Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
41 postów 82 komentarze

varietas vestis reginae

wawel - "Jesteśmy oceanem w nocy, wypełnionym poblaskami światła. Siedząc tu razem, jesteśmy przestrzenią między rybami a księżycem." [Dżalaluddin Rumi]

Widzenie papieża Franciszka

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Chrystus, zmartwychwstały Pasterz, do którego dołączyli jego towarzysze, pasterze wygnani ze swoich krajów idzie do tych, którzy zagubili się w labiryncie swojej samotności” – tak barwnie powiedział papież Franciszek w homilii wielkanocnej.

                      

 

„Chrystus, zmartwychwstały Pasterz, do którego dołączyli jego towarzysze, pasterze wygnani ze swoich krajów idzie do tych, którzy zagubili się w labiryncie swojej samotności” – tak barwnie powiedział papież Franciszek w homilii wielkanocnej.

Idą. Niektórzy owinięci pasem szahida. Bracia Chrystusa. Może czegoś go nauczą. Już. Przymierza. Zakłada, dopasowuje do swych wycieńczonych zmartwychwstawaniem bioder. Czuje się lepiej. Czuje ducha wspólnoty. Idą teraz pewniej. Jak towarzysze wspólnej sprawy. Jedna sprawa, jeden glob, jeden krok ku jednemu celowi. Idący po prawej stronie Chrystusa wyjmuje iphone`a. Zresztą trudno mówić „wyjmuje”. Dzielni pasterze, wyglądający, jakby występowali w reklamie nike nie wypuszczają z rąk – niczym sakramentu – swoich prostokątnych kawałków szczęścia. I łączy się przez iphone`a z centralą wszystkich bogów. Chrystus pyta się: Co tam robisz? Mahmed odpowiada: Sprawdzam, czy żyjesz...

 

Dotarli do Watykanu. Przed nimi rysowała się kopuła Bazyliki św.Piotra. Czuli narastające podniecenie. Widząc ich oczy miało się pewność, że trudno będzie wybrać tylko jednego na akcję. Każdy by tego pragnął. Pasterze z Bliskiego Wschodu i jeden zmartwychwstały Pasterz, pasterz honorowy. Zbliżali się do spełnienia sensu swych przeznaczeń. Czas zatoczył koło. Jaszczurka zwinięta w krąg poczęła połykać swój ogon.

 

Musieli ciągnąć losy. Każdy chciał być tym, który wstąpi na obłokach do niebios. Los wskazał na zmartwychwstałego Pasterza. Chrystus wziął w jeszcze nie zagojone po gwoździach dłonie pas szahida i jednym szybkim gestem owinął się nim w pasie.

Chwila do której go wybrał „bóg losów” była blisko. Czekali, aż zegary wybiją godzinę, gdy w oknie ma pojawić się papież. Jeden z pasterzy, tych najwierniejszych swemu nie cofającemu się Bogu – powiedział półgłosem w kierunku papieża: Wzywałeś nas, jesteśmy. Przyszliśmy, żeby wyzwolić ciebie z labiryntu samotności. Zbliża się godzina wymarzonej przez was wieczności. Chrystus spuścił głowę zastanawiając się co on tu, w środku tej zorganizowanej grupy właściwie robi, ale czasu na kontynuację rozważań już nie było, bo wydarzenia zaczęły toczyć się zbyt szybko. Zaczęli go wypychać, przypominać mu o tym, po co On ich zbierał po drodze. O czekającej wieczności, choć wieczność ich, zwykłych pasterzy i jego, jedynego Pasterza, który zmartwychwstał – nie miały ze sobą nic wspólnego.

 

Papież w otwartym oknie, wypowiada po raz kolejny w ostatnich kilku dniach – magiczną parę słów „zmartwychwstały pasterz”. Chrystus jest wciąż wyraźnie zaskoczony niespodziewanym zleceniem od papieża. Na dzisiejszy dzień zaplanował swoje powtórne przyjście do swoich wiernych. Przez głowę przemknęła mu myśl: Co za teatr absurdu, przecież Wniebowstąpienie dopiero za 40 dni... 

Nagle pchnięty daleko do przodu przez jednego z pasterzy Chrystus zahaczył dłonią o zapalnik pasu szahida.

 

Był to dzień wniebowstąpienia i wielkiej światłości, która rozbłysła nad Watykanem i Rzymem.

 

Po Placu św.Piotra walały się oparcia dwóch ulubionych, wygodnych foteli, na których papież lubił jednocześnie odpoczywać. Na jednym oparciu widniał ledwo rozpoznawalny, przysypany pyłem krzyż, na drugim - błyszczący księżyc i pyszniąca się gwiazda.

 

Z Bazyliki św.Piotra zostały tylko szczątki, chrześcijańska ściana płaczu – ale pod nią nikt już nie płacze. Chrześcijan już nie ma. Przestali opłacać się. Byli wbrew. Ulice Rzymu i wszystkich stolic zapełnili pasterze z baranami. Po ulicach wiatr rozwiewał resztki kościelnych plakatów z informacjami o przygotowaniach narzędzi i miejsc do polowań dla uchodźców, aborygenów Australii Zachodniej.        

 

Ponieważ chrześcijan już nie ma a chrześcijaństwo jeszcze istnieje (albo odwrotnie), to przewidziane na przyszły rok zaproszenie do Europy i Watykanu grupy zawodowej afrykańskich rybaków dalekomorskich zostaje odwołane. A jak wiadomo rybacy mają tak dużo wspólnego z apostołami-rybakami, jak duchowy Pasterz z pasterzami baranów.

 

.

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031