za kilka dni dojdzie, bo przyjdą mimo braku zezwolenia) pod pomnikiem, uwłaczająca pamięci tych, dla których ofiary uczczenia ten pomnik postawiono. Daty rocznic są ważne. Bo sięgają w głąb naszych umysłów i naszej podświadomości. Świętowanie rocznic zdrady i sprzedawczykostwa rodzi dezorientację aksjologiczną i pośrednio rodzi takie kurioza jak "totalna opozycja". Daty rocznic muszą być pozmieniane.

 

image

 

  Honoré Daumier, Masks (1831)



Porozumienia sierpniowe: Lewa ręka okupanta podpisała porozumienie z prawą

O absurdzie jednania sufitu z podłogą i zdrajcy z bohaterem

Dwie struktury umysłu

 

 

KOMENTARZE

  • Strajki roku 80-go
    Według E. Gierka strajki roku 80-go które zaczęły się w woj. lubelskim zapoczątkowane były przez "służby" (przyspawanie wagonów do szyn). Po tych wydarzeniach I sekretarz woj. lubelskiego w nagrodę został awansowany do KC (pierwszy raz w historii coś takiego miało miejsce).
  • Mity dodatnie, Mity ujemne
    Człowiek myśli, Pan Bóg kryśli.
    To, że służbom udało się wlać łyżkę dziegciu do beczki miodu i go zepsuć, nie znaczy że tego miodu nie było. Nie znaczy, że powinno się zdrajcom zarządzającym telefonem Kuronia pozwolić na fetowanie sukcesu.

    Solidarność była, jest i będzie potrzebna Europie wolności i równości. Lepsza ta Gdańska z krętaczem Wałęsą, niż ta Paryska z mordercą Robespierrem.
    Warto by Polacy wskazywali swoje doświadczenia, projektując ustrój życia publicznego dla Europejskiego społeczeństwa sieci wiedzy.
    http://si.neon24.pl/post/139884,solidarnosc-i-tajemnica
  • Komentarz 2.
    Dużo grywałem w brydża sportowego. Porównuje się w nim nie to ile punktów się uzyskało/oddało, ale ile punktów się uzyskało/oddało w porównaniu do innych zawodników, którzy grali takimi samymi kartami.
    Fajna gra. Inna nazwa "brydż porównawczy". Uczy, że życie to niewiadoma. Że działając, jest się skazanym na błędy.

    Z zainteresowaniem podpatruję rozwój nowej metody uczenia o angielskiej nazwie "LARP".
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Live_action_role-playing

    Historia Ruchu społecznego Solidarność, to kopalnia opowieści dla LARP-ów. Myślę, że dział edukacji IPN powinien pomóc innowatorom w ich wydobywaniu ...
  • @Andrzej Madej 14:22:06
    nie mieszaj gówna z gliną, bo ci jeszcze wyjdzie milicjant, jak mawiał gazda z Zakopca!!! Sporo komentatorów nie umie konkretnie interpretować wydarzeń, które dla Polski miały decydujące znaczenie! Wałęsa został wybrany na ikonę Solidarności i został urobiony na uległego agenta, na którego były haki i musiał działać tak, jak jaczejka i bezpieka kazała! On był notariuszem tzw." Porozumień Sierpniowych" i wystarczy poczytać wypowiedzi Gwiazdów i innych patriotów! Wałęsa i jego promotorzy nie dopuścili ani jednego , prawdziwego patrioty do obrad okrągłego mebla!!!
    Dlatego teza, że lepsza Solidarność ze zdrajcą Wałęsą jest z gruntu fałszywa a ten megaloman nie mógł i nie może przyznać się do zdrady, bo dawno by leżał na cmentarzu!!!
  • @zibi 15:20:31
    Nie Wałęsa był moim przewodnikiem do Niepodległości, tylko byli to Przywódcy Kościoła Katolickiego. Normalne dla Polski w czasach bezkrólewia.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Interrex_(Polska)

    Lepsza była Solidarność ze zdrajcą Wałęsą, niż żadna.
  • @Andrzej Madej 15:30:17
    "Lepsza była Solidarność ze zdrajcą Wałęsą, niż żadna."

    Tylko że nie o tym tutaj mowa, a o tym, jak Naród został potwornie oszukany i o tym, że lepsza by była Solidarność bez Wałęsy i innych zdrajców, niż z nimi.
  • @Lotna 20:54:48
    Moja główna teza odnosi się wprost do pytania z tytułu notki. Solidarność powstała w spotkaniach czerwca 1979, a nie w motorówce z Lechem Wałęsą.

    A co do motorówki z łyżką dziegciu, to się już stało i się nie odstanie. Szkoda.
  • @Andrzej Madej 06:09:57
    W 1979 roku działalności rozpoczęły Niezależne Samorządne Związki Zawodowe z zakładów pracy.
    Dyskusje, czy dodadzą nazwę Solidarność toczyły się w połowie 1980 roku.
  • @goodness 07:51:10
    Słowo "solidarność" pojawiało się w praktyce samoorganizacji społecznej pierwszy raz w roku 1977 w nazwie Studencki Komitet Solidarności (chyba ? tak mówią w Krakowie ...).
    Ale faktycznie pełnię uzyskało w sierpniu 1980 dzięki genialnemu powiązaniu literek z "biało-czerwoną".
    Genialnemu i Naszemu.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Janiszewski_(grafik)
  • @Andrzej Madej 06:09:57
    Moim zdaniem należy uznać żydokomusze IW/WSW/WSI, UB i SB za organizacje zbrodnicze a ich byłych funkcjonariuszy pozbawić w Polsce nie tylko emerytur ale też jakiegokolwiek majątku. Skonfiskowane dobra ubeków spieniężyć a pieniądze przekazać na fundusz rentowy dla poszkodowanych przez żydokomunę.
  • @Andrzej Madej 06:09:57
    CAŁA PRAWDA o Lechu Wałęsie?! !!MEGA OSTRO!!

    https://www.youtube.com/watch?v=L5ow5nLdeKE

    Z tych kłamstw zdrajcy Bolka Lecha Wałęsy, to można dostać narkotycznego odurzenia i ogłupienia, i ludzie przy słabych sercach, to mogą zostać powaleni na śmierć. Wałęsa to zwykły pracownik Stoczni. Wszystko co osiągnął w życiu to zasługa Jaruzela i Kiszczaka. Wałęsa mówi, że to on sam jeden pokonał komunizm co udowadnia że to kompletny idiota. Gdyby był zagrożeniem dla komunizmu to milicja i służba bezpieczeństwa dała by mu po mordzie, a ja nigdy nie słyszałem o takim zdarzeniu, widziałem tylko zdjęcia przy wódce z Kiszczakiem.  Byłem w 1983r w Sopocie na wczasach. Kierownik ośrodka zaprowadził nas do Kościoła Św. Brygidy. Na mszy byli Wałęsowie. I co mi było podejrzane. Otóż pod kościołem było dużo milicji. .chłopcy i mężczyźni roznosili ulotki wręczali nam. Milicja nie interweniowała, widzieli że bierzemy te ulotki a się uśmiechali. Miałem ulotki w rękach i ich nie chowałem. Po mszy wyszli Wałęsowie i podjechała suka milicyjna a Wałęsa z Danuśką wsiedli z wielkimi uśmiechami i odwieźli ich do domu. Wtedy do nas podszedł pan stoczniowiec i spytał się czy mamy czas bo chce nam coś powiedzieć, a że było nas więcej więc przeszliśmy. Pan nam pokazał dowód osobisty i przepustkę stoczniową Powiedział nam abyśmy w Wałęsę nie wierzyli bo to SBek i pracuje dla SB. Spisałem faceta bo miałem znajomego stoczniowca więc zadzwoniłem do nich do domu i poprosiłem o spotkanie. Stoczniowiec potwierdził. Facet powiedział, że ma ojczyma gada w SB i go specjalnie spili i wyciągnęli od niego wszystko i o Wałęsie. Powiedział nam abyśmy się od tego trzymali z daleka. Zacząłem oglądać wszystkie możliwe wiadomości i słuchać radia i jak słuchałem Wałęsę to wiem, że on był agentem SBckim i nadal nim jest! Starczy prześledzić jego wywiady.
  • @kula Lis 67 20:05:57
    Ave . No a aneks WSI dalej schowany . :)
  • @Andrzej Madej 12:04:24
    .
    Słowa "Solidarność" i "Demokracja - Rewolucyjnie zostały przechwycone i przejęte przez komandosów.

    Teraz dojście do prawdy, skutecznie blokują ciągłe wojenki partyjne.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930